Na rzecz małoletniego pacjenta zasądzono 200 000 zł zadośćuczynienia wraz z odsetkami. Sąd ustalił również odpowiedzialność szpitala i jego ubezpieczyciela na przyszłość.

Sprawa dotyczyła małego pacjenta, u którego po porodzie rozpoznano zakażenie gronkowcem złocistym (MRSA) – szczepem bakterii opornym na wiele powszechnie stosowanych antybiotyków, często wiązanym z opieką zdrowotną, zwłaszcza hospitalizacją. Zakażenie doprowadziło do sepsy noworodkowej, poważnych powikłań ortopedycznych oraz trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Postępowanie zakończyło się prawomocnym zasądzeniem na rzecz dziecka 200 000 zł zadośćuczynienia wraz z odsetkami. Sąd ustalił również odpowiedzialność pozwanych – szpitala i jego ubezpieczyciela – na przyszłość, co ma szczególne znaczenie w przypadku dziecka, u którego skutki zakażenia mogą ujawniać się stopniowo wraz z jego rozwojem.

Po porodzie stan dziecka oceniono jako bardzo dobry. Ze względu na żółtaczkę noworodkową jego pobyt w placówce został przedłużony w celu zastosowania fototerapii. Następnie dziecko zostało wypisane do domu w stanie dobrym.

Po kilku dniach konieczna była jednak ponowna hospitalizacja. U noworodka wystąpiła wysoka gorączka, a przeprowadzone badania wykazały stan zapalny stawów oraz obecność gronkowca złocistego.

U dziecka rozpoznano sepsę noworodkową, gronkowcowe zapalenie stawów oraz inne powikłania zdrowotne. Leczenie było długotrwałe i obciążające. Obejmowało liczne badania diagnostyczne, antybiotykoterapię, wielokrotne wkłucia, dalsze leczenie oraz rehabilitację.

Przed skierowaniem sprawy do sądu roszczenie o zadośćuczynienie zostało zgłoszone szpitalowi oraz jego ubezpieczycielowi. Oba podmioty odmówiły wypłaty.

Placówka twierdziła, że leczenie przebiegało prawidłowo, a procedury przeciwdziałania zakażeniom były przestrzegane. Ubezpieczyciel również odmówił uznania odpowiedzialności, powołując się na brak uchybień po stronie personelu medycznego.

W tej sytuacji konieczne było skierowanie sprawy na drogę sądową.

Sprawy dotyczące zakażeń szpitalnych należą do trudnych dowodowo. Pacjent najczęściej nie dysponuje bezpośrednim dowodem wskazującym na konkretny moment zakażenia. Kluczowe jest więc zbudowanie takiego materiału dowodowego, który pozwoli wykazać wysokie prawdopodobieństwo, że do zakażenia doszło właśnie w szpitalu.

Jeszcze przed wniesieniem pozwu zgromadzono szeroki materiał dowodowy. To pozwoliło przekonać sąd, że w sprawie konieczne jest przeprowadzenie specjalistycznych opinii biegłych – zarówno z zakresu zakażeń szpitalnych, jak i z zakresu chirurgii dziecięcej oraz ortopedii. Jedna z opinii miała charakter zespołowy, co było szczególnie istotne dla oceny długofalowych następstw zakażenia u dziecka.

W pozwie wskazano również nieoczywiste kierunki dowodzenia. Wnioskowano między innymi o pozyskanie dokumentacji i danych od Państwowej Inspekcji Sanitarnej, w tym informacji dotyczących zakażeń oraz kontroli sanitarno-epidemiologicznych. Zawnioskowano także o przesłuchanie osoby, która w zbliżonym okresie i podobnych okolicznościach zetknęła się z analogicznym problemem zakażenia w tym szpitalu.

Takie działania pozwoliły przedstawić sprawę szerzej – nie tylko jako jednostkowy przypadek choroby dziecka, ale również jako sprawę wymagającą oceny organizacji pracy placówki oraz realnego funkcjonowania procedur przeciwdziałania zakażeniom.

Przez cały tok postępowania konsekwentnie uzupełniano materiał dowodowy. Przedkładano kolejną dokumentację medyczną dotyczącą leczenia, rehabilitacji i następstw zakażenia. Dzięki temu krzywda dziecka nie była przedstawiana jako zamknięte zdarzenie z przeszłości, ale jako aktualny i dotkliwy problem zdrowotny, wpływający na codzienne funkcjonowanie oraz dalszy rozwój małoletniego pacjenta.

Ważne znaczenie miała opinia biegłego z zakresu zakażeń szpitalnych. Biegły wskazał, że zakażenie pozostawało w związku z udzielanymi dziecku świadczeniami medycznymi, a do zakażenia doszło z wysokim prawdopodobieństwem wskutek niezachowania odpowiednich warunków.

Kolejna istotna opinia dotyczyła skutków zakażenia dla zdrowia dziecka. Biegli z zakresu chirurgii dziecięcej i ortopedii wskazali, że zakażenie przebyte w okresie noworodkowym zaburzyło rozwój narządu ruchu i może wymagać dalszego, wieloetapowego leczenia operacyjnego.

Dla oceny sprawy istotne było więc nie tylko samo zakażenie MRSA, ale również jego długofalowe konsekwencje: wpływ na rozwój dziecka, sprawność ruchową, rehabilitację, codzienne funkcjonowanie oraz ryzyko kolejnych zabiegów w przyszłości.

W konsekwencji sąd zasądził na rzecz małoletniego pacjenta 200 000 zł zadośćuczynienia wraz z odsetkami. Odpowiedzialność została przypisana szpitalowi oraz ubezpieczycielowi.

Szczególnie istotne było również ustalenie odpowiedzialności pozwanych na przyszłość. Dzięki temu, jeżeli w kolejnych latach ujawnią się dalsze następstwa zakażenia, dziecko będzie mogło dochodzić kolejnych roszczeń związanych z tym samym zdarzeniem.

Pozwani zaskarżyli wyrok, kwestionując między innymi opinie biegłych, odpowiedzialność placówki oraz związek zakażenia z udzielaniem świadczeń medycznych. Sąd drugiej instancji podkreślił, że dla przypisania odpowiedzialności placówce medycznej wystarczające jest wykazanie wysokiego prawdopodobieństwa, że do zakażenia doszło w związku z pobytem pacjenta w placówce i udzielanymi mu świadczeniami medycznymi. W konsekwencji sąd oddalił apelacje, a wyrok zasądzający zadośćuczynienie stał się prawomocny.

Sprawy dotyczące zakażeń szpitalnych dzieci są szczególnie trudne dla rodzin. Rodzice mierzą się nie tylko z leczeniem, rehabilitacją i codzienną opieką nad dzieckiem, ale także z niepewnością dotyczącą jego dalszego rozwoju.

Postępowanie sądowe nie powinno być dla nich dodatkowym ciężarem, z którym zostają sami. Rolą kancelarii jest nie tylko reprezentacja przed sądem, ale także uporządkowanie dokumentacji, przygotowanie strategii, wyjaśnianie kolejnych etapów sprawy i konsekwentne dbanie o zabezpieczenie interesów dziecka.

Ta sprawa pokazuje, że właściwie przygotowane postępowanie dowodowe, opinie biegłych i systematyczne dokumentowanie skutków zdrowotnych mogą doprowadzić do korzystnego rozstrzygnięcia nawet w trudnych dowodowo postępowaniach.

Sprawę prowadziła adwokat Olga Dec – Partner kierujący Działem Prawa Cywilnego.

Aktualności