W dniu 16 kwietnia 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał ważne orzeczenie w sprawie C-753/24 (Rzepacz),które ma istotne znaczenie dla innych toczących się postępowań, w których banki skierowały przeciwko konsumentom pozwy o zwrot kapitału po unieważnieniu umowy.

Tło sprawy

Sprawa trafiła do TSUE na skutek pytania prejudycjalnego skierowanego przez Sąd Okręgowy w Warszawie w związku z toczącym się postępowaniem zainicjowanym przez bank przeciwko konsumentom. Sąd krajowy miał wątpliwości czy można uwzględnić przedawnione roszczenia przedsiębiorcy przeciwko konsumentowi o zwrot świadczeń nienależnych spełnionych na podstawie umowy, która stała się nieważna, jeżeli wymagają tego względy słuszności lub zasady współżycia społecznego.

Istotą sporu jest art. 117¹ Kodeksu cywilnego, który w wyjątkowych przypadkach pozwala sądowi uwzględnić przedawnione roszczenie przedsiębiorcy wobec konsumenta.

W praktyce oznacza to, że bank, którego roszczenie uległo przedawnieniu wskutek upływu ustawowego terminu, w dalszym ciągu ma możliwość dochodzenia zapłaty.

Ponadto, w przypadku uznania przez sąd, że przemawiają za tym względy słuszności lub zasady współżycia społecznego, roszczenie banku – mimo przedawnienia – może zostać uwzględnione. Tego rodzaju wyjątek od zasady pewności prawa prowadzi do nałożenia na konsumentów ryzyka, zwłaszcza w sytuacji, gdy nieważność umowy wynika z zastosowania przez bank niedozwolonych postanowień umownych.

Zwrot kapitału a zasada słuszności

TSUE wskazał, że art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich  oraz zasadę skuteczności, przy uwzględnieniu prawa do sądu, a także zasad proporcjonalności i pewności prawa należy interpretować w ten sposób, że nie stoją one co do zasady na przeszkodzie przepisowi prawa krajowego, który zezwala sądowi krajowemu, w wyjątkowych okolicznościach i gdy wymagają tego względy słuszności, na uwzględnienie powództwa przedsiębiorcy o zwrot od konsumenta świadczeń wypłaconych mu na podstawie umowy kredytu nieważnej ze względu na zawarte w niej nieuczciwe warunki, nawet jeśli upłynął termin przedawnienia roszczenia tego przedsiębiorcy o zwrot tych świadczeń, pod warunkiem że przy stosowaniu tego przepisu sąd ten podejmie wszelkie niezbędne środki w celu zapewnienia, by wykonywanie praw przyznanych konsumentowi przez tę dyrektywę nie było nadmiernie utrudnione lub praktycznie niemożliwe.

Trybunał uznał, że prawo Unii Europejskiej (art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r.) dopuszcza uwzględnienie przedawnionych roszczeń banku, w wyjątkowych okolicznościach i gdy wymagają tego względy słuszności, na uwzględnienie powództwa przedsiębiorcy o zwrot od konsumenta świadczeń wypłaconych mu na podstawie unieważnionej umowy kredytu, nawet jeśli upłynął termin przedawnienia roszczenia banku, pod warunkiem że przy stosowaniu tego przepisu sąd ten podejmie wszelkie niezbędne środki w celu zapewnienia, by wykonywanie praw przyznanych konsumentowi przez tę dyrektywę nie było utrudnione.

Trybunał zwrócił uwagę na zasadę proporcjonalności i słuszności w rozliczeniach po unieważnieniu umów. W przypadku unieważnienia umowy każda ze stron zobowiązana jest do zwrotu świadczeń otrzymanych od drugiej strony, konsument odzyskuje środki wpłacone na rzecz banku, a bank uzyskuje zwrot udostępnionego kapitału kredytu.

Wnioski

Wyrok TSUE C‑753/24 nie zmienia dotychczasowych zasad oceny przez sądy zasady słuszności pod kątem uwzględniania zarzutu przedawnienia w sprawa o zwrot kapitału.

Skutkiem  wydanego wyroku są:

Transparentność życia publicznego w Polsce wchodzi na zupełnie nowy poziom. Choć o Centralnym Rejestrze Umów (CRU) mówiło się od lat, to rok 2026 wyznacza moment pełnej dojrzałości cyfrowej tego narzędzia i bezwzględnego egzekwowania przepisów. Dla prawników, urzędników oraz przedsiębiorców startujących w przetargach oznacza to konieczność przedefiniowania podejścia do tajemnicy przedsiębiorstwa i obiegu dokumentów.

Co się znajdzie w rejestrze?

System, prowadzony przez Ministra Finansów, ma być centralnym repozytorium wiedzy o tym, jak wydatkowane są publiczne pieniądze. Obowiązkowi wpisu podlegają umowy, których wartość przedmiotu przekracza 500 zł netto. W rejestrze znajdą się kluczowe informacje:

  • Data i miejsce zawarcia umowy.
  • Okres obowiązywania oraz tożsamość stron (w tym nazwy firm lub imiona i nazwiska osób fizycznych).
  • Dokładny przedmiot umowy oraz jej wartość.
  • Informacje o źródłach finansowania.

Co istotne, rejestr jest powszechnie dostępny, bezpłatny i posiada zaawansowaną wyszukiwarkę, co pozwala na filtrowanie wydatków konkretnych gmin, ministerstw czy uczelni wyższych w czasie rzeczywistym.

Podmioty zobowiązane i terminy

Obowiązek publikacji spoczywa na wszystkich jednostkach sektora finansów publicznych w rozumieniu art. 9 ustawy o finansach publicznych. Mowa tu zarówno o administracji rządowej, jak i samorządowej, agencjach wykonawczych, ZUS, KRUS czy samodzielnych publicznych zakładach opieki zdrowotnej.

Kierownik jednostki ma 14 dni od daty zawarcia umowy na wprowadzenie danych do systemu. Każda zwłoka lub podanie nieprawdziwych informacji wiąże się nie tylko z odpowiedzialnością dyscyplinarną, ale również karną (grzywna, kara ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności do roku).

Wyzwanie: Tajemnica przedsiębiorstwa vs. Jawność

Największym punktem spornym pozostaje kolizja zasady jawności z ochroną tajemnicy przedsiębiorstwa. Przedsiębiorcy współpracujący z sektorem publicznym muszą mieć świadomość, że ich kontrakty – w tym cenniki jednostkowe czy specyficzne warunki realizacji – będą dostępne dla konkurencji.

Aby skutecznie zastrzec wybrane fragmenty umowy jako tajemnicę, nie wystarczy już ogólna klauzula poufności. Przedsiębiorca musi wykazać, że informacje mają wartość gospodarczą i podjęto kroki w celu zachowania ich w poufności. Urzędy, bojąc się sankcji za brak wpisu, będą rzadziej przychylać się do prośby o utajnienie, co wymusza na prawnikach konstruowanie bardziej precyzyjnych uzasadnień dla ochrony know-how klientów.

Wyłączenia – kiedy umowa pozostanie ukryta?

Rejestr nie jest absolutny. Jawności nie podlegają umowy dotyczące spraw, w których ujawnienie informacji mogłoby naruszyć bezpieczeństwo państwa, interesy obronne lub dotyczyć kwestii objętych klauzulą „niejawne”. Wyłączone są również umowy zawierane w ramach postępowań niepodlegających ustawie Prawo zamówień publicznych ze względu na specyfikę służb specjalnych czy wywiadu.

Podsumowanie

Wprowadzenie pełnej jawności umów od 2026 roku to krok w stronę standardów skandynawskich. Dla sektora publicznego to test sprawności administracyjnej, a dla obywateli – narzędzie realnej kontroli społecznej. Firmy muszą natomiast zrewidować swoje strategie ofertowe, biorąc pod uwagę, że ich „poufne” dotąd warunki handlowe mogą stać się lekturą dla całego rynku.

W dobie cyfryzacji prawo do prywatności w relacjach z państwem ustępuje miejsca zasadzie transparentności. Przygotowanie odpowiednich procedur wewnętrznych będzie kluczowe, aby uniknąć paraliżu organizacyjnego i ryzyk prawnych w momencie wejścia w życie pełnej operacyjności rejestru.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]

Ustawa z dnia 5 grudnia 2024 r. o ochronie ludności i obronie cywilnej (Dz.U. 2024 poz. 1907 z późn. zm.), podpisana przez Prezydenta RP w dniu 17 grudnia 2024 r., stanowi przełomową regulację w polskim systemie prawnym. Wypełnia ona wieloletnią lukę w zakresie ochrony ludności cywilnej, wprowadzając kompleksowy system planowania, budowania i utrzymywania obiektów zbiorowej ochrony. Choć ustawa w pierwszej kolejności adresuje zadania do organów administracji publicznej, jej przepisy w istotnym zakresie oddziałują także na sektor prywatny, a w szczególności na deweloperów realizujących inwestycje mieszkaniowe i komercyjne. Ustawa nakazuje projektowanie i wznoszenie obiektów zbiorowej ochrony zgodnie z określonymi wymogami techniczno-budowlanymi, w szczególności obejmującymi m.in. wytrzymałość, bezpieczeństwo pożarowe, wentylację, ewakuację oraz zaopatrzenie w energię i wodę.

Kluczową zmianę normuje art. 94 ustawy, który nakłada na inwestorów obowiązek projektowania kondygnacji podziemnych w budynkach mieszkalnych wielorodzinnych oraz garaży podziemnych w taki sposób, aby możliwe było zorganizowanie w nich miejsc doraźnego schronienia – o ile w danym obiekcie nie przewidziano budowli ochronnej wyższej kategorii (schronu lub ukrycia). Przepis ten objął wszystkie zamierzenia budowlane, dla których złożono wniosek o pozwolenie na budowę albo dokonano zgłoszenia budowy lub robót budowlanych, gdy pozwolenie nie jest wymagane po 31 grudnia 2025 r.  

Obowiązki projektowe i ewidencyjne

Nowe przepisy wywierają bezpośredni wpływ na etap projektowania inwestycji. Każdy projekt budowlany dotyczący budynku mieszkalnego wielorodzinnego lub budynku użyteczności publicznej z kondygnacją podziemną lub garażem podziemnym, złożony po 31 grudnia 2025 r., musi uwzględniać wymogi ustawy schronowej. Co istotne, obowiązek ten dotyczy nie tylko budowy nowych obiektów, lecz także przebudowy, montażu i remontów obejmujących część budynku objętą obowiązkiem adaptacji.

Ustawa schronowa nie nakłada na deweloperów bezwzględnego obowiązku wybudowania schronu lub miejsca ukrycia, jednak jeżeli w inwestycji nie przewidziano budowli ochronnej wyższej kategorii, garaż podziemny lub kondygnacja podziemna muszą zostać zaprojektowane z uwzględnieniem możliwości późniejszego zorganizowania w nim miejsca doraźnego schronienia.

W praktyce deweloper powinien więc przeanalizować już na etapie koncepcji, czy planowany budynek może być uznany za obiekt zbiorowej ochrony albo czy trzeba go zaprojektować tak, by w przyszłości dało się w nim zorganizować miejsce doraźnego schronienia. Ustawa przewiduje też możliwość uznania planowanego obiektu budowlanego za budowlę ochronną w drodze decyzji lub porozumienia z właściwym organem ochrony ludności. To istotne, gdyż decyzje te mogą wiązać się z dodatkowymi obowiązkami właściciela lub zarządcy, w tym z obowiązkiem udostępnienia budowli na cele ochrony ludności na polecenie organu.

Jednocześnie ustawodawca zostawił otwartą furtkę do finansowania części działań z dotacji celowych, m.in. na budowę, przebudowę i organizowanie miejsc doraźnego schronienia.

Sankcje i ryzyka

Nieprzestrzeganie przepisów tzw. ustawy schronowej wiąże się z ryzykiem zastosowania środków o charakterze sankcyjnym.

W szczególności niespełnienie wymogów określonych w art. 94 może skutkować odmową zatwierdzenia projektu budowlanego, odmową wydania pozwolenia na użytkowanie albo zastosowaniem środków nadzoru budowlanego, włącznie z wszczęciem postępowania w sprawie samowoli budowlanej.

Ponadto, na podstawie art. 102 ust. 2 organ ochrony ludności może – w drodze decyzji administracyjnej – nałożyć obowiązek przystosowania nieruchomości lub wykonania miejsc doraźnego schronienia. Niewykonanie takiego nakazu stanowi czyn sankcjonowany, zagrożony karą aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny (art. 166 ustawy w zw. z art. 82b Kodeksu wykroczeń).

Dodatkowo, w warunkach stanu nadzwyczajnego możliwe jest obligatoryjne włączenie dewelopera w realizację zadań z zakresu ochrony ludności (art. 5 ust. 3), co w przypadku niewykonania nałożonych obowiązków może prowadzić do zastosowania dalszych środków przymusu przewidzianych przepisami prawa.

Podsumowanie i rekomendacje

Ustawa schronowa stanowi jedną z ważniejszych zmian prawnych dla sektora deweloperskiego ostatnich lat. Obowiązki wynikające z art. 94 Ustawy objęły wszystkie wnioski o pozwolenie na budowę albo zgłoszenia budowy złożone po 31 grudnia 2025 r. Z punktu widzenia przedsiębiorców, należy dojść do wniosku, iż temat schronów przestaje być wyłącznie zagadnieniem administracyjnym, a staje się jednym z parametrów projektowych i kosztowych inwestycji. Deweloperzy planujący nowe inwestycje wielorodzinne z kondygnacją lub garażem podziemnym powinni niezwłocznie zaktualizować dokumentację projektową o wymagania dotyczące miejsc doraźnego schronienia (w tym warunki zabudowy, układ kondygnacji podziemnych, rozwiązania wentylacyjne, ewakuacyjne i techniczne) oraz zweryfikować, czy planowana inwestycja nie zostanie objęta decyzją o uznaniu za budowlę ochronną. Dynamicznie zmieniające się otoczenie regulacyjne sprawia, że stałe monitorowanie przepisów i bieżące konsultacje prawne stają się niezbędnym elementem procesu inwestycyjnego.

W razie jakichkolwiek wątpliwości dotyczących obowiązków wynikających z ustawy schronowej w zakresie wymagań projektowych czy też oceny ryzyka inwestycyjnego – zapraszamy do kontaktu z naszą Kancelarią. Specjalizujemy się w kompleksowej obsłudze prawnej podmiotów z branży deweloperskiej, w tym w zakresie nowych regulacji z obszaru ochrony ludności i obrony cywilnej.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]

Działalność gospodarcza oparta na aktywnym pozyskiwaniu klientów została w ostatnim czasie mocno ograniczona regulacjami prawnymi. Od 10 listopada 2024 roku obowiązują nowe przepisy Prawa komunikacji elektronicznej (PKE), które zmieniły zasady marketingu bezpośredniego. Nowe regulacje wymuszają na przedsiębiorcach poważną redefinicję dotychczasowych strategii sprzedażowych, procesów pozyskiwania leadów oraz architektury zarządzania bazami danych.   

Szczególną uwagę należy zwrócić na artykuł 398 PKE, który odzwierciedla nowe podejście ustawodawcy do kwestii marketingu bezpośredniego. Przepis ten wprowadza surowe mechanizmy kontrolne, przenosząc ciężar dowodowy i organizacyjny na podmioty inicjujące kontakt. Ustawodawca kategorycznie zakazał wykorzystywania telekomunikacyjnych urządzeń końcowych (telefon, Internet) oraz automatycznych systemów wywołujących do celów marketingu bezpośredniego bez uprzedniej, wyraźnej zgody odbiorcy. W praktyce oznacza to, że każda forma cyfrowego lub telekomunikacyjnego kontaktu w celu zaprezentowania oferty handlowej – niezależnie czy jest to e-mail, wiadomość SMS, czy połączenie telefoniczne realizowane przez ludzkiego konsultanta lub bota – wymaga uzyskania ważnego oświadczenia woli jeszcze przed zainicjowaniem kontaktu.   

Istotnym ograniczeniem jest przy tym także całkowite zrównanie statusu osób prawnych i fizycznych. Obecnie relacje B2B (business-to-business) podlegają równie rygorystycznej ochronie przed niechcianą komunikacją marketingową, co relacje z konsumentami (B2C). Wysłanie oferty handlowej do spółki, z którą firma nie miała wcześniej relacji gospodarczych, traktowane jest dziś z taką samą surowością, jak spamowanie prywatnych skrzynek pocztowych.

Koniec prospectingu i „zimnych” kontaktów

Przez lata sektor B2B w praktyce korzystał z łagodniejszego traktowania. Powszechną praktyką biznesową było masowe pobieranie danych teleadresowych z ogólnodostępnych rejestrów państwowych, takich jak Krajowy Rejestr Sądowy (KRS) czy Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej (CEIDG), a następnie kierowanie na te adresy niezamówionych ofert handlowych, w ramach tak zwanego cold mailingu lub cold callingu.   

Po nowelizacji PKE, fakt iż adres e-mail lub numer telefonu potencjalnego kontrahenta jest publicznie dostępny w rejestrze państwowym lub na firmowej stronie internetowej, nie stanowi domniemania zgody na kontakt marketingowy. Każda wiadomość elektroniczna posiadająca cel handlowy wymaga uprzedniej zgody, co oznacza, że pozyskiwanie kontaktów z otwartych źródeł (prospecting) bez odpowiedniej podstawy prawnej jest naruszeniem przepisów.

Surowo traktowane są także próby obejścia tych przepisów. Niedopuszczalne jest nawet wysyłanie zapytań o samą możliwość przedstawienia oferty, ponieważ takie działanie samo w sobie jest kwalifikowane jako komunikacja marketingowa. Inicjowanie pierwszego kontaktu w celu pozyskania zgody na przesłanie docelowej oferty handlowej stanowi złamanie art. 398 PKE.

W efekcie firmy zmuszone są zrezygnować z aktywnego wypatrywania klientów na rzecz strategii inbound marketingowych, w których to sam potencjalny klient, zwabiony wartościowymi treściami, dobrowolnie pozostawia swoje dane i wyraża zgodę na kontakt. Jedynym dopuszczalnym wyjątkiem, w którym możliwe jest natychmiastowe przedstawienie oferty drogą elektroniczną, jest sytuacja bezpośredniej odpowiedzi na zapytanie ofertowe zainicjowane uprzednio przez samego kontrahenta.   

Kumulacja sankcji administracyjnych – ryzyko wielomilionowych kar

Działalność marketingowa prowadzona z naruszeniem omówionych standardów to nie tylko ryzyko utraty reputacji, ale przede wszystkim realne zagrożenie finansowe. Zbieg przepisów PKE, ogólnego rozporządzenia o ochronie danych (RODO) oraz ustaw o ochronie konkurencji powoduje, że nielegalna wysyłka ofert aktywuje odpowiedzialność wielopłaszczyznową. Ten sam błąd proceduralny może skutkować wszczęciem postępowań przez trzy niezależne organy administracji publicznej.   

Prezes UKE posiada kompetencje do egzekwowania kar za naruszenia Prawa komunikacji elektronicznej. Jeśli podmiot dopuszczający się naruszeń nie osiągnął w poprzednim roku przychodu lub był on niższy niż 500 000 zł, organ nałoży karę na podstawie średniej z trzech ostatnich lat, a w przypadku braku danych ukarze firmę kwotą szacunkową, która nie może być niższa niż pół miliona złotych. Kary te podlegają natychmiastowej egzekucji administracyjnej. Z kolei w obszarze ochrony danych osobowych sankcje nakładane przez UODO osiągają wymiar wielomilionowy.

Szczególną determinację w zwalczaniu nieuczciwych praktyk rynkowych wykazuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tylko w 2025 roku Prezes UOKiK wydał 900 decyzji, nakładając na przedsiębiorców kary o łącznej wartości przekraczającej 1,15 miliarda złotych. Spośród nich aż 530 decyzji dotyczyło bezpośrednio ochrony konsumentów, a suma sankcji w tym obszarze wyniosła 545 milionów złotych. Surowe konsekwencje poniosły największe podmioty na rynku: operator sieci Play (spółka P4) został ukarany kwotą blisko 110 milionów złotych, na banki z grupy Pekao nałożono niemal 119 milionów złotych kar, a wobec T-Mobile wydano decyzję zobowiązującą w związku z naliczaniem opłat za subskrypcje bez wyraźnej zgody klientów, zmuszając firmę do wypłaty rekompensat w wysokości 500 zł dla poszkodowanych. Dodatkowo interweniowano wobec globalnych platform, takich jak PayPal, co wyraźnie pokazuje, że organy nadzoru nie wahają się sięgać po kary, niezależnie od wielkości podmiotu.   

Zjawisko to uzupełnia rosnąca świadomość cywilnoprawna społeczeństwa. Odbiorcy niechcianych komunikatów, wyczerpani agresywnym telemarketingiem, coraz częściej dochodzą roszczeń cywilnych z tytułu naruszenia dóbr osobistych.

Jak wygląda prawidłowo udzielona zgoda?

Aby działania marketingowe można było uznać za w pełni legalne, zgoda na przetwarzanie danych i kontakt handlowy musi spełniać kryteria wyznaczone wspólnie przez RODO oraz PKE.   

Przede wszystkim oświadczenie o wyrażeniu zgody musi cechować się nieskrępowaną dobrowolnością. Przedsiębiorcy nie mogą wymuszać zgód poprzez blokowanie dostępu do podstawowych usług czy uzależnianie zawarcia umowy od wyrażenia zgody na cele marketingowe.

Kolejnym wymogiem jest konkretność i granularność. Konieczne jest zapewnienie osobnej zgody na każdy kanał kontaktu z klientem – oznacza to zakaz stosowania jednej, łącznej zgody na wysyłkę e-maili, SMS-ów oraz na kontakt telefoniczny. Przedsiębiorca musi zaprojektować interfejs w sposób pozwalający na zaznaczenie oddzielnego okienka dla każdego z kanałów.

Ważna zgoda opiera się na pełnej świadomości odbiorcy. Użytkownik musi z góry wiedzieć, kto jest beneficjentem zgody, w jakim celu dane będą przetwarzane oraz jakiego rodzaju oferty będzie otrzymywał. Co więcej, zgoda uzyskiwana jest zawsze dla precyzyjnie określonego podmiotu i nie może być automatycznie dystrybuowana do spółek powiązanych kapitałowo czy zewnętrznych partnerów biznesowych, bez wyraźnego i odrębnego upoważnienia ze strony klienta.

Kluczowym aspektem jest również jednoznaczność wyrażenia woli. Przepisy wykluczają domniemanie zgody. Milczenie, bierność odbiorcy czy stosowanie w formularzach okienek domyślnie zaznaczonych przez system nie stanowią ważnego potwierdzenia. Odbiorca musi podjąć świadomą aktywność (model opt-in). Pewnym ułatwieniem pozostawionym przez ustawodawcę jest jednak możliwość wyrażenia zgody poprzez samo udostępnienie adresu elektronicznego – wpisanie e-maila w dedykowane pole z wyraźnym opisem informującym o subskrypcji newslettera jest traktowane jako prawidłowo udzielona zgoda marketingowa.

Elementem systemu zgód musi być ponadto możliwość łatwego jej wycofania w dowolnym momencie. Procedura rezygnacji (opt-out) nie może być bardziej skomplikowana niż proces jej udzielania, co wymusza stosowanie bezpośrednich linków anulujących subskrypcję w każdej wiadomości elektronicznej.

Dobra praktyka – sprawdź jak to działa w Twojej firmie

Nowe przepisy oznaczają, że zarządy i kadra menedżerska powinna pilnie przeprowadzić wewnętrzne audyty tak, by wywiązać się z zasady rozliczalności. To na administratorze danych spoczywa obowiązek udowodnienia, w jakich okolicznościach, kiedy i na jakiej podstawie pozyskano zgodę. Poważnym problemem jest dość częsty brak technicznej dokumentacji procesu pozyskania zgody.

Warto dokonać inwentaryzację historycznych baz danych. Dotychczas zgromadzone kontakty zachowują legalność wyłącznie w sytuacji, gdy ich pozyskanie spełniało rygory nałożone przez przepisy obowiązujące współcześnie. Podmioty korzystające w przeszłości z baz zebranych poprzez prospecting rejestrów publicznych muszą usunąć te dane lub poszukać innej, zgodnej z prawem ścieżki legalizacji ich pozyskania. Warto także przeprowadzić przegląd procedur dotyczących współpracy z zewnętrznymi dostawcami usług. Kiedy kampanie realizuje zewnętrzna agencja marketingowa, konieczna jest weryfikacja zawartych z nią umów powierzenia przetwarzania danych osobowych, upewnienie się co do podziału odpowiedzialności oraz weryfikacja czy agencja legitymuje się zgodami odpowiadającymi nowym standardom. Wszelkie klauzule informacyjne na stronach internetowych i w formularzach muszą zostać zaktualizowane i dostosowane do brzmienia obecnych przepisów.   

Równie ważny jest czynnik ludzki – edukacja zespołów handlowych w zakresie identyfikacji phishingu, zgłaszania incydentów cybernetycznych i zasad prawidłowego pozyskiwania leadów. Prowadzenie działalności gospodarczej w aktualnym reżimie prawnym wymaga pełnej integracji procesów sprzedaży, opieki prawnej i adekwatnych zabezpieczeń teleinformatycznych.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]

Wielu przedsiębiorców przez lata buduje swoją firmę od podstaw – inwestując czas, kapitał i ogromną ilość energii. Z czasem przedsiębiorstwo staje się czymś więcej niż tylko źródłem przychodu – to dorobek życia, efekt wielu decyzji, ryzyka i konsekwentnej pracy. Prędzej czy później pojawia się jednak pytanie, którego nie da się uniknąć: co stanie się z firmą, gdy przestanę nią zarządzać?

Na to pytanie odpowiada właśnie sukcesja, czyli zaplanowany i świadomie przeprowadzony proces przekazania władzy, własności oraz odpowiedzialności za przedsiębiorstwo kolejnemu liderowi. Dobrze przygotowana sukcesja pozwala zachować ciągłość działania firmy, ochronić jej wartość oraz zapewnić stabilność pracownikom i partnerom biznesowym.

Sukcesja to proces, a nie jednorazowa decyzja

Jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez właścicieli firm jest traktowanie sukcesji jako jednorazowego aktu – formalnego przekazania udziałów czy funkcji w zarządzie. W rzeczywistości jest to wieloetapowy proces, który w dobrze zarządzanych organizacjach planuje się z wieloletnim wyprzedzeniem.

Brak przemyślanej strategii sukcesyjnej może prowadzić do poważnych konsekwencji: konfliktów w rodzinie, sporów między wspólnikami, dezorganizacji struktur zarządczych, a w skrajnych przypadkach nawet do utraty wartości przedsiębiorstwa. Szczególnie widoczne jest to w firmach rodzinnych, gdzie kwestie biznesowe często przenikają się z relacjami osobistymi. Historia wielu znanych marek pokazuje, że nieprzygotowana sukcesja potrafi doprowadzić do wieloletnich sporów – przykładem może być chociażby włoski dom mody Gucci.

Kim jest sukcesor i jak przygotować go do przejęcia firmy?

Centralną postacią procesu sukcesji jest sukcesor – osoba, która przejmie odpowiedzialność za dalszy rozwój przedsiębiorstwa. Może nim być członek rodziny, wieloletni menedżer z organizacji lub lider pozyskany z zewnątrz.

Niezależnie od tego, kto zostanie wybrany, kluczowe jest odpowiednie przygotowanie następcy do nowej roli. W praktyce oznacza to stopniowe przekazywanie kompetencji, włączanie w proces podejmowania strategicznych decyzji oraz budowanie autorytetu wśród pracowników i partnerów biznesowych. Sukcesja, która odbywa się nagle i bez przygotowania, często prowadzi do chaosu decyzyjnego i utraty stabilności organizacyjnej.

Jakie są możliwe modele przekazania firmy?

Przedsiębiorcy mają dziś do dyspozycji kilka modeli przekazania firmy. Najbardziej naturalnym rozwiązaniem pozostaje sukcesja rodzinna, polegająca na przekazaniu biznesu kolejnemu pokoleniu właścicieli.

Coraz częściej stosowanym rozwiązaniem jest także sukcesja menedżerska, w której stery przejmuje doświadczony menedżer z organizacji – niekiedy w ramach tzw. wykupu menedżerskiego. W innych przypadkach właściciele decydują się na sprzedaż przedsiębiorstwa inwestorowi strategicznemu lub finansowemu albo powierzenie zarządzania profesjonalnemu menedżerowi z rynku.

W kontekście firm rodzinnych coraz większą popularność zdobywa również fundacja rodzinna. To rozwiązanie prawne pozwala oddzielić kwestie własnościowe od bieżącego zarządzania przedsiębiorstwem oraz zabezpieczyć majątek rodzinny na kolejne pokolenia.

Plan sukcesji – fundament bezpiecznej zmiany właściciela

Skuteczna sukcesja zawsze zaczyna się od starannie przygotowanego planu. Obejmuje on przede wszystkim identyfikację potencjalnego następcy, określenie harmonogramu przekazywania kompetencji oraz uporządkowanie kwestii prawnych i majątkowych.

Równie istotnym elementem jest komunikacja – zarówno wewnątrz organizacji, jak i z partnerami biznesowymi. Pracownicy, kontrahenci czy instytucje finansowe muszą mieć pewność, że zmiana właścicielska nie oznacza destabilizacji działalności firmy.

Dobrze zaplanowana sukcesja to inwestycja w przyszłość firmy

Wbrew pozorom sukcesja nie jest końcem historii przedsiębiorcy z firmą. Dla wielu właścicieli to raczej nowy etap – możliwość stopniowego wycofania się z codziennego zarządzania przy jednoczesnym zachowaniu wpływu na strategiczny kierunek rozwoju przedsiębiorstwa.

Dobrze przygotowany proces pozwala zabezpieczyć dorobek budowany przez lata, zachować know-how organizacji oraz zapewnić stabilność biznesu w kolejnych dekadach. Sukces firmy nie kończy się bowiem wraz ze zmianą pokoleniową – pod warunkiem, że jest ona odpowiednio zaplanowana.

Inne scenariusze zmiany właściciela firmy

Warto pamiętać, że sukcesja nie zawsze musi oznaczać przekazanie firmy w ręce następcy z rodziny czy kadry zarządzającej. W praktyce przedsiębiorcy coraz częściej rozważają również inne scenariusze strategiczne, takie jak sprzedaż przedsiębiorstwa, połączenie z inną firmą czy – w określonych sytuacjach – uporządkowane zakończenie działalności.

Sprzedaż firmy może dotyczyć całego przedsiębiorstwa lub jego wyodrębnionej części, czyli zorganizowanego zespołu składników materialnych i niematerialnych zdolnych do samodzielnego prowadzenia działalności gospodarczej. Tego typu transakcje wymagają jednak starannego przygotowania – obejmują m.in. analizę prawną i finansową przedsiębiorstwa, jego wycenę oraz przygotowanie dokumentacji dla potencjalnych inwestorów.

Alternatywą może być również fuzja lub przejęcie, które pozwalają przedsiębiorstwom zwiększyć skalę działalności, wejść na nowe rynki i wykorzystać efekt synergii. Z kolei likwidacja przedsiębiorstwa – choć rzadziej rozważana – w niektórych przypadkach bywa najbardziej racjonalnym rozwiązaniem z ekonomicznego punktu widzenia.

Niezależnie od wybranego scenariusza kluczowe znaczenie ma odpowiednie przygotowanie procesu oraz dokładna analiza jego konsekwencji prawnych, finansowych i organizacyjnych.

Podsumowanie

Dlatego właśnie o przyszłości firmy warto zacząć myśleć odpowiednio wcześnie. Świadome zaplanowanie sukcesji lub innej formy zmiany właścicielskiej to wyraz odpowiedzialności za przedsiębiorstwo, jego pracowników oraz dorobek budowany przez lata.

Wsparcie doświadczonej kancelarii pozwala spokojnie przeanalizować dostępne scenariusze i wybrać rozwiązanie najlepiej dopasowane do sytuacji właściciela oraz specyfiki prowadzonego biznesu.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]

Wybór między umową o pracę a kontraktem B2B nie jest wyłącznie decyzją o wysokości wynagrodzenia i oszczędnościach podatkowo-składkowych. Jest to istotna decyzja o modelu organizacji pracy, poziomie formalizacji i rozkładzie ryzyk. W praktyce B2B często zyskuje przewagę w firmach, gdzie kluczowa jest elastyczność i przewidywalny koszt miesięczny. Etat pozostaje natomiast naturalnym rozwiązaniem tam, gdzie praca ma cechy podporządkowania pracowniczego, a więc jest wykonywana pod kierownictwem, w określonym miejscu i czasie oraz jako stały element struktury firmy.

Kluczowe cechy kontraktu B2B

Z perspektywy kosztowej umowa B2B jest zazwyczaj prostsza do rozliczenia. Po stronie przedsiębiorcy podstawowym wydatkiem jest wynagrodzenie wynikające z faktury. Nie ma listy płac, rozliczania urlopów wypoczynkowych, wynagrodzenia chorobowego, ewidencji czasu pracy czy typowych obowiązków kadrowych związanych ze stosunkiem pracy. Ograniczona jest także znaczna część bieżącej obsługi administracyjnej kontraktu, w tym obsługi kadrowo-płacowej. Dla wielu firm już sama prostota współpracy ma wymiar ekonomiczny. Ogranicza bowiem czas obsługi oraz ryzyko błędów w rozliczeniach pracowniczych.

W praktyce przewaga B2B ujawnia się także przy zmianach personalnych i krótszych projektach. Zakończenie współpracy co do zasady opiera się na postanowieniach umownych, a nie na reżimie wypowiadania umów o pracę, konsultacji wewnętrznych czy analizie uprawnień ochronnych pracownika. Dla firmy oznacza to większą przewidywalność operacyjną oraz mniejszy koszt obsługi prawnej i administracyjnej całego cyklu współpracy. To właśnie te koszty pomocnicze, często pomijane w prostym porównaniu stawek, realnie decydują o opłacalności wybranego modelu.

Istotna jest również kwestia kosztów pośrednich. W przypadku etatu przedsiębiorca ponosi nie tylko ciężar składek finansowanych przez pracodawcę, lecz także inne obciążenia wynikające z przepisów prawa pracy. W zależności od skali zatrudnienia mogą pojawić się obowiązki dotyczące wpłat na PFRON albo tworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Przy współpracy B2B co do zasady ten wykonawca nie zwiększa stanu zatrudnienia pracowniczego, od którego liczy się tego rodzaju obowiązki. To oznacza, że kontrakt cywilnoprawny bywa korzystny nie tylko przez niższy koszt jednostkowy, ale również przez brak efektu progowego po stronie pracodawcy.

Czy B2B to zawsze dobry pomysł?

Mimo wielu zalet, kontrakt B2B nie zawsze będzie rozwiązaniem bezpieczniejszym. Z punktu widzenia prawnego najważniejsze jest, aby model współpracy odpowiadał rzeczywistym warunkom wykonywania pracy czy zlecenia. Jeżeli przedsiębiorca oczekuje pełnego podporządkowania, narzuca godziny, miejsce świadczenia pracy i sposób jej wykonywania, samo podpisanie umowy B2B nie wyeliminuje ryzyka uznania relacji za stosunek pracy. W takim negatywnym scenariuszu pozorna oszczędność może zamienić się w zaległe składki, podatek, roszczenia pracownicze i spór z organami lub z wykonawcą.

Etat jest co do zasady droższy i bardziej sformalizowany, ale daje jednak firmie mocniejszą pozycję organizacyjną – ułatwia budowanie stabilnego zespołu, wdrażanie procedur i egzekwowanie dyspozycyjności w granicach prawa pracy. W niektórych branżach ten model będzie lepiej odpowiadać rzeczywistemu sposobowi wykonywania obowiązków. Wtedy wyższy koszt nie będzie wadą, lecz ceną za zgodność z przepisami, stabilność zatrudnienia i niższe ryzyko podatkowo-składkowe.

B2B czy etat z perspektywy kosztów i korzyści dla przedsiębiorcy

Z perspektywy przedsiębiorcy wybór między B2B a etatem powinien wynikać nie tylko z porównania stawek, ale z oceny całkowitego kosztu relacji oraz dopasowania modelu do rzeczywistego sposobu wykonywania pracy. W praktyce można to ująć następująco:

Etat jest więc bezsprzecznie rozwiązaniem bardziej sformalizowanym i często droższym. Daje jednak przedsiębiorcy większą stabilność organizacyjną, ułatwia zarządzanie zespołem i lepiej odpowiada sytuacjom, w których praca ma cechy podporządkowania. Jeżeli współpraca w praktyce przypomina stosunek pracy, wybór etatu może okazać się bezpieczniejszy prawnie i długofalowo tańszy, ponieważ ogranicza ryzyko zakwestionowania modelu współpracy B2B i związanych z tym zaległości składkowo-podatkowych oraz roszczeń pracowniczych.

Wniosek jest praktyczny – jeżeli przedsiębiorcy zależy na prostocie rozliczeń, elastyczności i ograniczeniu kosztów pośrednich, przewagę często będzie miało B2B. Jeżeli jednak współpraca ma ewidentne cechy umowy o pracę, bardziej racjonalnym wyborem pozostanie etat. Ostatecznie opłacalny jest bowiem nie ten model, który wygląda taniej na pierwszy rzut oka, ale ten, który jest zgodny z realiami współpracy i bezpieczny pod względem prawno-podatkowym.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]

Zasiedzenie służebności to mechanizm prawny, który pozwala nabyć określone prawo do korzystania z cudzej nieruchomości wyłącznie na skutek długotrwałego i faktycznego wykonywania tego prawa. W praktyce oznacza to, że właściciel działki może z czasem utracić możliwość sprzeciwiania się określonemu sposobowi korzystania z jego gruntu, na przykład przejazdowi przez posesję czy utrzymywaniu infrastruktury przesyłowej. Z tego powodu instytucja zasiedzenia służebności ma istotne znaczenie zarówno dla właścicieli nieruchomości, jak i dla przedsiębiorstw przesyłowych czy sąsiadów korzystających z drogi dojazdowej. Warto zatem wiedzieć, kiedy takie zasiedzenie może nastąpić i jakie konsekwencje prawne się z nim wiążą.

Czym jest służebność i jakie są jej rodzaje?

Służebność to ograniczone prawo rzeczowe, które polega na tym, że właściciel jednej nieruchomości musi znosić określony sposób korzystania z niej przez inną osobę albo powstrzymywać się od wykonywania części swoich uprawnień. Instytucja ta została uregulowana w przepisach Kodeksu cywilnego i służy przede wszystkim uporządkowaniu relacji pomiędzy właścicielami nieruchomości oraz zapewnieniu prawidłowego funkcjonowania infrastruktury technicznej. Polskie prawo wyróżnia trzy podstawowe rodzaje służebności. Pierwszą z nich jest służebność gruntowa, która obciąża jedną nieruchomość na rzecz innej nieruchomości. Najczęściej dotyczy ona prawa przejazdu lub przechodu przez cudzą działkę. Drugim rodzajem jest służebność osobista, ustanawiana na rzecz konkretnej osoby fizycznej, a nie na rzecz innej nieruchomości. Typowym przykładem jest służebność mieszkania. Trzecią kategorią jest służebność przesyłu, która została wprowadzona do Kodeksu cywilnego w 2008 r. i umożliwia przedsiębiorstwom przesyłowym korzystanie z nieruchomości w celu budowy i utrzymania urządzeń takich jak linie energetyczne, gazociągi czy sieci telekomunikacyjne.

Czym jest zasiedzenie służebności?

Zasiedzenie służebności polega na nabyciu tego prawa przez długotrwałe wykonywanie określonego sposobu korzystania z cudzej nieruchomości. Innymi słowy, jeżeli ktoś przez wiele lat faktycznie korzysta z cudzego gruntu w sposób odpowiadający treści służebności, a właściciel nieruchomości nie sprzeciwia się temu, z czasem może dojść do nabycia tego prawa z mocy samego prawa.

Podstawę prawną tej instytucji stanowią przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zasiedzenia oraz służebności gruntowych. Warunkiem jest przede wszystkim nieprzerwane wykonywanie służebności przez określony czas oraz posiadanie jej w taki sposób, jak gdyby przysługiwała ona osobie korzystającej z nieruchomości. W praktyce oznacza to np. wieloletnie korzystanie z drogi przebiegającej przez cudzą działkę lub utrzymywanie na niej urządzeń przesyłowych.

Rodzaje zasiedzenia służebności

Zasiedzenie służebności może dotyczyć przede wszystkim służebności gruntowych oraz służebności przesyłu. W przypadku służebności osobistych zasiedzenie nie znajduje zastosowania, ponieważ prawa te są ściśle związane z konkretną osobą i wygasają najpóźniej z chwilą jej śmierci.

Najczęściej w praktyce spotyka się zasiedzenie służebności drogi koniecznej lub przejazdu przez sąsiednią działkę. Właściciel nieruchomości władnącej przez wiele lat korzysta z drogi przebiegającej przez grunt sąsiada, traktując ją jako stały dojazd do swojej posesji. Jeżeli taki stan trwa odpowiednio długo i spełnia ustawowe warunki, może dojść do nabycia służebności przez zasiedzenie.

Drugim ważnym obszarem jest zasiedzenie służebności przesyłu, które dotyczy przedsiębiorstw energetycznych, gazowych czy telekomunikacyjnych utrzymujących urządzenia infrastrukturalne na cudzych nieruchomościach.

Kiedy dochodzi do zasiedzenia służebności?

Do zasiedzenia służebności dochodzi po upływie określonego czasu, w którym dana osoba faktycznie wykonuje prawo odpowiadające treści służebności. Zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego okres ten wynosi 20 lat w przypadku działania w dobrej wierze oraz 30 lat w przypadku złej wiary.

Dobra wiara oznacza przekonanie osoby korzystającej z nieruchomości, że przysługuje jej określone prawo do takiego działania. Zła wiara występuje natomiast wtedy, gdy osoba korzystająca z cudzego gruntu ma świadomość, że nie posiada formalnego prawa do wykonywania danej służebności.

W przypadku służebności przesyłu szczególne znaczenie ma data 3 sierpnia 2008 r., kiedy instytucja ta została wprowadzona do Kodeksu cywilnego. Jeżeli sądy uznają, że przedsiębiorstwa przesyłowe mogły korzystać z cudzych nieruchomości w dobrej wierze, termin zasiedzenia wynoszący 20 lat może być liczony właśnie od tej daty. W takim scenariuszu kluczowym momentem stanie się rok 2028, kiedy część przedsiębiorstw będzie mogła powoływać się na nabycie służebności przez zasiedzenie. Jeśli jednak sądy uznają, że przedsiębiorstwa działały w złej wierze, zastosowanie będzie miał 30-letni termin zasiedzenia, co znacząco wydłuży moment, w którym takie roszczenie mogłoby zostać skutecznie podniesione.

Jak uchronić się przed zasiedzeniem służebności?

Właściciel nieruchomości nie jest pozbawiony możliwości ochrony swoich praw. Najważniejsze jest reagowanie na sytuacje, w których inne osoby korzystają z jego działki w sposób mogący prowadzić do powstania służebności.

Jednym z podstawowych sposobów jest wyraźne sprzeciwienie się korzystaniu z nieruchomości, na przykład poprzez wezwanie do zaprzestania naruszeń lub formalne uregulowanie zasad korzystania z gruntu w drodze umowy. Istotne znaczenie może mieć również ustanowienie służebności odpłatnie na podstawie aktu notarialnego. Takie rozwiązanie porządkuje sytuację prawną i jednocześnie przerywa bieg ewentualnego zasiedzenia.

W niektórych przypadkach właściciel nieruchomości może także dochodzić swoich praw na drodze sądowej, żądając usunięcia urządzeń lub zaprzestania korzystania z jego gruntu.
Ile kosztuje ustanowienie służebności?

Opłata sądowa za wpis służebności do księgi wieczystej wynosi obecnie 200 zł. Do tego należy doliczyć koszty notarialne, które są uzależnione od wartości prawa ustanawianego w umowie.

Co tracisz przez zasiedzenie służebności?

Skutkiem zasiedzenia jest trwałe powstanie ograniczonego prawa rzeczowego obciążającego nieruchomość. Oznacza to, że właściciel gruntu musi tolerować określony sposób korzystania z jego działki przez inną osobę lub podmiot. W praktyce może to oznaczać konieczność znoszenia przejazdu przez posesję, utrzymywania na działce infrastruktury przesyłowej czy ograniczenia możliwości zabudowy części nieruchomości.

Warto podkreślić, że zasiedzenie prowadzi do powstania prawa rzeczowego, które wiąże się z nieruchomością niezależnie od zmiany właściciela. Oznacza to, że nawet sprzedaż działki nie powoduje wygaśnięcia takiej służebności.

Zasiedzenie a wynagrodzenie za służebność przesyłu

W ostatnim czasie szczególnego znaczenia nabrały spory dotyczące wynagrodzenia za ustanowienie służebności przesyłu. Najnowszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego znacząco wzmocnił pozycję właścicieli nieruchomości, na których znajdują się urządzenia przesyłowe. Zgodnie z tym stanowiskiem przedsiębiorstwa przesyłowe muszą obecnie znacznie dokładniej wykazywać przesłanki zasiedzenia służebności.

W praktyce oznacza to, że firmy energetyczne czy gazowe powinny szczegółowo udowodnić okres oraz sposób korzystania z nieruchomości, który miałby prowadzić do zasiedzenia. Jednocześnie wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu powinno być ustalane na podstawie aktualnych realiów rynkowych, a nie według wcześniej stosowanych stałych ryczałtów. Coraz częściej przyjmuje się, że pasy eksploatacyjne wymagają indywidualnej wyceny, uwzględniającej realny wpływ infrastruktury na wartość nieruchomości i możliwości jej zagospodarowania.

W efekcie właściciele gruntów uzyskali silniejsze narzędzia do dochodzenia wynagrodzenia za korzystanie z ich nieruchomości, zwłaszcza w sytuacjach, gdy przedsiębiorstwo przesyłowe nie jest w stanie skutecznie wykazać zasiedzenia służebności.

Tu jednak wracamy do kwestii zasiedzenia służebności. Jeśli do niej dojdzie, wówczas właściciel nieruchomości traci prawo do wynagrodzenia. Jak wspomnieliśmy – pierwsze zasiedzenia mogą nastąpić już 3 sierpnia 2028 roku. Czas działa więc na niekorzyść właścicieli działek. Warto możliwie najszybciej uregulować kwestię służebności przesyłu i zweryfikować, czy z tego tytułu dana firma nie powinna zapłacić odpowiedniego wynagrodzenia.

Więcej informacji na ten temat można znaleźć na https://www.sobotajachira.pl/odszkodowanie-sluzebnosc-przesylu/.

Jeśli podejrzewasz, że może Ci się należeć wynagrodzenie za służebność przesyłu, zgłoś się do naszej Kancelarii. Napisz wiadomość na adres [email protected] – dokonamy bezpłatnej analizy, zweryfikujemy księgę wieczystą oraz dokumenty oraz ocenimy ryzyko ewentualnego zasiedzenia i poinformujemy Cię, czy i jakiego wynagrodzenia możesz żądać od firmy przesyłowej.

Ustanowienie służebności to czynność prawna, która pozwala formalnie uregulować korzystanie z cudzej nieruchomości. Najczęściej dotyczy sytuacji, gdy konieczne jest zapewnienie przejazdu przez sąsiednią działkę, dostęp do drogi publicznej albo utrzymanie infrastruktury technicznej, takiej jak linie energetyczne czy sieci gazowe. Aby takie prawo było skuteczne i bezpieczne prawnie, musi zostać ustanowione zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego i odpowiednio ujawnione w księdze wieczystej. W praktyce wymaga to nie tylko zgody stron, lecz także właściwej dokumentacji i aktu notarialnego.

Czym jest służebność?

Służebność to ograniczone prawo rzeczowe, które polega na tym, że właściciel jednej nieruchomości musi znosić określony sposób korzystania z niej przez inną osobę albo powstrzymywać się od wykonywania części swoich uprawnień właścicielskich. Instytucja ta została uregulowana w Kodeksie cywilnym, przede wszystkim w art. 285–305, a także w art. 244–251.

Najprościej mówiąc, służebność umożliwia korzystanie z cudzej nieruchomości w ściśle określonym zakresie. Właściciel nieruchomości obciążonej nadal pozostaje jej właścicielem, ale jego prawo własności zostaje ograniczone poprzez przyznanie określonego uprawnienia innej osobie. Zakres tego ograniczenia zawsze powinien być precyzyjnie określony w akcie ustanawiającym służebność.

Jakie są trzy podstawowe rodzaje służebności w polskim prawie?

Polskie prawo cywilne wyróżnia trzy podstawowe typy służebności.

Pierwszym z nich jest służebność gruntowa, która polega na tym, że jedna nieruchomość (tzw. nieruchomość władnąca) uzyskuje określone uprawnienie względem innej nieruchomości (nieruchomości obciążonej). Najczęściej spotykanym przykładem jest służebność drogi koniecznej, czyli prawo przejazdu lub przechodu przez działkę sąsiada.

Drugim rodzajem jest służebność osobista, która przysługuje konkretnej osobie fizycznej. Klasycznym przykładem jest służebność mieszkania, pozwalająca określonej osobie na korzystanie z części nieruchomości w celu zamieszkiwania. Prawo to wygasa najpóźniej z chwilą śmierci uprawnionego.

Trzecią kategorią jest służebność przesyłu, wprowadzona do Kodeksu cywilnego w 2008 r. Dotyczy przedsiębiorstw przesyłowych, takich jak operatorzy sieci energetycznych, gazowych czy telekomunikacyjnych. Umożliwia im korzystanie z cudzej nieruchomości w celu budowy i eksploatacji infrastruktury technicznej.

Po co ustanawia się służebność?

Ustanowienie służebności ma przede wszystkim uporządkować relacje między właścicielami nieruchomości i zapobiec konfliktom w przyszłości. W wielu przypadkach jest to jedyny sposób na zapewnienie prawidłowego korzystania z nieruchomości.

Najczęściej służebność ustanawia się w sytuacji, gdy działka nie ma bezpośredniego dostępu do drogi publicznej, a przejazd musi odbywać się przez grunt sąsiada. Podobnie dzieje się w przypadku infrastruktury technicznej, gdy przez prywatną nieruchomość przebiegają linie energetyczne, gazociągi czy sieci telekomunikacyjne.

Służebność bywa także stosowana w sprawach rodzinnych lub spadkowych, na przykład w celu zabezpieczenia prawa do zamieszkiwania w domu przekazanym innemu właścicielowi.

Co jest potrzebne do ustanowienia służebności?

Podstawą ustanowienia służebności jest co do zasady umowa zawarta między właścicielem nieruchomości obciążonej a osobą uprawnioną. Zgodnie z przepisami prawa taka umowa musi zostać zawarta w formie aktu notarialnego, jeśli ma obciążać nieruchomość.

Do sporządzenia aktu notarialnego konieczne są przede wszystkim dokumenty dotyczące nieruchomości, w szczególności odpis z księgi wieczystej, dokument potwierdzający tytuł własności oraz dane identyfikujące strony czynności. W wielu przypadkach potrzebna jest również mapa sytuacyjna lub dokumentacja geodezyjna, która precyzyjnie określa przebieg służebności.

Po zawarciu umowy notariusz składa wniosek o wpis służebności do księgi wieczystej nieruchomości. Dopiero taki wpis zapewnia pełną skuteczność prawa wobec osób trzecich.

Gdzie ustanawia się służebność?

W praktyce ustanowienie służebności następuje najczęściej w kancelarii notarialnej. To właśnie notariusz sporządza akt notarialny oraz wniosek o dokonanie wpisu w księdze wieczystej.

Jeżeli strony nie są w stanie dojść do porozumienia, służebność może zostać ustanowiona również przez sąd. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy właściciel nieruchomości odmawia zgody na ustanowienie drogi koniecznej mimo oczywistej potrzeby zapewnienia dostępu do drogi publicznej.

Ile kosztuje ustanowienie służebności?

Koszt ustanowienia służebności zależy od kilku czynników. W pierwszej kolejności należy uwzględnić taksę notarialną za sporządzenie aktu notarialnego, opłatę sądową za wpis w księdze wieczystej oraz ewentualne wynagrodzenie należne właścicielowi nieruchomości obciążonej.

Opłata sądowa za wpis służebności do księgi wieczystej wynosi obecnie 200 zł. Do tego należy doliczyć koszty notarialne, które są uzależnione od wartości prawa ustanawianego w umowie.

W przypadku służebności przesyłu lub drogi koniecznej bardzo często pojawia się również kwestia wynagrodzenia dla właściciela nieruchomości, którego prawo własności zostaje ograniczone.

Jakie przeszkody mogą pojawić się przy ustanawianiu służebności?

Choć sama konstrukcja prawna służebności jest stosunkowo przejrzysta, w praktyce proces jej ustanowienia może napotkać liczne trudności. Najczęściej dotyczą one braku zgody właściciela nieruchomości obciążonej lub sporu co do zakresu służebności.

Problemem bywa również nieprecyzyjne określenie przebiegu drogi lub infrastruktury w dokumentacji geodezyjnej. W takich sytuacjach konieczne może być sporządzenie dodatkowych map lub opinii biegłego.

Dodatkową komplikacją są nieruchomości o nieuregulowanym stanie prawnym albo takie, w których księga wieczysta nie odpowiada rzeczywistemu stanowi własności.

Wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu – dlaczego rok 2028 może mieć znaczenie?

W kontekście służebności przesyłu coraz częściej pojawia się również kwestia zasiedzenia tego prawa przez przedsiębiorstwa przesyłowe, czyli np. firmy energetyczne czy gazowe. Zgodnie z zasadami wynikającymi z przepisów Kodeksu cywilnego, okres zasiedzenia wynosi 20 lat w przypadku działania w dobrej wierze oraz 30 lat w przypadku złej wiary.

Szczególne znaczenie ma tu data 3 sierpnia 2008 r., kiedy do polskiego porządku prawnego wprowadzono instytucję służebności przesyłu. Jeżeli w orzecznictwie sądów utrwali się pogląd, że przedsiębiorstwa przesyłowe mogły korzystać z cudzych nieruchomości w dobrej wierze, termin zasiedzenia wynoszący 20 lat będzie liczony właśnie od tej daty. W takim wariancie momentem granicznym stanie się rok 2028, po którym część przedsiębiorców może powoływać się na nabycie służebności przez zasiedzenie.

Dlatego bardzo ważne jest możliwie najszybsze uregulowanie tej kwestii. Jeśli firma nabędzie prawa do służebności przez zasiedzenie, właściciel nieruchomości nie będzie mógł rościć sobie praw do wynagrodzenia (odszkodowania). W praktyce oznacza to, że firma będzie w takiej sytuacji korzystać z działki za darmo.

Więcej informacji na ten temat można znaleźć pod adresem https://www.sobotajachira.pl/odszkodowanie-sluzebnosc-przesylu/.

Jeśli podejrzewasz, że może Ci się należeć wynagrodzenie za służebność przesyłu, zgłoś się do naszej Kancelarii. Napisz wiadomość na adres [email protected] – dokonamy bezpłatnej analizy, zweryfikujemy księgę wieczystą oraz dokumenty oraz ocenimy ryzyko ewentualnego zasiedzenia i poinformujemy Cię, czy i jakiego wynagrodzenia możesz żądać od firmy przesyłowej.

Poświadczenie nieprawdy to jedno z przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów, które w praktyce dotyczy przede wszystkim osób pełniących funkcje publiczne lub uprawnionych do wystawiania dokumentów. Nie chodzi tu o zwykłe kłamstwo czy nieścisłość, lecz o sytuację, w której w oficjalnym dokumencie zostaje potwierdzona niezgodna z rzeczywistością okoliczność mająca znaczenie prawne. Skutki mogą być daleko idące, zarówno dla osoby wystawiającej dokument, jak i dla podmiotu, który się nim posługuje.

Który artykuł definiuje poświadczenie nieprawdy? Definicja

Poświadczenie nieprawdy zostało uregulowane w art. 271 § 1 Kodeksu karnego. Zgodnie z tym przepisem funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Istotą czynu jest więc nie samo sporządzenie dokumentu, lecz potwierdzenie w nim niezgodnych z rzeczywistością danych, które wywołują lub mogą wywołać określone skutki prawne. Przestępstwo ma charakter umyślny i wymaga wykazania, że sprawca miał świadomość niezgodności treści dokumentu z rzeczywistością.

Autentyczność czy Prawda?  Rozróżnienie (Art. 270 vs Art. 271 k.k.)

W prawie karnym rozróżniamy dwa rodzaje fałszerstw dokumentów, które choć brzmią podobnie, dotyczą zupełnie innych naruszeń. Kluczem do zrozumienia art. 271 k.k. jest odróżnienie formy dokumentu od jego faktycznej treści.

W przypadku art. 270 k.k. (podrobienie lub przerobienie dokumentu) przedmiotem ochrony jest autentyczność. Chodzi o sytuację, w której dokument „udaje” coś, czym nie jest – na przykład gdy ktoś inny podpisuje się za wystawcę lub modyfikuje treść już istniejącego pisma. Jest to przestępstwo powszechne, co oznacza, że może je popełnić każdy.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku poświadczenia nieprawdy (art. 271 k.k.), gdzie kluczowa jest prawda w treści. Tutaj dokument jest w pełni autentyczny – został sporządzony przez właściwą, uprawnioną do tego osobę, która podpisała się własnym nazwiskiem. Problemem nie jest więc to, kto wystawił dokument, ale co w nim napisał. Sprawca potwierdza w oficjalnym dokumencie okoliczność niezgodną z rzeczywistością. Krótko mówiąc: o ile art. 270 k.k. karze za „fałszywy dokument”, o tyle art. 271 k.k. uderza w „intelektualne kłamstwo” zawarte w prawdziwym piśmie.

Zobacz także: Czym jest naruszenie dóbr osobistych?

Podmiot i przedmiot przestępstwa

Kto może być sprawcą? Nie każdy może dopuścić się tego czynu. Sprawcą może być:

  1. Funkcjonariusz publiczny (np. policjant, sędzia, urzędnik).
  2. Inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu w ramach swoich obowiązków (np. lekarz wystawiający zaświadczenie, notariusz, diagnosta na stacji kontroli pojazdów czy architekt).

Co może być przedmiotem czynu? Przedmiotem może być każdy dokument w rozumieniu art. 115 § 14 k.k., czyli nośnik informacji stanowiący dowód prawa lub stosunku prawnego. W praktyce są to m.in.: decyzje administracyjne, akty notarialne, dokumentacja medyczna, protokoły czy dokumenty księgowe.

Co oznacza „okoliczność mająca znaczenie prawne”?

To fakty lub dane, które wpływają na powstanie, zmianę lub ustanie praw i obowiązków. Może to być np. potwierdzenie zatrudnienia, wysokości dochodu, stanu zdrowia czy przebiegu czynności urzędowej. Jeśli dana informacja nie wywołuje żadnych skutków prawnych, poświadczenie nieprawdy w tym zakresie może nie zostać uznane za przestępstwo z art. 271 k.k.

Co grozi za poświadczenie nieprawdy?

Zgodnie z art. 271 § 1 Kodeksu karnego, poświadczenie nieprawdy zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Jeżeli sprawca działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, zastosowanie ma surowsza kwalifikacja z § 3, która przewiduje karę od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Odpowiedzialność karna może być połączona z konsekwencjami dyscyplinarnymi lub zawodowymi, w tym utratą uprawnień do wykonywania określonego zawodu.

Wypadek mniejszej wagi – art. 271 § 2 k.k. – łagodniejsza kara (grzywna/ograniczenie wolności)

Jeżeli sprawca działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, zastosowanie ma surowsza kwalifikacja z § 3, która przewiduje karę od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Odpowiedzialność karna może być połączona z konsekwencjami dyscyplinarnymi lub zawodowymi, w tym utratą uprawnień do wykonywania określonego zawodu

Sprawdź także: Odszkodowanie za niesłuszne zatrzymanie – co warto wiedzieć?

Nieumyślne poświadczenie nieprawdy – co to oznacza?

Przestępstwo z art. 271 k.k. ma charakter umyślny, co oznacza, że sprawca musi działać z zamiarem poświadczenia nieprawdy. Sam błąd, niedbalstwo czy brak staranności nie wypełniają znamion tego czynu. W praktyce jednak nieumyślne wprowadzenie do dokumentu nieprawdziwych danych może rodzić odpowiedzialność dyscyplinarną, służbową lub cywilną. Ocena, czy doszło do działania umyślnego, wymaga szczegółowej analizy okoliczności sprawy oraz świadomości osoby sporządzającej dokument.

Czy poświadczenie nieprawdy jest ścigane z urzędu?

Poświadczenie nieprawdy jest przestępstwem ściganym z urzędu. Oznacza to, że organy ścigania wszczynają postępowanie niezależnie od woli osoby pokrzywdzonej, jeżeli uzyskają informację o możliwości popełnienia czynu. Zawiadomienie może złożyć każda osoba, która powzięła wiadomość o nieprawidłowościach w dokumencie.

Przedawnienie poświadczenia nieprawdy

Termin przedawnienia zależy od zagrożenia karą przewidzianego w ustawie. W przypadku czynu z art. 271 § 1 k.k., zagrożonego karą do 5 lat pozbawienia wolności, karalność ustaje co do zasady po upływie 10 lat od czasu jego popełnienia, zgodnie z art. 101 § 1 pkt 3 Kodeksu karnego. W razie wszczęcia postępowania w tym okresie, termin przedawnienia ulega wydłużeniu na zasadach określonych w art. 102 k.k.

Obrona przed zarzutem poświadczenia nieprawdy – rola prawnika

Sprawy dotyczące poświadczenia nieprawdy wymagają szczegółowej analizy treści dokumentu, zakresu uprawnień osoby go wystawiającej oraz znaczenia prawnego zakwestionowanych informacji. Kluczowe jest ustalenie, czy doszło do działania umyślnego oraz czy dana okoliczność rzeczywiście miała charakter prawnie relewantny. Profesjonalny pełnomocnik lub obrońca może pomóc w ocenie materiału dowodowego, sformułowaniu linii obrony oraz reprezentacji w postępowaniu karnym. W tego typu sprawach precyzyjna argumentacja prawna często decyduje o wyniku postępowania i odpowiedzialności karnej oskarżonego.

Jeśli potrzebują Państwo profesjonalnej pomocy prawnika w sprawie dotyczącej poświadczenia nieprawdy lub jakiejkolwiek innej z zakresu prawa karnego – zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.

[email protected]

71 737 37 22

Kancelaria prawna Wrocław Sobota Jachira

FAQ – Poświadczenie nieprawdy

Czym jest poświadczenie nieprawdy?

Poświadczenie nieprawdy to przestępstwo polegające na potwierdzeniu w dokumencie informacji niezgodnych z rzeczywistością, jeżeli dotyczą one okoliczności mających znaczenie prawne. Czyn ten został uregulowany w art. 271 Kodeksu karnego.

Kto może ponosić odpowiedzialność za poświadczenie nieprawdy?

Odpowiedzialność ponosi funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która w ramach swoich kompetencji potwierdza w nim nieprawdziwe dane. Kluczowe jest to, aby działała w zakresie swoich uprawnień i miała świadomość niezgodności informacji z rzeczywistością.

Czy każdy błąd w dokumencie oznacza poświadczenie nieprawdy?

Nie. Przestępstwo ma charakter umyślny. Odpowiedzialność karna powstaje wyłącznie wtedy, gdy sprawca świadomie potwierdza nieprawdziwe informacje. Zwykła pomyłka lub niedbalstwo nie wypełniają znamion czynu z art. 271 k.k., choć mogą rodzić inne konsekwencje.

Jakie dokumenty mogą być objęte poświadczeniem nieprawdy?

Mogą to być wszelkie dokumenty mające znaczenie prawne, takie jak zaświadczenia, decyzje administracyjne, protokoły, akty notarialne, dokumentacja medyczna czy księgowa. Warunkiem jest, aby dokument stanowił dowód określonego prawa, stosunku prawnego lub istotnej okoliczności.

Co grozi za poświadczenie nieprawdy?

Za czyn z art. 271 § 1 Kodeksu karnego grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Jeżeli sprawca działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, kara może wynosić od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Czy poświadczenie nieprawdy jest ścigane z urzędu?

Tak. Jest to przestępstwo ścigane z urzędu, co oznacza, że organy ścigania wszczynają postępowanie niezależnie od wniosku pokrzywdzonego.

Kiedy następuje przedawnienie poświadczenia nieprawdy?

W przypadku podstawowego typu przestępstwa karalność ustaje co do zasady po 10 latach od jego popełnienia, zgodnie z przepisami o przedawnieniu zawartymi w Kodeksie karnym.

Czy warto skorzystać z pomocy prawnika?

Tak. Sprawy dotyczące poświadczenia nieprawdy wymagają analizy zakresu uprawnień osoby wystawiającej dokument, charakteru informacji oraz strony podmiotowej czynu. Profesjonalna obrona może mieć istotne znaczenie dla wyniku postępowania karnego.

Cyfryzacja obrotu gospodarczego sprawiła, że podpis elektroniczny przestał być rozwiązaniem niszowym, a stał się jednym z kluczowych narzędzi w relacjach biznesowych i administracyjnych. Jego znaczenie w polskim porządku prawnym wynika przede wszystkim z przepisów prawa unijnego, w szczególności z Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 910/2014 z dnia 23 lipca 2014 r. w sprawie identyfikacji elektronicznej i usług zaufania w odniesieniu do transakcji elektronicznych na rynku wewnętrznym (eIDAS) (Dz. Urz. UE L 257 z 28.08.2014.)

Rozporządzenie eIDAS obowiązuje bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich UE, w tym w Polsce, i ustanawia jednolite zasady dotyczące podpisów elektronicznych oraz ich skutków prawnych.

Podpis elektroniczny jako narzędzie identyfikacji

Podpis elektroniczny jest przede wszystkim sposobem identyfikacji osób fizycznych oraz podmiotów, które się nim posługują. Umożliwia on obiektywne ustalenie tożsamości osoby składającej podpis pod dokumentem elektronicznym. Oznacza to, że podpis nie jest jedynie „obrazkiem” odręcznego podpisu wklejonym do pliku, lecz mechanizmem pozwalającym powiązać konkretną osobę z określoną treścią dokumentu.

W praktyce wciąż spotykamy się z błędnym przekonaniem, że podpisanie dokumentu ręcznie, jego zeskanowanie i przesłanie e-mailem jest równoznaczne z przekazaniem podpisanego dokumentu. W rzeczywistości w takim przypadku przekazujemy wyłącznie kopię (skan) dokumentu papierowego. Oryginał istnieje w formie papierowej i pozostaje u nadawcy.

Inaczej jest w przypadku podpisu elektronicznego. Dokument tworzony i podpisywany jest z poziomu komputera – przy użyciu specjalnego oprogramowania lub usługi (np. podpisu jednorazowego w chmurze). Po złożeniu podpisu plik – najczęściej w formacie PDF – zawiera informację o podpisie elektronicznym i może zostać przesłany drugiej stronie. W takiej sytuacji przekazywany jest oryginał dokumentu, ponieważ jego pierwotna i jedyna forma ma charakter elektroniczny. Wydruk takiego dokumentu stanowi jedynie kopię.

Rodzaje podpisów elektronicznych

Rozporządzenie eIDAS wyróżnia trzy podstawowe rodzaje podpisów elektronicznych:

  1. Podpis elektroniczny (zwykły) – to najszersza kategoria. Może nim być np. podpis pod wiadomością e-mail, zaznaczenie pola „akceptuję” w systemie elektronicznym czy podpis złożony przy użyciu platformy do zawierania umów online. Jego skuteczność dowodowa zależy od okoliczności konkretnej sprawy. Inne przykłady takiego podpisu to zeskanowany podpis wklejony do pliku PDF czy też podpis złożony na tablecie kuriera przy odbiorze przesyłki.

Jest dopuszczalny w obrocie prawnym i może skutecznie wyrażać wolę stron, o ile przepisy nie wymagają szczególnej formy. Nie spełnia jednak wymogu formy pisemnej w rozumieniu art. 78 § 1 Kodeksu cywilnego i nie jest zrównany z podpisem własnoręcznym.

  1. Zaawansowany podpis elektroniczny – musi być jednoznacznie przyporządkowany podpisującemu, umożliwiać jego identyfikację oraz być składany przy użyciu danych pozostających pod wyłączną kontrolą tej osoby. Dodatkowo powinien być powiązany z dokumentem w sposób pozwalający wykryć każdą późniejszą zmianę treści. Najpowszechniejszym przykładem zaawansowanego podpisu elektronicznego w Polsce jest Profil Zaufany (ePUAP), używany do kontaktu z administracją publiczną.
  2. Kwalifikowany podpis elektroniczny – to szczególny rodzaj podpisu zaawansowanego, składany przy użyciu kwalifikowanego urządzenia i oparty na kwalifikowanym certyfikacie wydanym przez kwalifikowanego dostawcę usług zaufania. Zgodnie z eIDAS wywołuje on taki sam skutek prawny jak podpis własnoręczny we wszystkich państwach UE. Jest rozwiązaniem odpłatnym. Jego uzyskanie wiąże się z zawarciem umowy z certyfikowanym dostawcą, przejściem procedury weryfikacyjnej oraz korzystaniem ze specjalnego oprogramowania i sprzętu (np. karty kryptograficznej i czytnika).

Profil zaufany a podpis elektroniczny

W polskim porządku prawnym istotną rolę odgrywa również Profil Zaufany ePUAP, funkcjonujący na podstawie ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne.

Podpis złożony przy użyciu profilu zaufanego (tzw. podpis zaufany) jest bezpłatnym narzędziem umożliwiającym potwierdzanie tożsamości w kontaktach z administracją publiczną. Technicznie nie jest on kwalifikowanym podpisem elektronicznym w rozumieniu eIDAS, jednak ustawodawca krajowy przyznał mu szczególne znaczenie w obrocie z podmiotami publicznymi.

Zgodnie z przepisami ustawy o informatyzacji, podpis zaufany wywołuje skutki prawne równoważne podpisowi własnoręcznemu w relacjach z podmiotami realizującymi zadania publiczne. Oznacza to, że dokument podpisany profilem zaufanym i wniesiony za pośrednictwem właściwego systemu teleinformatycznego (np. ePUAP) spełnia wymóg formy pisemnej w postępowaniach administracyjnych, podatkowych czy sądowoadministracyjnych – o ile przepisy szczególne nie stanowią inaczej.

Należy jednak podkreślić, że poza sferą kontaktów z administracją publiczną podpis zaufany nie zawsze będzie traktowany jako równoważny podpisowi własnoręcznemu. W szczególności w obrocie prywatnym (np. przy zawieraniu umów między przedsiębiorcami) co do zasady jedynie kwalifikowany podpis elektroniczny gwarantuje zachowanie formy pisemnej w rozumieniu Kodeksu cywilnego.

Skutki prawne i znaczenie praktyczne

Kluczową zasadą wynikającą z rozporządzenia eIDAS jest zakaz odmowy skuteczności prawnej podpisowi elektronicznemu wyłącznie z tego powodu, że ma on formę elektroniczną. W praktyce oznacza to, że dokument elektroniczny – odpowiednio podpisany – może wywoływać takie same skutki jak dokument papierowy.

W przypadku czynności wymagających formy pisemnej pod rygorem nieważności (np. niektóre umowy, pełnomocnictwa), co do zasady konieczne będzie użycie kwalifikowanego podpisu elektronicznego, aby zachować równoważność z podpisem własnoręcznym. W kontaktach z administracją publiczną wystarczające może być natomiast użycie profilu zaufanego – o ile czynność dokonywana jest w ramach systemu przewidzianego przez przepisy.

Podsumowanie

Podpis elektroniczny nie jest jedynie technologiczną ciekawostką, lecz pełnoprawnym narzędziem obrotu prawnego. Umożliwia skuteczną identyfikację stron, zapewnia integralność dokumentów oraz – w przypadku podpisu kwalifikowanego – zastępuje podpis własnoręczny w rozumieniu prawa w całej Unii Europejskiej.

Profil zaufany stanowi natomiast praktyczne i bezpłatne rozwiązanie w relacjach z administracją publiczną, gdzie – w granicach wyznaczonych ustawą – jest traktowany jak podpis własnoręczny.

Dla przedsiębiorców oznacza to realne przyspieszenie procesów decyzyjnych, ograniczenie kosztów oraz większą elastyczność w zawieraniu umów. Jednocześnie właściwy dobór rodzaju podpisu elektronicznego powinien każdorazowo uwzględniać charakter czynności prawnej, krąg podmiotów oraz poziom ryzyka z nią związany.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]

Kontrola trzeźwości pracowników od kilku lat budzi duże zainteresowanie pracodawców – szczególnie w branżach, w których bezpieczeństwo ma kluczowe znaczenie. Nowelizacja przepisów Kodeks pracy wprowadziła wyraźne podstawy prawne dla prewencyjnego badania trzeźwości. Od 21 lutego 2023 r. (art. 22¹c – 22¹h Kodeksu pracy) pracodawcy w Polsce mają wyraźną podstawę prawną do samodzielnego kontrolowania trzeźwości pracowników bez konieczności wzywania policji za każdym razem. W praktyce wciąż pojawia się wiele wątpliwości: kiedy badanie jest legalne? Czy wymagana jest zgoda pracownika? Jakie obowiązki informacyjne spoczywają na pracodawcy?

Kiedy pracodawca może wprowadzić kontrolę trzeźwości?

Pracodawca może wprowadzić kontrolę trzeźwości, jeżeli jest to niezbędne do zapewnienia ochrony życia i zdrowia pracowników lub innych osób albo ochrony mienia.

Kontrola może mieć charakter:

Ważne: kontrola nie może być stosowana dowolnie ani wobec wszystkich stanowisk „na wszelki wypadek”. Musi być uzasadniona charakterem pracy (np. operatorzy maszyn, kierowcy, pracownicy produkcyjni).

Jak prawidłowo wprowadzić badanie trzeźwości?

Legalność kontroli zależy przede wszystkim od jej prawidłowego uregulowania w aktach wewnątrzzakładowych. Odpowiednie postanowienia powinny znaleźć się w układzie zbiorowym pracy, regulaminie pracy albo w obwieszczeniu, jeżeli pracodawca nie ma obowiązku ustalania regulaminu.

Regulacja powinna określać w szczególności grupy pracowników objęte kontrolą, sposób jej przeprowadzania, rodzaj urządzenia wykorzystywanego do badania oraz czas i częstotliwość pomiarów. Pracownicy muszą zostać poinformowani o wprowadzeniu kontroli co najmniej dwa tygodnie przed jej rozpoczęciem.

W przypadku kontroli wprowadzonej zgodnie z przepisami Kodeksu pracy zgoda pracownika nie jest wymagana. Odmowa poddania się badaniu może skutkować niedopuszczeniem do pracy. Jeżeli pracownik kwestionuje wynik, ma prawo żądać przeprowadzenia badania przez uprawniony organ, na przykład policję.

Sposób badania

Metoda badania musi być zgodna z rozporządzeniem.Dopuszczalne są wyłącznie urządzenia:

Ochrona danych osobowych

Wynik badania trzeźwości stanowi dane osobowe dotyczące zdrowia, a więc dane szczególnej kategorii w rozumieniu RODO. Z tego względu pracodawca może przetwarzać wyłącznie niezbędny zakres informacji, obejmujący przede wszystkim wynik badania oraz datę i godzinę jego przeprowadzenia.

Dane te powinny być odpowiednio zabezpieczone oraz przechowywane co do zasady nie dłużej niż przez rok, chyba że są niezbędne w związku z toczącym się postępowaniem.

Konsekwencje stwierdzenia nietrzeźwości

W przypadku potwierdzenia stanu po użyciu alkoholu lub stanu nietrzeźwości pracodawca ma obowiązek nie dopuścić pracownika do wykonywania pracy. W zależności od okoliczności możliwe jest zastosowanie kary porządkowej, a w poważniejszych przypadkach rozwiązanie umowy o pracę, również w trybie dyscyplinarnym.

Każda decyzja powinna być jednak poprzedzona indywidualną oceną sytuacji oraz analizą proporcjonalności zastosowanych środków.

Podsumowanie

Badanie trzeźwości w miejscu pracy stanowi obecnie dopuszczalne narzędzie zarządzania bezpieczeństwem i ryzykiem organizacyjnym. Warunkiem jego legalności jest jednak spełnienie ustawowych przesłanek, właściwe uregulowanie procedur wewnętrznych oraz przestrzeganie zasad ochrony danych osobowych.

Odpowiednio przygotowana regulacja nie tylko zwiększa poziom bezpieczeństwa, lecz także ogranicza ryzyko sporów pracowniczych i odpowiedzialności prawnej pracodawcy.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]

Nieterminowe płatności to problem, z którym mierzy się zdecydowana większość przedsiębiorców niezależnie od branży czy skali działalności. Nawet pojedyncza nieopłacona faktura może zachwiać płynnością finansową firmy, a długotrwałe zatory płatnicze potrafią zagrozić jej stabilności.

Dobra wiadomość jest taka, że ryzyko można w znacznym stopniu ograniczyć, pod warunkiem wdrożenia odpowiednich procedur i zabezpieczeń prawnych.

Weryfikacja kontrahenta to pierwszy i kluczowy krok

Ochrona przed dłużnikami zaczyna się jeszcze przed podpisaniem umowy. Brak weryfikacji kontrahenta to jeden z najczęstszych błędów przedsiębiorców. W praktyce warto sprawdzić dane rejestrowe w CEIDG lub KRS, zweryfikować status podatnika VAT, przeanalizować dostępne sprawozdania finansowe (w przypadku spółek), sprawdzić, czy kontrahent nie figuruje w rejestrach dłużników, w tym przede wszystkim w Krajowym Rejestrze Zadłużonych.

Już na tym etapie można wychwycić sygnały ostrzegawcze, takie jak częste zmiany zarządu, niski kapitał zakładowy czy zaległości finansowe. Weryfikacja Krajowego Rejestru Zadłużonych pozwoli natomiast zweryfikować, czy z udziałem potencjalnego kontrahenta nie toczą się postępowania restrukturyzacyjne lub upadłościowe.

Dobrze skonstruowana umowa to realne zabezpieczenie interesów

W relacjach biznesowych kluczowe znaczenie ma umowa. Precyzyjne zapisy umowne to podstawa skutecznej ochrony przed niewypłacalnością kontrahenta.

W szczególności warto zadbać o jasno określony termin płatności, zastrzeżenie prawa do naliczania odsetek za opóźnienie w wysokości umownej, wyższej niż te ustawowe, podkreślenie prawa do naliczenia rekompensaty za koszty odzyskiwania należności. W przypadku kontrahentów o wyższym ryzyko płatniczym warto zdecydować się na zastrzeżenie prawa własności towaru do momentu zapłaty, czy też na obowiązek przedpłaty lub zaliczki przy większych zamówieniach.

W wielu przypadkach zasadne jest również zastosowanie dodatkowych form zabezpieczenia, takich jak: weksel, poręczenie, gwarancja bankowa, zastaw lub hipoteka (przy większych kontraktach).

Im większa wartość umowy, tym większą wagę należy przyłożyć do zabezpieczeń.

Jasna i konsekwentna polityka płatności

Nawet najlepsza umowa nie zastąpi konsekwentnego działania.

Brak reakcji na pierwsze opóźnienia w płatności często zachęca dłużnika do dalszego zwlekania. Warto wdrożyć w firmie standardową procedurę monitorowania terminów płatności dokumentów księgowych zakładającą:

  1. przypomnienie o zbliżającym się terminie płatności,
  2. monit w dniu upływu terminu,
  3. wezwanie do zapłaty po kilku dniach opóźnienia,
  4. przedsądowe wezwanie do zapłaty z wyznaczeniem ostatecznego terminu.

Szybka reakcja zwiększa szanse na polubowne odzyskanie należności i pokazuje kontrahentowi, że przedsiębiorca aktywnie monitoruje swoje wierzytelności.

Odsetki i rekompensata to narzędzia, z których warto korzystać

W obrocie profesjonalnym wierzyciel ma prawo do naliczania odsetek za opóźnienie w transakcjach handlowych, które są wyższe od podstawowych odsetek ustawowych. Ponadto można żądać stałej rekompensaty za koszty odzyskiwania należności (40, 70 lub 100 euro, w zależności od wysokości faktury) nawet bez wykazania poniesienia kosztów dochodzenia zapłaty zadłużenia.

Wielu przedsiębiorców nie korzysta z tych uprawnień, rezygnując z realnego instrumentu dyscyplinującego dłużnika. Tymczasem już samo poinformowanie kontrahenta o naliczaniu odsetek i rekompensaty często przyspiesza płatność.

Szybkie działania prawne, gdy polubowne metody zawodzą

Jeżeli wezwania do zapłaty nie przynoszą skutku, nie warto zwlekać z podjęciem dalszych kroków.

Im szybciej zostanie wszczęte postępowanie sądowe, tym większa szansa na skuteczną egzekucję należności. W zależności od sytuacji możliwe jest szybkie uzyskanie sądowego nakazu zapłaty w ramach postępowanie upominawczego lub nakazowego, a w szczególnych sytuacjach, gdy kontrahent ma już duże problemy z płynnością, zabezpieczenie roszczenia jeszcze przed uzyskaniem orzeczenia sądowego.

Po uzyskaniu tytułu wykonawczego sprawa może zostać skierowana do komornika. Zwlekanie z działaniem zwiększa ryzyko, że majątek dłużnika zostanie wyzbyty lub że stanie się on niewypłacalny.

Stała obsługa prawna jako element strategii bezpieczeństwa

Coraz więcej firm traktuje obsługę prawną nie jako koszt, lecz jako element zarządzania ryzykiem.

Regularna analiza umów, wsparcie przy negocjacjach oraz szybka reakcja na opóźnienia płatnicze znacząco ograniczają straty finansowe.

Profesjonalne wsparcie pozwala również ocenić, czy w danym przypadku warto podjąć działania polubowne, czy od razu skierować sprawę na drogę sądową.

Podsumowanie

Ochrona firmy przed dłużnikami nie polega wyłącznie na skutecznym dochodzeniu należności. Najważniejsze jest działanie prewencyjne: weryfikacja kontrahentów, odpowiednie zapisy umowne oraz konsekwentna polityka płatności.

W praktyce to właśnie połączenie prewencji i szybkiej reakcji daje najlepsze rezultaty i pozwala zachować stabilność finansową przedsiębiorstwa.

Jeżeli Państwa firma mierzy się z problemem nieopłaconych faktur lub chce uporządkować procedury zabezpieczające należności, warto skonsultować dostępne rozwiązania prawne i dostosować je do specyfiki prowadzonej działalności.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]

Jako przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą zobowiązany jesteś do zapłaty podatku dochodowego od uzyskiwanych zysków, dlatego wybór optymalnego sposobu opodatkowania jest kluczowy dla Twojego biznesu i ma bezpośredni wpływ na wysokość Twoich zobowiązań podatkowych.

Wyróżniamy trzy formy opodatkowania jednoosobowej działalności gospodarczej: zasady ogólne (skala podatkowa), podatek liniowy oraz ryczałt. Przeanalizowanie plusów i minusów każdej ze wskazanych opcji, pozwoli na wybór najkorzystniejszego rozwiązania dla Twojej firmy.

Zasady ogólne (skala podatkowa)

Skala podatkowa jest podstawową formą opodatkowania. Czym się wyróżnia? Opodatkowuje ona uzyskany dochód według dwustopniowej skali podatkowej: 12% (dla dochodów do 120.000 zł) oraz 32% (dla dochodów powyżej 120.000 zł). Dochód to różnica między przychodami a kosztami uzyskania przychodów. Wybór skali podatkowej pozwala na odliczenie kwoty wolnej od podatku, która w 2026 roku wynosi 30.000 zł. Ponadto rozliczenie na zasadach ogólnych otwiera możliwość skorzystania z licznych ulg. Pamiętaj jednak, że wybór skali podatkowej wyklucza odliczenie składki zdrowotnej, która stanowi 9% uzyskiwanego dochodu.

Kiedy warto zdecydować się na skalę podatkową?

Zasady ogólne mogą okazać się dla Ciebie optymalne, jeżeli prognozujesz, że Twoje dochody nie przekroczą kwoty 120.000 zł (lub nieznacząco ją przewyższą), a prowadzona przez Ciebie działalność gospodarcza generuje wysokie koszty. Zdecyduj się na to rozwiązanie także wtedy, gdy chcesz rozliczyć się wspólnie z małżonkiem lub skorzystać z ulg rodzinnych. Skala podatkowa jest dobrym wyborem również dla przedsiębiorców poniżej 26 r.ż., ponieważ nie wyłącza możliwości skorzystania z ulgi dla młodych.

Podatek liniowy

Wybierając tę formę opodatkowania, zapłacisz podatek w wysokości 19% bez względu na kwotę uzyskanego dochodu. Podatek liniowy nie oferuje kwoty wolnej od podatku. Ogranicza także możliwość korzystania z wielu ulg. Ta forma opodatkowania wyłącza opcję rozliczenia się wspólnie z małżonkiem, a także skorzystania z ulgi dla młodych.

Dla kogo zatem jest to dobre rozwiązanie? Ta forma opodatkowania może okazać się optymalna finansowo dla przedsiębiorców z wysokimi dochodami, ponieważ stawka podatku 19% jest stała bez względu na wysokość uzyskanego dochodu. Wybierając tę formę opodatkowania dla swojej działalności gospodarczej, unikniesz zapłaty podatku w wysokości 32% od dochodu przekraczającego 120.000 zł.

Kolejnym plusem podatku liniowego jest możliwość odliczenia składki zdrowotnej. Odliczenie to ma jednak limit -maksymalna kwota odliczenia w 2026 roku wyniesie 14 100 zł. Osoby, które rozliczają się podatkiem liniowym, płacą miesięczną składkę zdrowotną w wysokości 4,9 % dochodu. W niektórych przypadkach można od przychodu odliczyć ewentualne składki na ubezpieczenie społeczne, jednak jedynie wtedy jeżeli nie zostały wcześniej zaliczone do kosztów.

Podsumowując, podatek liniowy jest często wybierany przez osoby o przewidywanych wysokich zarobkach.

Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych

Ryczałt to forma opodatkowania, która polega na płaceniu stałej kwoty podatku, niezależnie od faktycznych dochodów przedsiębiorcy. Jest to uproszczony sposób rozliczania podatku, który ma na celu ułatwienie przedsiębiorcom prowadzenia działalności gospodarczej.

Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych mogą płacić podatnicy, którzy w 2025 r. uzyskali przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej w wysokości nieprzekraczającej 2 000 000 euro (tj. 8 517 200 zł).

Przedsiębiorcy, którzy wybierają ryczałt, nie muszą prowadzić szczegółowej księgowości ani składać rocznych deklaracji podatkowych. Zamiast tego, płacą stałą kwotę podatku, która jest ustalana na podstawie rodzaju działalności, skali przychodów
i innych czynników określonych przez przepisy podatkowe. Rodzaj działalności, określany kodem PKD, wpływa na dostępne stawki ryczałtu, które wahają się od 2% do 17% i są uzależnione od rodzaju świadczonych usług.

W przeciwieństwie do wyżej omówionych form opodatkowania, ryczałt opodatkowuje przychód, a nie dochód. Oznacza to brak możliwości odliczania kosztów uzyskania przychodów. Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych pozwala jednak na odliczenie 50% składek zdrowotnych. W ryczałcie wysokość składki zdrowotnej jest zryczałtowana i zależy od progów przychodów.

Czy można zmienić formę opodatkowania?

Tak! Zmiana formy opodatkowania jest możliwa raz w roku. Zgodnie z przepisami, zgłoszenie musi nastąpić w terminie do 20. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym osiągnięto pierwszy przychód w nowym roku podatkowym. Przedsiębiorca może zgłosić zmianę formy opodatkowania przez Centralną Ewidencję i Informację o Działalności Gospodarczej (CEIDG-1) albo skierować pisemne oświadczenie do urzędu skarbowego.

Podsumowanie

Wybór optymalnej formy opodatkowania dla prowadzonej działalności gospodarczej jest uzależniony od wielu czynników. Przedsiębiorca wybierając pomiędzy skalą podatkową, podatkiem liniowym a ryczałtem, powinien oszacować prognozowane przychody oraz określić wysokość generowanych kosztów, a także przeanalizować specyfikę wykonywanej działalności oraz dostępne ulgi. Dopiero analiza powyższych składowych pozwala na świadomy wybór formy opodatkowania korzystnej dla prowadzonego biznesu.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]

Kontrola w firmie potrafi zaskoczyć nawet doświadczonych przedsiębiorców. Choć często budzi stres, w większości przypadków jest jedynie rutynową weryfikacją obowiązków. Warto jednak wiedzieć, jakie zasady naprawdę obowiązują organy publiczne.

W naszym artykule wyjaśniamy, jak długo może trwać kontrola, jakie prawa przysługują przedsiębiorcy, czego nie wolno urzędnikom oraz co zrobić po otrzymaniu zawiadomienia. Sprawdź, jak przejść kontrolę spokojnie, świadomie i bez zbędnych nerwów.

Po co są kontrole, kogo dotyczą i kto je przeprowadza?

Kontrole administracyjne sprawdzają, czy przedsiębiorca realizuje obowiązki wynikające
z przepisów
(m.in. podatkowych, ubezpieczeniowych, prawa pracy, sanitarno‑żywnościowych czy konkurencyjnych).

Przedsiębiorcą podlegającym kontroli jest osoba fizyczna, osoba prawna lub jednostka organizacyjna niebędąca osobą prawną, której odrębna ustawa przyznaje zdolność prawną, wykonująca działalność gospodarczą. Ponadto, przedsiębiorcami są wspólnicy spółki cywilnej w zakresie wykonywanej przez nich działalności.

W Polsce najczęstsze kontrole prowadzą:

Każdy z tych organów działa w oparciu o odrębne ustawy, które określają ramy i granice ich uprawnień. Nie jest to też zamknięty katalog organów kontrolnych.

Podstawy prawne i ograniczenia czasu trwania kontroli

Czas trwania kontroli przedsiębiorcy przez jeden organ w jednym roku kalendarzowym określony jest przez art. 55 ustawy z dnia 06.03.2018 r. – Prawo przedsiębiorców i tak:

Ograniczenie czasowe kontroli dotyczy jednego roku kalendarzowego, a więc chodzi o okres od 1 stycznia do 31 grudnia. Po upływie takiego roku kalendarzowego limit czasowy kontroli odnawia się i organ kontroli ma znowu daną liczbę dni roboczych na jej przeprowadzenie. Co też ważne niedozwolona jest kumulacja, tzn. jeśli dany organ kontroli w danym roku kalendarzowym „nie wykorzystał” wszystkich dni roboczych, w których może przeprowadzić kontrolę, nie oznacza to, że niewykorzystane dni przechodzą na rok kolejny.

Istotną kwestią jest również fakt, że czas kontroli liczony jest w dniach roboczych, a nie
w dniach „zwykłych”. Dni robocze powinny być rozumiane jako takie dni, w których pracuje dany przedsiębiorca, zatem kontrola działalności gospodarczej przedsiębiorcy musi odbywać się w dniach i godzinach jego pracy.

W tym miejscu warto również zaznaczyć, że powyższe informacje są zasadą, natomiast ustawodawca przewidział możliwość jednostronnego przedłużenia czasu trwania kontroli przez dany organ kontroli. Natomiast przedłużenie kontroli możliwe jest tylko po doręczeniu przedsiębiorcy pisemnego uzasadnienia, w którym powinna być wskazana przyczyna takiego wydłużenia kontroli. Ustawa – Prawo przedsiębiorców wskazuje dwie – ogólne – przesłanki przedłużenia kontroli:

W pierwszej sytuacji można się spodziewać, że tłumaczenie organu będzie bardzo przewidywalne: mianowicie, że przewidziany czas na kontrolę był za krótki i organ nie zdążył w wyznaczonym czasie jej przeprowadzić. Zastanawiać się jednak można na gruncie Prawa przedsiębiorców, czy jest to rzeczywiście przyczyna niezależna od organu.

W drugim przypadku przedłużenie czasu kontroli możliwe jest też ze względu na okoliczności:

Kontrola powtórna

Organ kontroli może powtórzyć kontrolę, ale tylko pod pewnymi warunkami:

Na marginesie należy zaznaczyć, że ww. zasady są ogólne, natomiast m.in. w obszarze podatków zastosowanie mają szczegółowe przepisy Ordynacji podatkowej (Dział VI – kontrola podatkowa), w tym o zawiadomieniu, wszczęciu, protokole i zastrzeżeniach.

Prawa przedsiębiorcy podczas kontroli

Obowiązki przedsiębiorcy

Granice działania organów – co mogą, a czego nie?

Organ prowadzący kontrole może:

Organ prowadzący kontrole nie może:

Jak przebiega kontrola – krok po kroku

  1. Zawiadomienie – organ kontroli, przed przeprowadzeniem czynności kontrolnych, ma obowiązek zawiadomić przedsiębiorcę o zamiarze przeprowadzenia kontroli, wraz ze wskazaniem zakresu przedmiotowego kontroli, a także danych osoby udzielającej upoważnienia do przeprowadzenia kontroli;
  2. Rozpoczęcie – kontrola powinna się odbyć nie wcześniej niż po upływie 7 dni i nie później niż przed upływem 30 dni od dnia doręczenia przedsiębiorcy zawiadomienia. Kontrolujący okazuje legitymację i doręcza upoważnienie z zakresem, podstawą prawną i przewidywanym czasem.
  3. Czynności kontrolne – wgląd w dokumenty i systemy, żądanie wyjaśnień, oględziny, pobór próbek, zabezpieczanie dowodów, przesłuchania świadków. Kontrola powinna być przeprowadzona w sposób sprawny i niezakłócający funkcjonowania przedsiębiorcy. Tym samym organ kontroli powinien dokonywać czynności możliwie szybko, w sposób zorganizowany i wydajny, a podjęte działania organu w czasie kontroli nie mogą prowadzić do paraliżu działalności przedsiębiorcy. Czynności powinny być uzasadnione i obiektywnie potrzebne z punktu widzenia przedmiotu kontroli.
  4. Zakończenie – sporządzenie protokołu, czyli podsumowanie kontroli, jej przebiegu oraz dokonanych ustaleń. Celem protokołu jest przede wszystkim zapewnienie przedsiębiorcy ochrony w zakresie ewentualnych nadużyć ze strony podmiotu kontrolującego – spisanie protokołu ma więc w swoim założeniu gwarantować rzetelność czynności kontrolnych.

Podsumowanie

Choć Prawo przedsiębiorców wprowadza ogólne zasady dotyczące czasu trwania
i przebiegu kontroli, to trzeba mieć świadomość, że każdy rodzaj kontroli podlega również swoim przepisom szczególnym. Oznacza to, że kontrole podatkowe, ZUS, PIP, sanitarne czy UOKiK mogą rządzić się dodatkowymi wymogami wynikającymi z ustaw sektorowych, których organy muszą przestrzegać.

Dlatego w praktyce:

Kontrola to naturalny element funkcjonowania firmy – nie oznacza automatycznie, że przedsiębiorca zrobił coś źle. Co więcej, jest to proces, który da się przejść spokojnie. Dobra organizacja dokumentów, znajomość limitów i zasad z Prawa przedsiębiorców oraz wsparcie fachowca sprawiają, że nawet skomplikowane kontrole dają się przeprowadzić w sposób uporządkowany i bez zbędnych nerwów.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]

Fałszywe oskarżenie to nie tylko konflikt słowny czy element prywatnego sporu. To czyn zabroniony, który może uruchomić aparat ścigania, narazić niewinną osobę na odpowiedzialność karną i poważnie zniszczyć jej reputację. Polskie prawo traktuje takie zachowania jako przestępstwo. W praktyce konsekwencje grożą nie tylko osobie bezpodstawnie oskarżonej, lecz także tej, która świadomie składa nieprawdziwe zawiadomienie. Czym dokładnie jest fałszywe oskarżenie, kto może ponosić odpowiedzialność i jak się przed nim bronić?

Fałszywe oskarżenie – definicja w Kodeksie karnym

Pojęcie „fałszywe oskarżenie” zostało uregulowane w art. 234 Kodeksu karnego. Przepis ten stanowi, że kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, wykroczenie, przewinienie dyscyplinarne lub inne naruszenie prawa, fałszywie oskarża inną osobę o popełnienie takiego czynu, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.. Istotą przestępstwa jest świadome i celowe przypisanie innej osobie czynu zabronionego, którego ta w rzeczywistości nie popełniła. Kluczowe znaczenie ma tu umyślność działania – sprawca musi mieć świadomość, że zarzut jest nieprawdziwy.

Kto może być sprawcą, a kto ofiarą fałszywego oskarżenia?

Sprawcą fałszywego oskarżenia może być każda osoba posiadająca zdolność ponoszenia odpowiedzialności karnej, która składa zawiadomienie do organu ścigania lub innego właściwego organu i świadomie podaje nieprawdziwe informacje. Nie ma znaczenia, czy jest to osoba prywatna, pracownik, członek rodziny czy przedsiębiorca. Ofiarą może być z kolei każdy, komu przypisano popełnienie przestępstwa lub wykroczenia. W praktyce szczególnie dotkliwe skutki ponoszą osoby oskarżone o czyny o wysokim ciężarze gatunkowym, np. przestępstwa gospodarcze czy przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, gdyż już samo wszczęcie postępowania może negatywnie wpłynąć na ich sytuację zawodową i osobistą.

Zobacz także: Czym jest naruszenie dóbr osobistych?

Co grozi za fałszywe oskarżenie?

Zgodnie z art. 234 Kodeksu karnego za fałszywe oskarżenia podlega się karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Istotą przestępstwa jest świadome i celowe przypisanie innej osobie czynu zabronionego, którego ta w rzeczywistości nie popełniła. Należy pamiętać, że przestępstwo to ma charakter formalny – do jego dokonania dochodzi już w momencie złożenia fałszywego zarzutu przed organem, niezależnie od tego, czy przeciwko oskarżonemu faktycznie wszczęto postępowanie

Jak bronić się przed fałszywym oskarżeniem?

Osoba niesłusznie oskarżona powinna przede wszystkim aktywnie uczestniczyć w postępowaniu i składać wyjaśnienia, które podważają zasadność zarzutów. Kluczowe jest zabezpieczenie dowodów potwierdzających brak związku z zarzucanym czynem, takich jak dokumenty, korespondencja, monitoring czy zeznania świadków. W razie umorzenia postępowania z powodu braku podstaw do oskarżenia, pokrzywdzony może rozważyć złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa z art. 234 Kodeksu karnego przeciwko osobie, która dopuściła się fałszywego oskarżenia. Istotne znaczenie ma szybka reakcja procesowa i właściwa strategia obrony.

Fałszywe oskarżenie a zniesławienie – podstawowe różnice

Fałszywe oskarżenie należy odróżnić od przestępstwa zniesławienia uregulowanego w art. 212 Kodeksu karnego. W przypadku fałszywego oskarżenia kluczowe jest skierowanie nieprawdziwego zarzutu do organu powołanego do ścigania lub orzekania. Zniesławienie polega natomiast na pomawianiu innej osoby o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania, przy czym nie musi to nastąpić przed organem ścigania. Różnica dotyczy więc zarówno adresata zarzutu, jak i charakteru naruszenia. W praktyce jedno zachowanie może w określonych sytuacjach wypełniać znamiona obu czynów.

Czy za fałszywe oskarżenie należy się odszkodowanie?

Odpowiedzialność karna sprawcy nie wyklucza dochodzenia roszczeń cywilnych przez osobę pokrzywdzoną. Jeżeli fałszywe oskarżenie spowodowało szkodę majątkową lub naruszyło dobra osobiste, możliwe jest dochodzenie odszkodowania lub zadośćuczynienia na podstawie art. 415 oraz art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego. Pokrzywdzony musi wykazać bezprawność działania sprawcy, powstanie szkody oraz związek przyczynowy między oskarżeniem a negatywnymi konsekwencjami. W praktyce mogą to być utracone dochody, koszty obrony prawnej czy naruszenie reputacji zawodowej.

Sprawdź także: Odszkodowanie za niesłuszne zatrzymanie – co warto wiedzieć?

Rola pomocy prawnej w sprawach o fałszywe oskarżenie

Sprawy o fałszywe oskarżenie mają charakter złożony i często łączą elementy postępowania karnego oraz cywilnego. Profesjonalna pomoc prawna pozwala ocenić, czy zachowanie sprawcy rzeczywiście wypełnia znamiona przestępstwa z art. 234 Kodeksu karnego, opracować strategię obrony lub oskarżenia oraz zabezpieczyć materiał dowodowy. W przypadku osoby niesłusznie oskarżonej szybkie podjęcie działań procesowych może mieć decydujące znaczenie dla wyniku sprawy i ograniczenia negatywnych skutków wizerunkowych oraz zawodowych.

Jeśli potrzebują Państwo profesjonalnej pomocy w sprawach z zakresu prawa karnego, zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią. Zapewniamy kompleksowe wsparcie na każdym etapie postępowania.

Jeśli potrzebują Państwo profesjonalnej pomocy prawnej, zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią:

[email protected]

71 737 37 22

Kancelaria prawna Wrocław Sobota Jachira

FAQ – fałszywe oskarżenie

Czym jest fałszywe oskarżenie w świetle prawa?

Fałszywe oskarżenie to przestępstwo określone w art. 234 Kodeksu karnego. Polega na świadomym i niezgodnym z prawdą oskarżeniu innej osoby przed organem ścigania lub orzekania o popełnienie przestępstwa, wykroczenia lub innego naruszenia prawa.

Czy każde niepotwierdzone zawiadomienie o przestępstwie jest fałszywym oskarżeniem?

Nie. Odpowiedzialność karna powstaje wyłącznie wtedy, gdy osoba zgłaszająca ma świadomość, że zarzut jest nieprawdziwy. Sam fakt, że postępowanie zostało umorzone, nie oznacza automatycznie popełnienia przestępstwa.

Kto może ponosić odpowiedzialność za fałszywe oskarżenie?

Odpowiedzialność może ponieść każda osoba, która świadomie składa nieprawdziwe zawiadomienie do organu ścigania lub innego właściwego organu. Nie ma znaczenia relacja między stronami ani motyw działania, choć wpływa on na ocenę sądu.

Co grozi za fałszywe oskarżenie?

Zgodnie z art. 234 Kodeksu karnego grozi za nie kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat

Jak bronić się przed fałszywym oskarżeniem?

Należy aktywnie uczestniczyć w postępowaniu, składać wyjaśnienia i przedstawiać dowody potwierdzające brak winy. W przypadku umorzenia sprawy można rozważyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez osobę, która dopuściła się fałszywego oskarżenia.

Czym różni się fałszywe oskarżenie od zniesławienia?

Fałszywe oskarżenie dotyczy skierowania nieprawdziwego zarzutu do organu ścigania lub orzekania. Zniesławienie polega na pomawianiu w sposób mogący poniżyć daną osobę w opinii publicznej i nie musi wiązać się z zawiadomieniem organów państwowych.

Czy można dochodzić odszkodowania za fałszywe oskarżenie?

Tak. Osoba pokrzywdzona może dochodzić odszkodowania lub zadośćuczynienia na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego, jeśli wykaże szkodę oraz związek przyczynowy między fałszywym oskarżeniem a poniesionymi stratami.

Czy warto skorzystać z pomocy prawnika?

Tak. Sprawy o fałszywe oskarżenie wymagają znajomości procedury karnej i cywilnej, właściwej oceny materiału dowodowego oraz odpowiedniej strategii procesowej, co istotnie zwiększa szanse na skuteczne rozstrzygnięcie sprawy.

W Luksemburgu toczy się jedno z najważniejszych postępowań dotyczących rynku kredytów konsumenckich – sprawa o sygn. akt C-744/24 przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Chodzi o odpowiedź na pytania prawne, które zadał polski sąd dotyczące stosowania instytucji tzw. sankcji kredytu darmowego (SKD), czyli mechanizmu, który w skrajnych przypadkach może pozbawić bank prawa do pobierania odsetek oraz kosztów kredytu od konsumenta.

Dlaczego sprawa trafiła do TSUE?

Sądy w Polsce od miesięcy borykają się z falą pozwów kredytobiorców domagających się stosowania SKD wobec instytucji finansowych. W wielu sprawach pojawiają się poważne wątpliwości dotyczące m.in.:

  • obowiązków informacyjnych banków wobec konsumentów,
  • transparentności umów kredytowych,
  • naliczania odsetek od kosztów “skredytowanych”, czyli np. prowizji czy opłat, które nie zostały wypłacone faktycznie klientowi, lecz tylko dopisane do zadłużenia,
  • prawidłowej kalkulacji rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO).

W takich sytuacjach sądy krajowe nie mają jednolitej linii orzeczniczej – niektóre składy uznają naruszenia umów jako wystarczające do zastosowania SKD, inne podchodzą do tego bardziej ostrożnie. Aby rozstrzygnąć te rozbieżności i prawidłowo stosować prawo UE, jeden z sądów skierował do TSUE pytania prejudycjalne, które znalazły się w ramach sprawy C-744/24.

Czego dotyczy C-744/24?

TSUE ma odpowiedzieć na pytania kluczowe dla stosowania SKD w praktyce:

  1. Czy naruszenie obowiązków informacyjnych przez bank (np. niejasne lub błędne podanie kosztów kredytu) może skutkować sankcją kredytu darmowego?
  2. Czy bank może naliczać odsetki od kosztów, które formalnie zostały “skredytowane”, ale nie trafiły faktycznie do konsumenta?
  3. Czy błędna prezentacja RRSO i innych elementów umowy może zostać uznana za naruszenie prawa UE, uzasadniające zastosowanie najdalej idącej sankcji w postaci SKD?

Znaczenie wyroku TSUE

Wyrok w sprawie C-744/24 będzie miał ogólnounijny skutek wiążący, co oznacza, że interpretacja Trybunału w zakresie prawa UE będzie obowiązywać – zarówno polskie sądy, jak i sądy w innych krajach – przy rozstrzyganiu podobnych sporów. Orzeczenie to ma:

Reakcje i praktyczne skutki w Polsce

W praktyce polskie sądy powszechne w wielu przypadkach zawieszają postępowania oczekując na rozstrzygnięcia TSUE, by nie wydawać własnych orzeczeń sprzecznych z przyszłą wykładnią prawa unijnego. To z kolei opóźnia rozstrzygnięcia w tysiącach spraw dotyczących SKD i powoduje niepewność prawną zarówno dla kredytobiorców, jak i dla banków.

Dla konsumentów korzystny wyrok TSUE może oznaczać łatwiejsze dochodzenie zwrotu nadpłaconych odsetek i kosztów kredytu, jeśli umowy zawierały naruszenia praw konsumentów. Z kolei dla banków – może oznaczać konieczność dokładniejszego dostosowania praktyk udzielania kredytów i przygotowania się na możliwe roszczenia.

Kiedy można się spodziewać wyroku?

TSUE może wydać orzeczenie w sprawie C-744/24 już 23 kwietnia 2026 r.

Podsumowanie

Sprawa C-744/24 przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczy fundamentalnych kwestii dotyczących ochrony konsumentów w umowach kredytowych i może mieć daleko idące konsekwencje dla rynku finansowego w Polsce i w całej UE. Orzeczenie TSUE będzie kluczowe dla ujednolicenia praktyki sądowej w zakresie sankcji kredytu darmowego oraz określenia granic odpowiedzialności banków za niejasne lub nieprawidłowe informacje wobec kredytobiorców.

Teraz właściciele nieruchomości, na których posadowione są urządzenia przesyłowe mają realną szansę na uzyskanie realnego wynagrodzenia za ustanowienie służebności przesyłu a także na otrzymanie odszkodowania za dotychczasowe korzystanie z gruntu przez przedsiębiorcę przesyłowego.

Ostatnie miesiące przyniosły największą od lat zmianę kierunku orzecznictwa dotyczącego zasiedzenia służebności przesyłu. Po latach dominującej, niekorzystnej dla właścicieli linii orzeczniczej Sądu Najwyższego, pojawił się przełom – zarówno w działaniach Rzecznika Praw Obywatelskich, jak i w stanowisku Trybunału Konstytucyjnego.

To moment, który otwiera właścicielom realną drogę do odzyskania ochrony ich prawa własności oraz do skutecznego dochodzenia roszczeń wobec przedsiębiorstw przesyłowych.

Dlaczego to przełom?

1. Rzecznik Praw Obywatelskich (dalej: RPO) jednoznacznie podważa dotychczasową wykładnię prawa. W piśmie z 2 lutego 2026 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że wieloletnia linia orzecznicza dotycząca zasiedzenia służebności przesyłu – traktująca ją jako „służebność gruntową o treści służebności przesyłu” – narusza Konstytucję, w szczególności: art. 64 ust. 2 i 3, art. 31 ust. 3, art. 2 oraz art. 1 Protokołu nr 1 do EKPC. RPO uznał, że właściciele nieruchomości zostali obciążeni ograniczeniem prawa własności bez ustawy, bez odszkodowania i w sposób retroaktywny – wskutek „twórczej wykładni” Sądu Najwyższego. To oficjalne stanowisko RPO zostało po raz pierwszy wyrażone tak stanowczo i otwarcie.

2. Dwa wyroki Trybunału Konstytucyjnego z grudnia 2025 r. Trybunał Konstytucyjny wydał dwa kluczowe orzeczenia:

To oznacza, że dotychczasowa linia orzecznicza, na którą powoływały się sądy (często bezrefleksyjnie uznając zasiedzenie), została zakwestionowana u samych podstaw.

3. Ministerstwo Sprawiedliwości potwierdza: sprawa jest priorytetowa.

W odpowiedzi z 20 lutego 2026 r. Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że przedmiotowe zagadnienie zostało przekazane Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, która rozpoczęła proces analityczno‑legislacyjny nad uregulowaniem problemu.

To bezprecedensowy ruch, który potwierdza, że:

Co to oznacza dla właścicieli nieruchomości?

✔ Lepsza pozycja procesowa – także w sprawach trwających

Sądy – w świetle krytyki RPO i wyroków TK – nie mogą już mechanicznie stosować dotychczasowej linii SN.

✔ Możliwość żądania wynagrodzenia za ustanowienie służebności lub odszkodowania za bezumowne korzystanie z gruntu.

Dotyczy to: urządzeń posadowionych bez decyzji administracyjnej, linii, kabli, słupów, rurociągów etc., istniejących od kilkudziesięciu lat, nieruchomości, gdzie przedsiębiorstwa przesyłowe powoływały się na zasiedzenie „służebności o treści przesyłu”.

✔ Zwiększone szanse na pełne wynagrodzenie za bezumowne korzystanie

Jeśli przedsiębiorstwo nie ma ważnego tytułu prawnego, właściciel może domagać się wynagrodzenia nawet za 10 lat wstecz (w zależności od stanu sprawy).

Dlaczego warto działać teraz?

Sytuacja prawna jest dynamiczna. Choć wyroki TK nie zostały opublikowane w Dzienniku Ustaw, ich znaczenie – podkreślone zarówno przez RPO, jak i Ministerstwo Sprawiedliwości – już wpływa na praktykę sądów.

Co więcej: im wcześniej właściciel złoży wniosek lub pozew, tym lepiej może wykorzystać aktualny trend orzeczniczy, opóźnienia mogą prowadzić do dalszego upływu terminów przedawnienia roszczeń o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie.

Zapraszamy do kontaktu i bezpłatnej analizy Państwa sprawy

Nasza kancelaria pomaga właścicielom: których nieruchomości zostały obciążone liniami energetycznymi, gazociągami, kablami telekomunikacyjnymi, kanalizacją, wodociągami, światłowodami etc., a którzy chcą odzyskać należne wynagrodzenie lub przywrócić swoje prawo własności do pełnej ochrony.

Jak pracujemy?

1. Bezpłatna analiza wstępna dokumentów. Ocenimy, czy w Twojej sprawie istnieją nowe podstawy prawne, pozwalające na wznowienie lub wytoczenie nowego powództwa.

2. Pełna strategia procesowa.

Przygotowujemy:

Prowadzimy również negocjacje z przedsiębiorstwami przesyłowymi.

Reprezentujemy naszych Klientów na terenie całego kraju. Prowadzimy sprawy przed sądami rejonowymi, okręgowymi i apelacyjnymi w całej Polsce.

To jest historyczny moment dla właścicieli nieruchomości. Jeżeli na Twojej nieruchomości znajdują się urządzenia przesyłowe – skontaktuj się z nami. Pomożemy uzyskać wynagrodzenie, ochronić Twoją własność i wykorzystać aktualny przełom w orzecznictwie.

ZAPRASZAMY DO KONTAKTU I BEZPŁATNEJ ANALIZY PAŃSTWA SPRAWY

[email protected]

Warunkowe zawieszenie wykonania kary, określane powszechnie jako wyrok w zawieszeniu (a potocznie nawet „zawiasami”), to dość często spotykana i orzekana przez sądy forma kary pozbawienia wolności. W uproszczeniu rozwiązanie to polega na uznaniu winy oskarżonego i skazanie go na pobyt w więzieniu przy jednoczesnym wstrzymaniu realizacji tej represji na oznaczony okres próby, którego przebieg decyduje, czy skazany trafi ostatecznie za kratki. W jakich okolicznościach można uzyskać taki wyrok? Po co się go stosuje? Kiedy warunkowe zawieszenie wykonania kary nie jest możliwe?

Warunkowe zawieszenie wykonania stanowi w polskim prawie jeden z przewidzianych środków probacyjnych. Podstawową przesłanką do jego zastosowana jest przyjęcie przez sąd pozytywnej prognozy społeczno-kryminologicznej wobec osoby skazanej, która w chwili popełnienia przestępstwa nie była dotąd skazana na karę pozbawienia wolności. Wyrok w zawieszeniu ma być odpowiednio dopasowaną formą represji do popełnionego przewinienia. Kara w takiej postaci ma osiągnąć oczekiwane cele resocjalizacyjne wobec sprawcy i zapobiec w jego przypadku zaistnienia kolejnych sytuacji łamiących obowiązujące prawo.

Warunkowe zawieszenie wykonania kary – kiedy jest możliwe?

Warunkowe zawieszenie wykonania kary jest możliwe wyłącznie wtedy, gdy spełnione są ściśle określone przesłanki wynikające z Kodeksu karnego. Przede wszystkim sąd może zastosować zawieszenie tylko wobec kary pozbawienia wolności nieprzekraczającej 1 roku. Dodatkowo sprawca w chwili orzekania nie może być uprzednio skazany na karę pozbawienia wolności. Kluczowe znaczenie ma także tzw. pozytywna prognoza kryminologiczna, czyli przekonanie sądu, że mimo niewykonania kary sprawca będzie przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni ponownie przestępstwa. Zgodnie z art. 69 Kodeksu karnego – przy jej ocenie sąd bierze pod uwagę m.in. postawę sprawcy, jego dotychczasowy sposób życia, okoliczności popełnienia czynu oraz zachowanie po jego popełnieniu.

Uwaga! Od 29 stycznia 2026 roku obowiązuje zaktualizowana wersja art. 69 Kodeksu karnego. Zmiany przewidują, że wobec:

– sąd może warunkowo zawiesić wykonanie kary jedynie w szczególnie uzasadnionych wypadkach.

Granice zastosowania. Kiedy wyrok w zawieszeniu nie jest możliwy?

Wyrok w zawieszeniu nie jest możliwy w sytuacjach, w których ustawa albo właściwości sprawcy wykluczają zastosowanie tej instytucji. Przede wszystkim sąd nie może warunkowo zawiesić wykonania kary, jeżeli orzeczona kara pozbawienia wolności przekracza 1 rok. Zawieszenie jest również niedopuszczalne wobec sprawcy, który był wcześniej skazany na karę pozbawienia wolności, niezależnie od tego, czy kara była wykonana, czy objęta zawieszeniem. Kolejną granicą jest brak pozytywnej prognozy kryminologicznej, czyli sytuacja, w której z okoliczności sprawy, postawy oskarżonego lub jego dotychczasowego trybu życia wynika, że istnieje realne ryzyko ponownego popełnienia przestępstwa lub stworzenia w ten sposób realnego zagrożenia dla społeczeństwa.

Wyrok w zawieszeniu nie może być także orzeczony wobec sprawców określonych kategorii przestępstw, w tym w szczególności sprawców działających w warunkach tzw. recydywy wielokrotnej, a także w przypadkach, gdy przepisy szczególne wprost wyłączają możliwość zastosowania warunkowego zawieszenia wykonania kary. Sąd odmówi również zawieszenia, jeżeli stopień winy lub społeczna szkodliwość czynu przemawiają za koniecznością bezwzględnego wykonania kary pozbawienia wolności.

Co ważne – warunkowe zawieszenie wykonania kary może dotyczyć nie tylko pozbawienia wolności, ale też ograniczenia wolności oraz grzywny.

Zobacz również: Odszkodowanie za niesłuszne zatrzymanie – co warto wiedzieć?

Warunkowe zawieszenie wykonania kary – okres próby. Czym jest? Ile trwa?

Okres próby przy warunkowym zawieszeniu wykonania kary to czas, w którym sąd sprawdza, czy skazany przestrzega porządku prawnego i realizuje nałożone na niego obowiązki. Zgodnie z Kodeksem karnym okres próby wynosi od 1 roku do 3 lat i biegnie od chwili uprawomocnienia się wyroku. W tym czasie skazany musi przede wszystkim nie popełnić nowego przestępstwa, ponieważ skazanie za przestępstwo umyślne w okresie próby co do zasady skutkuje zarządzeniem wykonania zawieszonej kary.

Sąd może również nałożyć na skazanego konkretne obowiązki, takie jak obowiązek informowania sądu lub kuratora o przebiegu okresu próby, naprawienie szkody, zapłata zadośćuczynienia, powstrzymanie się od nadużywania alkoholu lub środków odurzających, podjęcie pracy lub leczenia, a także oddać skazanego pod dozór kuratora.

Naruszenie nałożonych obowiązków, rażące naruszenie porządku prawnego lub uchylanie się od dozoru może doprowadzić do zarządzenia wykonania kary pozbawienia wolności, nawet jeśli skazany nie popełnił nowego przestępstwa. Okres próby ma więc charakter warunkowy i wymaga od skazanego realnego podporządkowania się rygorom nałożonym przez sąd, aby uniknąć odbycia kary w zakładzie karnym.

Istnieją sytuacje, gdy okres próby może wynieść od 2 do 5 lat. Dotyczy to warunkowego zawieszenia kary pozbawienia wolności wobec sprawcy młodocianego oraz sprawcy, który popełnił przestępstwo z użyciem przemocy na szkodę osoby wspólnie zamieszkującej. Ponadto sąd może orzec o okresie próby wynoszącym nawet do 10 lat w wypadku nadzwyczajnego złagodzenia kary pozbawienia wolności w wymiarze do 5 lat.

Przykładowe obowiązki nakładane na skazanego w okresie warunkowego zawieszenia wykonania kary wyszczególnione w art. 72 Kodeksu karnego:

Warto pamiętać, że sąd nie musi nakładać wszystkich wymienionych obowiązków – nakłada przynajmniej jeden, w zależności od charakteru czynu i potrzeb resocjalizacyjnych.

Obligatoryjne i fakultatywne wykonanie kary – o co chodzi?

Przepisy Kodeksu karnego rozróżniają sytuacje, w których zarządzenie wykonania kary pozbawienia wolności jest obowiązkowe, oraz takie, w których ma ono charakter fakultatywny, czyli zależny od decyzji sądu. Obligatoryjne wykonanie kary następuje wówczas, gdy skazany w okresie próby popełnił przestępstwo umyślne, za które został prawomocnie skazany na karę pozbawienia wolności. W takiej sytuacji sąd nie ma swobody decyzyjnej i musi zarządzić wykonanie wcześniej zawieszonej kary.

Fakultatywne wykonanie kary ma natomiast miejsce wtedy, gdy skazany w okresie próby rażąco narusza porządek prawny, uchyla się od wykonania nałożonych obowiązków, nie wykonuje dozoru kuratora albo popełnia inne przestępstwo niż to, które skutkuje obligatoryjnym zarządzeniem wykonania kary. W tych przypadkach sąd każdorazowo ocenia stopień naruszenia, postawę skazanego oraz okoliczności sprawy i może, ale nie musi, zarządzić wykonanie kary pozbawienia wolności. Oznacza to, że nie każde naruszenie warunków zawieszenia automatycznie prowadzi do osadzenia w zakładzie karnym, jednak każdorazowo stwarza realne ryzyko „odwieszenia” kary, jeżeli sąd uzna, że dalsze pozostawanie skazanego na wolności nie spełnia celów kary.

Wyrok w zawieszeniu a zatarcie skazania

W przypadku wyroku w zawieszeniu zatarcie skazania następuje na zasadach określonych w Kodeksie karnym i jest ściśle powiązane z prawidłowym przebiegiem okresu próby. Jeżeli skazany pomyślnie zakończy okres próby, a sąd nie zarządzi wykonania kary pozbawienia wolności, skazanie ulega zatarciu z mocy prawa po upływie 12 miesięcy od zakończenia okresu próby. Oznacza to, że po tym czasie skazanie uznaje się za niebyłe, a osoba skazana odzyskuje status osoby niekaranej. Co do zasady zatarcie następuje automatycznie i nie wymaga składania wniosku do sądu, pod warunkiem że skazany wypełnił wszystkie nałożone obowiązki, w szczególności naprawił szkodę, zapłacił grzywnę lub wykonał inne środki karne orzeczone obok kary pozbawienia wolności. Jeżeli jednak sąd orzekł dodatkowe środki karne lub obowiązki, które nie zostały wykonane, zatarcie skazania nie nastąpi do czasu ich pełnej realizacji. W praktyce oznacza to, że aby uzyskać zatarcie skazania przy wyroku w zawieszeniu, skazany musi nie tylko nie naruszyć warunków okresu próby, lecz także wykonać wszystkie obowiązki wynikające z wyroku, ponieważ dopiero ich spełnienie otwiera drogę do skutecznego i definitywnego zatarcia skazania.

Sprawdź także: Czym jest kara ograniczenia wolności?

Po co stosuje się wyroki w zawieszeniu?

Wyrok w zawieszeniu stosuje się przede wszystkim w celu resocjalizacji sprawcy oraz ograniczenia negatywnych skutków kary pozbawienia wolności dla jednostki i społeczeństwa. Zgodnie z art. 69 §1 Kodeksu karnego, sąd może warunkowo zawiesić wykonanie kary, jeśli jej wymierzenie nie jest konieczne dla ochrony społeczeństwa, a charakter czynu i osobowość sprawcy pozwalają przypuszczać, że będzie on przestrzegał porządku prawnego. Mechanizm ten pozwala na uniknięcie izolacji więziennej przy jednoczesnym wywieraniu prewencyjnego i wychowawczego oddziaływania poprzez określenie próby i nadzoru kuratora. Wyrok w zawieszeniu minimalizuje skutki uboczne kary pozbawienia wolności, takie jak utrata pracy, trudności rodzinne czy stygmatyzacja, jednocześnie umożliwiając sądowi monitorowanie zachowania sprawcy i w razie naruszenia warunków – natychmiastowe wykonanie pierwotnej kary.

Jeśli potrzebują Państwo profesjonalnej pomocy prawnej, zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią:

[email protected]

71 737 37 22

Kancelaria prawna Wrocław Sobota Jachira

Warunkowe zawieszenie wykonania kary (wyrok w zawieszeniu) – FAQ

1. Czym jest wyrok w zawieszeniu?
Wyrok w zawieszeniu to forma kary pozbawienia wolności, której wykonanie sąd wstrzymuje na określony okres próby. Skazany pozostaje na wolności pod warunkiem przestrzegania prawa i spełnienia nałożonych obowiązków.

2. Kiedy sąd może warunkowo zawiesić wykonanie kary?
Zawieszenie wykonania kary możliwe jest, gdy orzeczona kara pozbawienia wolności nie przekracza 1 roku, sprawca nie był wcześniej skazany na więzienie, a sąd pozytywnie ocenia jego prognozę kryminologiczną (art. 69 KK).

3. Co to jest pozytywna prognoza kryminologiczna?
To ocena sądu, że skazany mimo niewykonania kary będzie przestrzegał prawa. Sąd bierze pod uwagę m.in. postawę sprawcy, tryb życia, okoliczności czynu i zachowanie po jego popełnieniu.

4. Jakie są granice zastosowania wyroku w zawieszeniu?
Wyrok w zawieszeniu nie jest możliwy, gdy kara przekracza 1 rok, sprawca był wcześniej skazany na więzienie, brak jest pozytywnej prognozy kryminologicznej, sprawca popełnił określone przestępstwa lub recydywa przemawia za koniecznością odbycia kary.

5. Ile trwa okres próby?
Standardowy okres próby wynosi od 1 do 3 lat. Może być wydłużony do 2–5 lat dla młodocianych lub sprawców przestępstw z użyciem przemocy, a w wyjątkowych przypadkach nawet do 10 lat.

6. Jakie obowiązki może nałożyć sąd w okresie próby?
Sąd może nakazać m.in.: informowanie kuratora lub sądu o przebiegu próby, powstrzymanie się od alkoholu lub narkotyków, pracę lub naukę, terapię, naprawienie szkody, ograniczenie kontaktów z pokrzywdzonym. Nakłada się przynajmniej jeden obowiązek, dopasowany do charakteru czynu.

7. Co to jest obligatoryjne wykonanie kary?
Obligatoryjne wykonanie zawieszonej kary następuje, gdy skazany w okresie próby popełnił przestępstwo umyślne, za które został prawomocnie skazany. W takiej sytuacji sąd nie ma swobody decyzji.

8. Co to jest fakultatywne wykonanie kary?
Fakultatywne wykonanie kary ma miejsce, gdy skazany rażąco narusza warunki okresu próby, uchyla się od obowiązków lub popełnia inne przestępstwo niż wymagające obligatoryjnego odwieszenia. Sąd decyduje wtedy według okoliczności.

9. Czy wyrok w zawieszeniu wpływa na zatarcie skazania?
Tak. Skazanie ulega zatarciu po 12 miesiącach od zakończenia okresu próby, jeśli skazany wypełnił wszystkie obowiązki i nie doszło do zarządzenia wykonania kary. W przypadku niepełnego wykonania obowiązków zatarcie następuje po ich realizacji.

10. Po co stosuje się wyroki w zawieszeniu?
Wyroki w zawieszeniu stosuje się w celu resocjalizacji sprawcy, ograniczenia negatywnych skutków kary więzienia i prewencyjnego oddziaływania na jego zachowanie, jednocześnie umożliwiając sądowi nadzorowanie przestrzegania prawa przez skazanego (art. 69 §1 KK).

11. Czy wyrok w zawieszeniu może dotyczyć innych kar niż pozbawienie wolności?
Tak. Mechanizm ten może obejmować również ograniczenie wolności lub grzywnę, przy zachowaniu okresu próby i nadzoru sądowego.

Projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta wdrażający dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/825 z 28 lutego 2024 r. stanowi istotny krok w kierunku wzmocnienia ochrony konsumentów przed tzw. greenwashingiem, czyli wprowadzającymi w błąd praktykami handlowymi opartymi na nieprawdziwych lub niezweryfikowanych twierdzeniach ekologicznych. Regulacja ta ma na celu umożliwienie konsumentom podejmowania świadomych decyzji zakupowych w ramach zrównoważonej konsumpcji, a także wyeliminowania nieuczciwych praktyk handlowych, wprowadzających konsumentów w błąd.

Dyrektywa 2024/825 ma charakter maksymalnej harmonizacji, co oznacza, że wszystkie kraje Unii Europejskiej muszą wprowadzić identyczne przepisy, które w równym stopniu chronią konsumentów – bez możliwości przyjmowania własnych, bardziej lub mniej rygorystycznych regulacji.

Rozszerzenie katalogu czarnych praktyk rynkowych

Najdalej idące zmiany dotyczą rozszerzenia katalogu tzw. czarnych praktyk rynkowych, uznawanych za nieuczciwe w każdych okolicznościach. Do katalogu tego dodano 12 nowych praktyk, z których znaczna część odnosi się bezpośrednio do działań polegających na komunikowaniu ekologicznych cech danego produktu.

Do praktyk, które uznawane są za nieuczciwą praktykę rynkową uznane zostanie m.in.:

  1. Stosowanie oznakowania dotyczącego zrównoważonego charakteru produktu, które nie jest oparte na systemie certyfikacji ani nie zostało ustanowione przez organ publiczny. W praktyce oznacza to eliminację nieformalnych, marketingowych „eko-znaków”, które nie spełniają wymogów transparentności i niezależnej weryfikacji. Dopuszczalne pozostają natomiast oznakowania oparte na uznanych systemach certyfikacji, w tym certyfikowanych przez Polskie Centrum Akredytacji lub ustanowionych na podstawie przepisów prawa UE, takich jak EU Ecolabel czy EMAS.
  2. Stosowanie ogólnych twierdzeń dotyczących ekologiczności. Terminy takie jak „eko”, „zielony”, „przyjazny dla środowiska” czy „biodegradowalny” nie będą mogły być używane, jeśli przedsiębiorca nie wykaże uznanej wysokiej efektywności ekologicznej istotnej dla danego twierdzenia. Przykładowo, będzie to wymagało zgodności z systemem EU Ecolabel lub urzędowo uznanymi programami (np. EN ISO 14024 typu I), a ciężar dowodu, że produkt faktycznie jest ekologiczny spoczywać będzie na przedsiębiorcy.
  3. Przedstawianie wymogów nałożonych na mocy prawa na wszystkie produkty należące do danej kategorii produktów na rynku unijnym jako cechy wyróżniającej ofertę przedsiębiorcy. Oznacza to, że jako przedsiębiorca nie wolno reklamować cech danego produktu, jako coś wyjątkowego lub wyróżniającego dany produkt, w przypadkach, gdy i tak wynikają one z przepisów prawa Unii Europejskiej, takich jak np. norm środowiskowych.
  4. Zatajanie przed konsumentem informacji o tym, że aktualizacja oprogramowania będzie miała negatywny wpływ na funkcjonowanie towarów z elementami cyfrowymi lub korzystanie z treści cyfrowych lub usług cyfrowych. Jeżeli aktualizacja spowoduje pogorszenie wydajności, ograniczy funkcje lub utrudni korzystanie z towaru albo usługi cyfrowej – konsument musi o tym wiedzieć przed jej instalacją.
  5. Fałszywe twierdzenie, że w normalnych warunkach użytkowania towar ma pewną trwałość, jeżeli chodzi o czas lub intensywność użytkowania. Oznacza to, że przedsiębiorca nie może podawać nieprawdziwych informacji o czasie lub intensywności użytkowania produktu, jeżeli w normalnych warunkach nie spełnia on tych deklaracji.
  6. Przedstawianie towaru jako nadającego się do naprawy, w sytuacji, gdy tak nie jest. Zakazane jest przedstawianie towaru jako możliwego do naprawy, w przypadku, gdy brak jest realnego dostępu do części, dokumentacji lub też, gdy naprawa jest technicznie niemożliwa.
  7. Zatajanie informacji dotyczących ograniczenia funkcjonalności towaru w przypadku korzystania z materiałów eksploatacyjnych, części zamiennych lub wyposażenia dodatkowego, które nie zostały dostarczone przez pierwotnego producenta, lub fałszywe twierdzenie, że takie ograniczenie funkcjonalności wystąpi. W przypadkach, gdy zakupiony towar działa gorzej z nieoryginalnymi częściami lub materiałami – trzeba to jasno komunikować. Zabronione jest zarówno zatajanie takich ograniczeń, jak i straszenie ich nieistniejącymi skutkami.

Nowe praktyki wprowadzające w błąd

Projekt ustawy rozszerza także katalog praktyk wprowadzających w błąd. Obejmie ono m.in. formułowanie deklaracji dotyczących osiągnięcia określonych celów ekologicznych w oznaczonym terminie, bez posiadania realnego i możliwego do zweryfikowania planu ich realizacji, np. w postaci neutralności klimatycznej czy redukcji emisji dwutlenku węgla. Ocenie będą podlegały nie tylko same deklaracje, lecz także ich poparcie w dokumentach, systemach zarządzania środowiskowego czy audytach.

Za praktykę wprowadzającą w błąd uznane zostanie także reklamowanie korzyści dla konsumentów, które są nieistotne i nie wynikają z żadnej cechy produktu lub działalności przedsiębiorcy.

Nowe obowiązki informacyjne wobec konsumentów

Zmiany w ustawie o prawach konsumenta istotnie poszerzają zakres informacji przekazywanych przed zawarciem umowy z konsumentem. Przedsiębiorcy będą zobowiązani m.in. do informowania o istnieniu prawnego obowiązku zapewnienia zgodności towaru lub treści cyfrowych z umową, o udzielonej handlowej gwarancji trwałości przez producenta, o minimalnym okresie aktualizacji oprogramowania w odniesieniu do towarów z elementami cyfrowymi, treści cyfrowych oraz usług cyfrowych, możliwościach oraz zasadach naprawy towaru, a także – w przypadku sprzedaży na odległość – o ekologicznych opcjach dostawy.

Podsumowanie

Projekt ustawy wdrażający dyrektywę UE 2024/825 istotnie zaostrza zasady komunikowania o cechach produktów i usług jako ekologicznych oraz wzmacnia ochronę konsumentów przed greenwashingiem. Kluczowe zmiany obejmują rozszerzenie katalogu tzw. czarnych praktyk rynkowych, w tym zakaz stosowania niezweryfikowanych eko-oznaczeń, ogólnych twierdzeń ekologicznych bez rzetelnego uzasadnienia, przedstawiania obowiązków ustawowych jako cech wyróżniających produkt, a także wprowadzania w błąd co do trwałości, możliwości naprawy produktu, czy też skutków aktualizacji oprogramowania.

Projekt rozszerza także listę praktyk wprowadzających w błąd, m.in. poprzez deklarowanie celów środowiskowych (np. neutralności klimatycznej) bez realnych, weryfikowalnych planów ich realizacji oraz eksponowania nieistotnych lub pozornych korzyści dla konsumentów. Dodatkowo wprowadzone zostają nowe obowiązki informacyjne wobec konsumentów, dotyczące m.in. trwałości i możliwości naprawiania towarów, konieczności aktualizacji oprogramowania, gwarancji udzielonej przez producenta oraz ekologicznych opcjach dostawy.

Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność weryfikacji komunikacji marketingowej związanej z ekologicznymi cechami danego produktu i realne zwiększenie ryzyka prawnego dotyczącego greenwashingu. Jeżeli potrzebują Państwo wsparcia w ocenie zgodności działań z nowymi przepisami – zapraszamy do kontaktu z naszą Kancelarią.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]

Bezpieczeństwo danych osobowych przy monitoringu wizyjnym w placówkach medycznych (szczególnie dotyczących dzieci) oraz bezpieczeństwo danych na internetowych platformach dostaw znalazły się wśród priorytetów kontroli UODO zaplanowanych na 2026 rok.

W tych sektorach oraz w kilku innych obszarach kontrolujący sprawdzą, jak przestrzegane są przepisy o ochronie danych osobowych. Plan kontroli uwzględnia obszary, gdzie w ostatnim roku odnotowano poważne incydenty i skargi na naruszenia, uznane przez Prezesa UODO za szczególnie problematyczne.

Kontrolowane sektory w 2026 roku

Na rok 2026 Prezes UODO wytypował pięć głównych obszarów do kontroli sektorowych.

Wśród nich znalazły się:

  1. Placówki medyczne – szczególna uwaga organu nadzorczego będzie koncentrowała się na przetwarzaniu danych osobowych z wykorzystaniem monitoringu wizyjnego, zwłaszcza gdy obejmuje on dzieci. Ocenie w toku kontroli będzie podlegać istnienie i prawidłowość podstawy prawnej stosowania monitoringu, a także zasadność i niezbędność jego zastosowania w kontekście ochrony pacjentów oraz bezpieczeństwa placówki, jak również zakresu rejestrowanej przez monitoring przestrzeni.
  2. Jednostki prowadzące Biuletyn Informacji Publicznej – analizowany będzie sposób przetwarzania danych osobowych publikowanych w BIP, w szczególności prawidłowość anonimizacji dokumentów zawierających dane osób fizycznych. Kontrolą może zostać również objęte ujawnianie danych w uchwałach, zarządzeniach i protokołach, a także publikacja nagrań oraz transmisji z sesji organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego. Ocenie podlegać będzie zgodność zakresu publikowanych danych z zasadą minimalizacji oraz funkcjonowanie wewnętrznych procedur regulujących publikowanie treści w BIP i nadzór nad osobami odpowiedzialnymi za ich udostępnianie.
  3. Branża marketingowa – zakres kontroli obejmie przede wszystkim weryfikację podstaw prawnych przetwarzania danych osobowych w celach marketingowych, w tym kwestie zgód, obowiązków informacyjnych oraz marketingu bezpośredniego. Kontrole mogą dotyczyć także profilowania i automatyzacji działań marketingowych, jak również udostępniania i powierzania danych podmiotom trzecim. Weryfikowane będą także środki techniczne i organizacyjne stosowane w celu ochrony danych osobowych przetwarzanych w tych procesach.
  4. Platformy dostawcze online – kontrole skoncentrują się na przetwarzaniu danych osobowych w ramach usług pośrednictwa w sprzedaży towarów i usług realizowanych za pośrednictwem aplikacji online. Ocenie może podlegać prawidłowe przypisanie ról podmiotom uczestniczącym w przetwarzaniu danych. Analizowane będą podstawy prawne przetwarzania danych użytkowników, kurierów i sprzedawców – zwłaszcza danych lokalizacyjnych – a także zakres i zasady profilowania oraz zautomatyzowanego podejmowania decyzji.
  5. Wielkoskalowe Systemy UE (SIS/VIS) – w przypadku przetwarzania danych osobowych, w szczególności w Systemie Informacyjnym Schengen oraz Wizowym Systemie Informacyjnym – zakres kontroli może dotyczyć przede wszystkim zgodności przetwarzania z przepisami krajowymi i unijnymi regulującymi ich funkcjonowanie. Oceniane będą m.in. wskazywane podstawy prawne, realizacja zasady minimalizacji i ograniczenia celu, a także mechanizmy nadawania, weryfikowania i cofania uprawnień dostępu do danych.

Jak przygotować się do kontroli UODO?

Celem przygotowania się na kontrolę, warto już teraz przeprowadzić wewnętrzny audyt RODO, m.in. poprzez sprawdzenie dokumentacji, w szczególności czy wszystkie wymagane polityki, rejestry oraz procedury są wdrożone i aktualne, jak również czy i kiedy przeprowadzona została analiza ryzyka procesów przetwarzania w organizacji. Należy też przeszkolić personel z zasad ochrony danych oraz zapewnić, by wyznaczony Inspektor Ochrony Danych był zaangażowany w przygotowania i gotowy do sprawnej współpracy z urzędem.

Przebieg kontroli i konsekwencje

W pierwszej kolejności należy pamiętać, że PUODO nie ma obowiązku informowania o zamiarze przeprowadzenia kontroli, niemniej w rzeczywistości często ma to miejsce. W ramach kontroli kontrolerzy mają prawo m.in. wejść do siedziby firmy, przeglądać dokumenty i systemy oraz żądać od personelu wyjaśnień. Z przeprowadzonej kontroli organ sporządza końcowy protokół kontroli.

W razie stwierdzenia uchybień organ może poprzestać na zaleceniach pokontrolnych (wskazując, co należy poprawić), jak również może wydać decyzję nakazową zobowiązującą do określonych działań naprawczych lub nałożyć dotkliwą karę finansową – nawet do 20 mln euro lub 4% rocznego obrotu firmy. Takie sankcje to jednak ostateczność – celem kontroli jest przede wszystkim wsparcie administratorów w doprowadzeniu do pełnej zgodności z RODO.


W razie pytań, a także pomysłów tematów na kolejne wydania Newsletter’a zapraszamy do kontaktu:

[email protected]