71 737 37 22 biuro@sobotajachira.pl

Obowiązujące w Polsce prawo umożliwia zawieszenie działalności spółki na określony czas. Takie rozwiązanie pozwala np. uzyskać tymczasowe zwolnienie z płatności zaliczek na podatek dochodowy, przy jednoczesnym braku konieczności całkowitego likwidowania firmy. Co jednak istotne, aby spółka została zawieszona, konieczne jest spełnienie kilku wymogów oraz dopełnienie określonych formalności.

Zgodnie z przepisami zawiesić można następujące spółki prawa handlowego:

Zawieszenie może nastąpić z dowolnego powodu. Może być ono następstwem chociażby przejściowych problemów finansowych, osiąganiem niedostatecznie wysokich przychodów, zachodzącymi zmianami strukturalnymi wewnątrz samej firmy itd. Co jednak istotne – spółkę można zawiesić tylko wtedy, gdy nie zatrudnia ona pracowników. Czas tego rodzaju przerwy w działalności firmy nie może być krótszy niż 30 dni i jednocześnie dłuższy niż 24 miesiące.

Co zrobić, aby zawiesić spółkę?

Zawieszenie spółki odbywa się za pośrednictwem Krajowego Rejestru Sądowego. Wszelkie czynności, mające na celu doprowadzić do ustanowienia tego rodzaju przerwy w działalności firmy, dokonuje się przez Portal Rejestrów Sądowych (od 1 lipca 2021 roku jest to jedyna metoda formalnego uregulowania zawieszenia). To stamtąd informacja o zawieszeniu przekazywana jest kolejno do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Centralnego Rejestru Podmiotów – Krajowej Ewidencji Podatników oraz do Krajowego Rejestru Urzędowego Podmiotów Gospodarki Narodowej (REGON).

Zanim jednak powiadomi się poszczególne instrukcje państwowe o zawieszeniu spółki, należy podjąć wewnątrz firmy odpowiednią uchwałę. To zadanie leży w gestii zarządu bądź wspólników. Uchwała musi zawierać podstawowe dane identyfikujące spółki – jej nazwę, numer KRS, NIP, adres oraz informację o przewidywanym czasie zawieszenia.

Do zawieszenia spółki potrzebne jest złożenie formularza KRS-Z62. Za pomocą Portalu Rejestrów Sądowych należy skierować go do właściwego sądu gospodarczego. System umożliwia dołączenie załączników, których autentyczność może być potwierdzona podpisem elektronicznym. Istnieje też opcja wysłania zwykłych skanów dokumentów i dostarczenie do KRS ich oryginalnych wersji tradycyjną pocztą (w przeciągu maksymalnie trzech dni od wysłania wniosku elektronicznego).

Przed formalnym dokonaniem zawieszenia, czyli przed złożeniem elektronicznego wniosku, uregulowane powinny być wszelkie kwestie związane z pracownikami firmy oraz kontrahentami. W czasie przerwy w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa nie można bowiem zatrudniać żadnych osób (na mocy umowy o pracę, zasadzie powołania, wyboru lub mianowania i na zasadzie spółdzielczej umowy o pracę) oraz prowadzić działalności operacyjnej. Koniecznie jest zatem np. rozwiązanie wszystkich umów oraz wyrejestrowanie pracowników i ich członków rodzin z ZUS. Krok ten powinien być sfinalizowany maksymalnie w ciągu 7 dni od ustania stosunku pracy.

Okres zawieszenia należy zawsze podawać w miesiącach.

Czym skutkuje zawieszenie spółki?

Zawieszenie spółki jawnej albo partnerskiej powoduje, że jej wspólnicy są zwolnieni z obowiązku płacenia zaliczek na podatek dochodowy (PIT lub CIT) za okres zawieszenia w odniesieniu do dochodów osiągniętych za pośrednictwem spółek, które zawiesiły działalność. Spółki kapitałowe, spółki komandytowo-akcyjne oraz spółki komandytowe z kolei są zwolnione z obowiązku zapłaty zaliczek na podatek dochodowy CIT za okres zawieszenia działalności. Co istotne – przez czas trwania zawieszenia spółki, nie ma konieczności składania deklaracji ZUS oraz VAT.

Czego nie może robić spółka w okresie zawieszenia?

 

Co może robić zawieszona spółka?

Zawieszona spółka może przyjmować należności, które powstały jeszcze przed formalnym uregulowaniem tego rodzaju przerwy w działalności. Ponadto firma ma prawo osiągać przychody finansowe, które powstały przed zawieszeniem, regulować zobowiązania z tego samego okresu, wykonywać czynności niezbędne do zachowania przychodów, zabezpieczać ich źródła, powoływać lub odwoływać zarządcę sukcesyjnego, a także zbywać własne środki trwałe oraz wyposażenie.

Zawieszenie spółki – o czym warto pamiętać?

Zawieszenie spółki nie zwalnia firmy ze wszystkich obowiązków. Nawet w okresie przerwy konieczne jest uczestniczenie we wszystkich postepowaniach administracyjnych, sądowych i podatkowych dotyczących spółki, związanych z jej działalnością sprzed ustanowienia zawieszenia.

Oprócz tego firma musi wciąż wykonywać wszelkie działania, jakie są na nią narzucone przez określone i obowiązujące przepisy. Do tego należy też wspomnieć o obowiązku składania corocznych sprawozdań finansowych czy prowadzaniu księgowości, czy opłacaniu należności publiczno-prawnych.

Zawieszenie spółki w wielu przypadkach może być procesem skomplikowanym, szczególnie pod kątem w pełni legalnego uregulowania spraw z pracownikami i kontrahentami. Dlatego cały proces warto przeprowadzić przy wsparciu profesjonalnych prawników, którzy są w stanie zaoferować kompleksową pomoc na każdym etapie formalizowania zawieszenia przedsiębiorstwa. Kancelaria Sobota Jachira specjalizuje się w obsłudze prawnej przedsiębiorców. Z naszych usług korzystają zarówno małe, jak i duże firmy, którym pomagamy w szeregu spraw, w tym również podczas prawnego uregulowania zawieszenia działalności spółki. Wyróżnia nas profesjonalizm, wiedza i indywidualne podejście do każdego klienta. Jeśli potrzebują Państwo jednorazowej porady lub długofalowego wsparcia przy zawieszeniu prowadzonej firmy, zapraszamy do kontaktu.

Przekształcenie spółki to proces, który ma na celu zmienić formę prawną tego rodzaju firmy i dostosować ją do aktualnie prowadzonych działalności lub zmieniających się warunków ekonomicznych. Taki krok pozwala na nieprzerwane działanie biznesu i zachowanie jego dotychczasowej tożsamości, przy jednoczesnej transformacji jego wewnętrznej, prawnej struktury.

Nawet bardzo prężnie rozwijające się i działające na rynku od lat spółki stają przed wyzwaniem przekształcenia się w inny rodzaj działalności. Wynika to najczęściej z tego, że aktualny stan nie jest optymalny dla profilu prowadzonego biznesu, nie do końca odpowiada potrzebom wspólników, hamuje w jakimś stopniu dalszy rozwój firmy czy stwarza nawet zbyt duże ryzyko gwałtownego wzrostu ponoszonych strat (a w skrajnych przypadkach nawet likwidacji spółki). Przekształcenie pozwala w stosunkowo prosty sposób rozwiązać każdy z wyżej wymienionych problemów. By jednak przebiegło możliwie sprawnie i szybko, spełnić należy kilka istotnych wymogów.

Przekształcenie spółki – informacje wstępne

Przekształcenie spółki nie powoduje jej zamknięcia i utworzenia nowego podmiotu prawnego. Firma zachowuje swoją dotychczasową tożsamość, a zmienia się jedynie jej forma prawna, która będzie determinować zasady funkcjonowania biznesu w jego najbliższej przyszłości.

Spółka, która ulega przekształceniu, określa się mianem spółki przekształcanej. W momencie uzyskania odpowiedniego wpisu w rejestrze (tzw. dzień przekształcenia), dokonanego przez sąd rejestrowy, firma taka staje się oficjalnie spółką przekształconą.

Jakie spółki mogą zostać przekształcone?

Przekształceniu mogą ulec wszystkie spółki prawa handlowego, czyli spółki jawne, partnerskie, komandytowe, komandytowo-akcyjne, z ograniczoną odpowiedzialnością oraz akcyjne. Tego rodzaju transformacja jest przewidziana również dla spółek cywilnych. Tu jednak należy mieć na względzie, że dotyczy to jedynie firm, które w gruncie rzeczy stanowią stosunek obligacyjny przedsiębiorców. Co ważne – także przedsiębiorca, będący osobą fizyczną wykonującą we własnym imieniu działalność gospodarczą, może przekształcić prowadzoną przez siebie działalność w jednoosobową spółkę kapitałową, czyli w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością lub spółkę akcyjną.

Przekształceniu nie ma prawa z kolei ulec spółka znajdująca się w stanie likwidacji, która rozpoczęła już podział majątku. Ponadto transformacja tego rodzaju nie przysługuje spółkom w upadłości.

Procedura przekształcenia spółki

Czynności prawne, jakie należy wykonać, by w pełni legalnie przekształcić spółkę, określa Kodeks spółek handlowych. Procedura transformacji powinna rozpocząć się od sporządzenia planu przekształcenia oraz dołączenia do niego niezbędnych załączników. Dokument ten przygotowuje zarząd bądź wspólnicy (w zależności od typu firmy). Plan należy skonstruować w formie pisemnej pod rygorem nieważności. Wyjątek stanowi tu sytuacja, gdy przekształca się jednoosobową spółkę kapitałową – wówczas plan powinien być aktem notarialnym.

Sam plan musi zawierać ustalenie wartości bilansowej majątku spółki przekształcanej na określony dzień w miesiącu poprzedzającym przedłożenie wspólnikom planu przekształcenia, a w przypadku przekształcenia spółki kapitałowej w spółkę osobową określenie wartości godziwej udziałów albo akcji wspólników. Do tak sporządzonego dokumentu dołącza się projekt uchwały w sprawie przekształcenia spółki, projekt umowy albo statutu spółki przekształconej, wycenę składników majątku spółki przekształcanej oraz sprawozdanie finansowe.

W następnym etapie spółka podejmuje uchwałę o przekształceniu. Proces ten powinien przebiec zgodnie z zasadami obowiązującymi w danym typie spółki. Uchwała trafia następnie do protokołu, jaki sporządza notariusz. Wspólnicy spółki przekształcanej powinni zostać wezwani do złożenia oświadczeń o uczestnictwie w spółce przekształconej. Dokument ten składa się w formie pisemnej.

W niektórych przypadkach, przed podjęciem uchwały, konieczne jest przeprowadzenie badania poprawności i rzetelności planu przekształcenia. Weryfikacji tej dokonuje biegły rewident, wyznaczany przez sąd rejestrowy na wniosek spółki. Zgodnie z ostatnią nowelizacją Kodeksu spółek handlowych, takie badanie planu przeprowadza się w następujących okolicznościach:

Na dalszym etapie powołuje się członków organów spółki przekształconej lub określa się wspólników prowadzących sprawy takiej spółki (są to jednocześnie jej reprezentanci). Następnie zawiera się umowę spółki przekształconej bądź podpisuje się jej statut. Przekształcenie dokonuje się wraz z umieszczeniem wpisu w rejestrze. Dokonuje tego  Krajowy Rejestr Sądowy.  Przekształcenie spółki należy jeszcze ogłosić w Monitorze Sądowym i Gospodarczym.

Przekształcenie spółki – sytuacje wyjątkowe

W zależności od tego, w jaką spółkę ma być przekształcony dany typ biznesu, konieczne jest dopełnienie kilku indywidualnych formalności. Poza powyżej opisywanymi są to:

Przekształcenie spółki – co jeszcze warto wiedzieć?

Przekształcenie spółki sprawia, że zmienia się jej nazwa (np. ze Sp. z o.o. na S.A.). Jednocześnie wspólnicy mogą całkowitą zmianę nazwy, przy czym prawo zastrzega, że przez co najmniej rok od dnia przekształcenia podawać w nawiasie dawną firmę z dopiskiem „dawniej”.

Spółka przekształcona wstępuje w sytuację prawną swojej poprzedniczki. Oznacza to, że przejmuje jej prawa i obowiązki, zezwolenia, koncesje, numery NIP, REGON itd.

Przekształcenie spółki Wrocław – zgłoś się do nas!

Przekształcenie spółki to proces wymagający sporej wiedzy prawniczej. Jeśli planują Państwo przeprowadzenie tego rodzaju transformacji, zachęcamy do skorzystania z pomocy naszej kancelarii. Oferujemy pełne wsparcie na każdym etapie przekształcania spółki.

W razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości – zapraszamy do kontaktu.

„Sądowe wakacje kredytowe” jako alternatywa dla kredytowych wakacji ustawowych nie tylko dla Frankowiczów?

Zachęcamy do lektury artykułu autorstwa Jędrzeja Jachiry, który ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika „Polityka”. Tekst w dużej mierze skupia się na ogólnym przedstawieniu idei „wakacji kredytowych”, z których skorzystają z pewnością nie tylko osoby posiadające kredyt we frankach.

Link do ww. publikacji: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/2175139,1,sadowe-wakacje-kredytowe-nie-tylko-dla-frankowiczow.read

Dziesiąta z rzędu i na pewno nie ostatnia podwyżka stóp procentowych, gwałtowny wzrost walut obcych, w tym zwłaszcza franka szwajcarskiego, podwyższanie stóp procentowych przez bank centralny w Szwajcarii, po drugiej stronie zaś galopująca inflacja i wzrost wartości podstawowych źródeł energii. Dla osób posiadających zobowiązania kredytowe to brzmi jak trailer do nowej produkcji Hitchcocka na miarę oczekiwań XXI wieku. Czy może być jeszcze gorzej? Oczywiście. Ale może również nieco lepiej niż nam się wszystkim wydaje. I bynajmniej nie dlatego, że ocieplimy domy, nazbieramy chrustu i będziemy mieć „więcej optymizmu”. W ten sposób na pewno nie spłacimy kredytów i nie poprawimy swojej sytuacji finansowej. Co zatem warto rozważyć jako remedium?

„Z” jak zawieszenie spłaty i zabezpieczenie

W przypadku Frankowiczów i kredytobiorców innych walut obcych, nie wprowadzono do tej pory ustawowych wakacji kredytowych. Takie wakacje zresztą to rozwiązanie tymczasowe i w żaden sposób nie załatwiające problemu rosnących kursów tych walut. Mogłoby się okazać nawet, że po powrocie z takich wakacji wartość kredytów byłaby jeszcze wyższa. Rozwiązaniem o wiele lepszym jest natomiast skorzystanie z prawa do uzyskania w postępowaniu sądowym zabezpieczenia w postaci sądowego zawieszenia spłaty kredytu na czas trwającego postępowania. Taka możliwość dotyczy zwłaszcza osób, które nadpłaciły już kapitał swojego kredytu i wystąpiły przeciwko bankowi z powództwem o unieważnienie zawartej umowy kredytu hipotecznego. Co istotne, do udzielenia takiego zabezpieczenia dochodzi już na samym początku postępowania, bez konieczności oczekiwania na wyrok. Wówczas w toku procesu jest się zwolnionym z obowiązku uiszczania kolejnych rat kredytowych.

„T” jak toksyczne kredyty złotówkowe!

Jeszcze do niedawna posiadacze kredytów złotówkowych zazdrościli Frankowiczom możliwości unieważniania przez nich swoich umów. Okazuje się, że podobny scenariusz może czekać za chwilę kredytobiorców, których umowy oparte są o niekorzystny z ich punktu widzenia wskaźnik WIBOR. Według ostatnich analiz Kancelarii SOBOTA JACHIRA wynika, że większość kredytów złotowych posiada równie niedozwolony mechanizm jak toksyczne kredyty walutowe, które całe istniejące ryzyko ekonomiczne przerzucały na kredytobiorcę. Z uzyskanych efektów analiz wynika, że znaczną część tego rodzaju kredytów można pozbawić stawki WIBOR, a nawet unieważnić w całości. Wyciągając lekcję wypracowaną przez Frankowiczów, która głosi „żaden bank nie da Ci tyle, ile możesz zyskać samemu w sądzie” warto odnaleźć w swoich zasobach pierwotną umowę kredytu i oddać ją do wstępnej analizy prawnej. Może okazać się, że czeka ją podobny los jaki spotkał kredyty frankowe i pozostałe pseudowalutowe.

„F” jak fala kolejnych unieważnień umów w CHF, Euro i USD

Można powiedzieć, że sądy w tym roku „rozpędziły się” i zaczęły wydawać seryjnie tysiące kolejnych wyroków unieważniających umowy kredytów m.in. we frankach szwajcarskich, euro czy dolarach amerykańskich. Dla tych ostatnich dwóch grup jeszcze do niedawna takie rozwiązania wydawały się mniej przydatne ze względu niewielki wzrost wartości tych walut względem złotówki. W ostatnich miesiącach jednak ta perspektywa się zmienia, dolar i euro jeszcze tak drogie nie były. Do naszej Kancelarii częściej trafiają ostatnio kredytobiorcy takich walut i po przygotowaniu analizy możliwych korzyści są zaskoczeni ich skalą. Natomiast z punktu widzenia oceny prawnej wprowadzonych w takich umowach mechanizmów waloryzacyjnych, są one tak samo niedozwolone jak te klasyczne, znajdujące się w umowach kredytów we frankach szwajcarskich. W tych przypadkach banki w sposób nieograniczony decydowały o stosowanych kursach uruchomienia i spłaty, przez wiele lat zresztą zawyżając stosowane spready walutowe. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby kolejne grupy kredytobiorców unieważniały swoje umowy przed sądami, poprzedzając takie działania profesjonalną analizą prawną.

Wnioski końcowe

Sposobem na radzenie sobie z aktualnym kryzysem gospodarczym jest postawa aktywna, nie zaś bierne podejście do problemów finansowych i liczenie na istotne wsparcie ze strony państwa. Problemy toksycznych umów frankowych okazały się jedynie wierzchołkiem góry lodowej, przed nami pojawia się droga do unieważniania również umów kredytów złotowych. Najwyraźniej sektor bankowy w Polsce również nie wyciągnął lekcji z czasów minionych, kiedy udzielano setek tysięcy kredytów frankowych. W przypadku Frankowiczów i kredytobiorców innych walut obcych najlepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z możliwości zawieszenia spłaty ich kredytów. Z kolei osoby z kredytami w złotówkach mogą tymczasowo skorzystać z wakacji kredytowych oferowanych ustawą, aby w tym czasie oddać ich umowę do analizy prawnej. Bardzo prawdopodobne, że w najbliższych latach to ich kredyty będą unieważniane tak, jak ma to obecnie miejsce w przypadku Frankowiczów.

Jędrzej Jachira, wspólnik w Kancelarii Prawnej SOBOTA JACHIRA

Bezpłatna analiza umów kredytowych: 

biuro@sobotajachira.pl

Za nami rekordowy czerwiec! W ubiegłym miesiącu udało nam się uzyskać dla naszych klientów aż… 58 wyroków! To znaczy, że w czerwcu wygrywaliśmy średnio dwa razy dziennie.

Jakie banki przegrywały sprawy frankowe w ubiegłym miesiącu?

Były to między innymi: mBank, Bank Millennium, Santander Bank Polska, PKO BP, BPH, Getin Noble, BNP Paribas (Fortis), Santander Consumer Bank, Deutsche Bank, Raiffeisen, ING, Credit Agricole (Lukas Bank), Pekao S.A.

Łącznie zasądzono: 12.208.088,10 PLN; 427.569,65 CHF

Pełne podsumowanie czerwca 2022 prezentuje wideo.

Kolejny sukces naszej kancelarii! Dopiero cieszyliśmy się 350. wyrokiem, a już uzyskaliśmy 400. wyrok dla Frankowiczów!

Tym razem przegrał Bank Millennium, którego umowa kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego została wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie w dniu 28.06.2022 r. unieważniona w całości (sygn. akt: XXVIII C 2123/21). Sąd zasądził na rzecz naszych Klientów kwotę 240 861,14 zł.

Przed nami pracowite wakacje ! Spodziewamy się wkrótce przekroczenia granicy pół tysiąca wyroków.

Aktualna baza uzyskanych wyroków: https://www.sobotajachira.pl/wygralismy-lista-wygranych-spraw-frankowych/

Mamy podium!

Jesteśmy wzruszeni i dumni, że zajęliśmy drugie miejsce w prestiżowym Rankingu Kancelarii Prawniczych opracowanym przez Rzeczpospolita. Tym samym staliśmy się drugą największą kancelarią na Dolnym Śląsku i województwie Lubuskim.

Zajęło nam to dokładnie 6 lat, od kiedy wspólnicy mec. Adam Sobota i Jędrzej Jachira otworzyli dwuosobową kancelarię. A dzisiaj cały zespół to ponad 100 osób!

Posłuchajcie kilku słów od naszych wspólników.

A pełny ranking dostępny jest tutaj: https://rankingi.rp.pl/rankingkancelarii/2022

Tajemnica przedsiębiorstwa to termin prawniczy, który ma bezpośredni związek z ochroną informacji poufnych danej firmy. Od nich może bowiem często zależeć sukces prowadzonego biznesu, szczególnie gdy mowa jest o wiedzy czy danych mających ogromną wartość gospodarczą. Tajemnica przedsiębiorstwa jest specjalną instytucją obowiązującą w polskim systemie legislacyjnym, pomagającą zabezpieczyć tego rodzaju informacje i ubezpieczyć się na wypadek wycieku tego rodzaju wiedzy do podmiotów niepowołanych do jej posiadania.

Czym jest tajemnica przedsiębiorstwa?

Tajemnica przedsiębiorstwa została zdefiniowana w ustawie z dnia 16 kwietnia 1993 roku o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Rozumie się przez nią szereg informacji technicznych, organizacyjnych przedsiębiorstwa lub innych informacji o wartości gospodarczej, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności.

Są więc to wszelkie dane, objęte szczególną ochroną poufności, nieznane szerszemu gronu osób, mające dla danego biznesu czy branży wartość gospodarczą. Co ważne – aby były one uznane za tajemnicę przedsiębiorstwa, muszą być jasno określone jako tajne.

Jednocześnie warto wyjaśnić sobie, czym jest wspomniana już wartość gospodarcza. Najprościej ująć ją jako czynnik, który ma realne szanse przyczynić się do lepszego, skuteczniejszego i efektywniejszego działania przedsiębiorstwa. Jeśli konkretne dane mogą faktycznie przyczynić się do osiągania przez firmę lepszych wyników i tym samym przełoży się to na wyższe zyski, wówczas tego rodzaju informacje mają jak najbardziej sporą wartością z punktu widzenia gospodarczego.

Co może stanowić tajemnicę przedsiębiorstwa?

Przede wszystkim, nie każda informacja dotycząca działania przedsiębiorstwa musi być od razu jego tajemnicą. Takie miano przysługuje tylko danym jasno określonym wewnętrznie jako tajne, a sam przedsiębiorca powinien dołożyć wszelkich starań, by je odpowiednio zabezpieczyć przed ewentualnym wyciekiem.

Ponadto tajemnicą przedsiębiorstwa mogą być jedynie te informacje, które spełniają wszystkie przesłanki zawarte w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Mowa tu więc o kwestiach technicznych, technologicznych czy organizacyjnych firmy. Jak zostało to wyraźnie wskazane w definicji pojęcia – nie mogą to być wiadomości powszechnie znane, a także takie, do których łatwy dostęp mogą mieć osoby nieuprawnione do posiadania tego rodzaju wiedzy.

Tajemnica przedsiębiorstwa musi być informacją o faktycznie dużej wartości dla funkcjonowania danego biznesu. Jej wyjawienie ma dać podstawy do tego, by sądzić, że doprowadzi co najmniej do zachwiania stabilnej sytuacji firmy i zagrozi do zanotowania przez nią poważnych strat.

Co na pewno nie jest tajemnicą przedsiębiorstwa?

Informacje powszechnie znane i dostępne, jak chociażby dane widniejące w różnego rodzaju rejestrach publicznych. Niektóre dokumenty, takie jak faktury, również nie mogą być objęte tego rodzaju ochroną. Trzeba pamiętać, że wiele też zależy od indywidualnej sytuacji przedsiębiorstwa, jego profilu działalności czy charakteru dokonywanych transakcji. W poszczególnych przypadkach niektóre elementy funkcjonowania firmy, pozornie nieistotne i bezwartościowe (np. metody pracy) faktycznie będą mieć ogromną znaczenie rynkowe i tego rodzaju wiedza nie powinna nigdy trafić w niepowołane ręce.

Powtórzyć należy – aby informacja mogła być uznana za tajemnicę przedsiębiorstwa, musi mieć realnie dużą wartość gospodarczą dla branży lub samego biznesu i jednocześnie nie może być informacją ogólnodostępną.

Jak zastrzec tajemnicę przedsiębiorstwa?

Powołanie tajemnicy przedsiębiorstwa w firmie jest procesem złożonym i wielopoziomowym. Nie finalizuje się go jedną czynnością prawną. To tak naprawdę szereg działań biznesu mających na celu zadbanie o poufność niektórych danych. W pierwszej kolejności należy dokonać selekcji informacji, jakie powinny być objęte klauzulą tajności. Następnie trzeba odpowiednio zadbać o ich bezpieczeństwo, nie tylko pod względem prawnym, ale też czysto fizycznym czy technologicznym. Mówiąc wprost – należy zrobić wszystko, by tego rodzaju wiedza nie mogła być łatwo przechwycona przez osoby trzecie. W umowach z pracownikami czy współpracownikami powinny znaleźć się odpowiednie zapisy o poufności poszczególnych informacji. Podpisując takie dokumenty, osoby zatrudnione deklarują się do przestrzegania tajemnicy. Warto też starannie dobierać współpracowników i ze szczególną uwagą oceniać ich potencjał pod kątem ewentualnych problemów z możliwym wyjawieniem niektórych cennych dla firmy danych.

Złamanie tajemnicy przedsiębiorstwa

Osoby, które podpisując umowę z firmą, zadeklarowały się do przestrzegania tajemnicy przedsiębiorstwa, zobligowane są do nieujawniania poufnych danych firmy. Okres, w jakim podmioty te muszą przestrzegać tego zapisu, powinna określać konkretna klauzula wspomnianego wyżej dokumentu (zwykle jest to okres kilku lat).

Za złamanie tajemnicy przedsiębiorstwa uważa się przekazanie poufnych informacji osobie trzeciej lub wykorzystanie tajemnicy w działalności gospodarczej w celu przejęcia klientów.

Złamanie tajemnicy przedsiębiorstwa stanowi czyn nieuczciwej konkurencji. W takiej sytuacji właściciel poszkodowanej firmy może m.in. żądać zaniechania niedozwolonych działań, usunięcia skutków takiego postępowania, naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych, wydania oświadczenia o odpowiedniej treści oraz formie, a nawet zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego, jeżeli czyn nieuczciwej konkurencji był zawiniony.

Złamanie tajemnicy przedsiębiorstwa podlega też pociągnięciu winnego do odpowiedzialności karnej. Konsekwencje czynu zależne są od różnych czynników, w tym od tego, kto dokonał ujawnienia poufnych informacji, komu, jakie były to dane i do czego czyn ten doprowadził. Ogólnie rzecz ujmując, za ujawnienie tajemnicy innej osobie lub za wykorzystanie informacji wchodzącej w skład tajemnicy przedsiębiorstwa we własnej działalności gospodarczej, jeżeli wyrządza to poważną szkodę uprawnionemu do tajemnicy, grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat.

Obowiązujące w Polsce przepisy przewidują możliwość zawarcia w pełni legalnej i wiążącej obie strony umowy na odległość. Co więcej – prawo w tym aspekcie zapewnia konsumentowi szczególną ochronę. W jaki sposób? Kiedy umowa zawarta na odległość jest ważna? Kiedy można od niej odstąpić i w jakich okolicznościach?

Umowy zawierane na odległość stanową według różnych szacunków nawet 50 procent wszystkich kontraktów rynkowych w Polsce. To oczywiście efekt bardzo prężnego i intensywnego rozwoju branży e-commerce i handlu elektronicznego. Najczęściej porozumienie tego rodzaju między konsumentem a przedsiębiorcą osiągane jest za pomocą telefonu lub sieci internetowej. Umową zawieraną na odległość jest m.in. dokonanie zakupu w dowolnym sklepie internetowym, wykupienie na stronie biura podróży wycieczki lub wakacji czy zamówienie usługi telewizji kablowej poprzez rozmowę telefoniczną z konsultantem. Aby jednak umowa była uznana za zawartą na odległość, musi spełnić kilka wymogów.

Umowa zawarta na odległość – kim jest konsument?

Aby precyzyjnie omówić szczegóły funkcjonowania w Polsce umów zawieranych na odległość, w pierwszej kolejności należy wyjaśnić, kim tak naprawdę w świetle prawa jest konsument. Według art. 221 kodeksu cywilnego to osoba fizyczna, która dokonuje z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. Zapis ten oznacza, że konsumentem nie może być np. spółka prawa handlowego lub fundacja. Co istotne – status ten przysługuje zarówno osobom, które nie prowadzą firmy, jak i właścicielom poszczególnych biznesów. W przypadku tych ostatnich, stają się oni konsumentami podczas dokonywania danej transakcji, jeśli ta nie ma związku z gospodarczą bądź zawodową działalnością danego podmiotu.

Kiedy mówimy o umowie zawartej na odległość?

Zgodnie z zapisami ustawy z dnia 30 maja 2014 roku o prawach konsumenta, za umowę zawartą na odległość uważa się umowę zawartą w ramach zorganizowanego systemu zawierania umów na odległość, bez jednoczesnej fizycznej obecności stron, z wyłącznym wykorzystaniem jednego lub większej ilości środków porozumiewania się na odległość do chwili zawarcia umowy włącznie.

Prościej rzecz ujmując – umowa zawarta na odległość to taki kontrakt, przy którym na żadnym etapie zawierania nie doszło do spotkania konsumenta z przedstawicielem drugiej strony transakcji.

Czy umowa zawarta na odległość i umowa zawarta poza lokalem przedsiębiorstwa jest tym samym?

Umowa zawarta na odległość często utożsamiana jest z umową zawieraną poza lokalem przedsiębiorstwa. W rzeczywistości są to jednak dwa różne rodzaje kontaktów i odmienne sytuacje prawne. Umowa zawarta poza lokalem przedsiębiorcy spełnia jeden z poniższych warunków:


Jednocześnie warto wyjaśnić, że za lokal przedsiębiorstwa uważa się miejsce prowadzenia działalności będące nieruchomością albo częścią nieruchomości, w którym przedsiębiorca prowadzi działalność na stałe lub miejsce prowadzenia działalności będące rzeczą ruchomą, w którym przedsiębiorca prowadzi działalność zwyczajowo albo na stałe.

Kiedy można odstąpić od umowy zawartej na odległość?

Konsument, który zawarł umowę na odległość, może odstąpić od niej w ciągu czternastu dni bez podawania przyczyny podjęcia takiej decyzji oraz bez ponoszenia żadnych dodatkowych kosztów. Co ważne – przy liczeniu terminu czternastu dni nie uwzględnia się dnia, w którym nastąpiło objęcie rzeczy w posiadanie (w przypadku umowy zakupu) lub zawarcie umowy o świadczenie usług. Przykładowo – zamówiony 13 czerwca w sklepie internetowym przedmiot, dociera do konsumenta dwa dni później, czyli 15 czerwca. Czas na odstąpienie od umowy zaczyna liczyć się więc od 16 czerwca i dobiega końca 29 czerwca. Jeśli zamówienia dociera do klienta partiami, okres odstąpienia od umowy zaczyna naliczać się dopiero wtedy, gdy zakupy w całości dotrą pod wskazany adres.

Jeżeli przedsiębiorca nie poinformował konsumenta o prawie odstąpienia od umowy, to wygasa ono po dwunastu miesiącach od upływu czternastodniowego terminu.

Konsument musi pamiętać, że ma obowiązek zapłaty za świadczenia spełnione do chwili odstąpienia od umowy. Ponadto przedsiębiorca nie zobowiązuje się do zwrotu konsumentowi poniesionych przez niego dodatkowych kosztów zwrotu, jeśli wybrana została inna niż najtańsza i oferowana przez przedsiębiorcę metoda dostarczenia zamówionego towaru.

Kiedy nie można odstąpić od umowy zawieranej na odległość?

Od tego rodzaju umowy nie można odstąpić m.in. w przypadku umowy o świadczenie usług, jeśli przedsiębiorca wykonał w pełni usługę za wyraźną zgodą konsumenta, który został poinformowany przed rozpoczęciem świadczenia, że po spełnieniu świadczenia przez przedsiębiorcę utraci prawo odstąpienia od umowy.

Ponadto odstąpienie nie dotyczy umów, w których ceny lub wynagrodzenia zależą od wahań na rynku finansowym i nad którymi przedsiębiorca nie ma faktycznej kontroli i które dodatkowo mogą zmienić się przed upływem terminu odstąpienia od umowy.

Odstąpienie nie jest też możliwe w przypadku, gdy przedmiotem transakcji są przedmioty prefabrykowane, wyprodukowane według specyfikacji konsumenta lub służące zaspokojeniu jego zindywidualizowanych potrzeb.

Oprócz tego wyjątek stanowią przedmioty umowy o krótkim terminie przydatności do użycia i rzeczy dostarczane w zapieczętowanym opakowaniu.

Ważna jest także kwestia użytkowania zakupionego przedmiotu. Zgodnie z art. 34 ust. 4 ustawy o prawach konsumenta konsument ponosi odpowiedzialność za zmniejszenie wartości rzeczy będące wynikiem korzystania z niej w sposób wykraczający poza konieczny do stwierdzenia charakteru, cech i funkcjonowania rzeczy, chyba że przedsiębiorca nie poinformował konsumenta o prawie odstąpienie od umowy zgodnie z wymaganiami art. 12 ust. 1 pkt 9 ustawy o prawach konsumenta.

Jak odstąpić od umowy zawartej na odległość?

Konsument może odstąpić od umowy zawartej na odległość, składając drugiej stronie w terminie czternastu dni odpowiednie oświadczenie. Jednocześnie ma obowiązek zwrócić rzecz przedsiębiorcy lub przekazać ją osobie upoważnionej przez przedsiębiorcę do odbioru nie później niż czternaście dni od momentu odstąpienia od umowy. Wyjątek od tej reguły stanowi jedynie sytuacja, gdy sprzedawca zaproponował samodzielne odebranie przedmiotu umowy.

Sam sprzedawca ma obowiązek niezwłocznie, nie później niż w terminie 14 dni od otrzymania oświadczenia konsumenta o odstąpieniu od umowy, zwrócić konsumentowi wszystkie dokonane przez niego płatności, w tym koszty dostarczenia. Zwrot ten musi nastąpić przy użyciu takiego samego sposobu zapłaty, jakiego użył konsument, chyba że konsument wyraźnie zgodził się na inny sposób zwrotu, który nie wiąże się dla niego z żadnymi kosztami. Sprzedawca ma prawo wstrzymać się z wypłatą środków konsumentowi do momentu otrzymania rzeczy z powrotem lub dostarczenia przez konsumenta dowodu jej odesłania (chyba że sprzedawca zgodził się odebrać towar samodzielnie).

Czy umowa zawarta przez telefon jest skuteczna?

Tak, jeśli jednak transakcja ta spełnia kilka wymogów. Sama inicjacja kontaktu konsultanta za konsumentem nie ma znamion zawarcia kontaktu. By do tego doszło, musi nastąpić wyraźna i udokumentowana akceptacja obu stron do przeprowadzenia faktycznej rozmowy mającej na celu doprowadzić do finalizacji transakcji. Strona sprzedająca musi uprzedzić o charakterze tego rodzaju kontaktu, wskazać główne cechy proponowanego świadczenia, przedstawić dane identyfikacyjne, cenę świadczenia, a także jasno i wyraźnie poinformować o sposobie płatności i terminie zapłaty za usługę bądź produkt. Umowa zawarta może być tylko wtedy, gdy ustalenia z konsumentem zostaną utrwalone na trwałym nośniku, który zdefiniowany jest przez ustawę konsumencką jako materiał lub narzędzie umożliwiające konsumentowi lub przedsiębiorcy przechowywanie informacji kierowanych osobiście do niego, w sposób umożliwiający dostęp do informacji w przyszłości przez czas odpowiedni do celów, jakim te informacje służą, i które pozwalają na odtworzenie przechowywanych informacji w niezmienionej postaci. W praktyce może być to więc dokument pisemny, wydruk, płyta CD/DVD, pendrive, dokumenty podpisane elektronicznie czy wiadomość e-mail. 

Co ważne – brak odpowiedzi konsumenta na trwałym nośniku nie jest jednoznaczne z udzieleniem przez niego zgody na zawarcie umowy.

Wczoraj (7.06.2022 r.) doszło do oddalenia powództwa mBanku w sprawie o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału przeciwko naszym Klientom. Wcześniej główne postępowanie z inicjatywy kredytobiorców zakończyło się prawomocnym unieważnieniem umowy kredytu.

Sąd Okręgowy w Świdnicy oddalił powództwo z przyczyn merytorycznych, tj. braku zasadności takiego roszczenia w oparciu o prawo europejskie i porządek krajowym. Do oddalenia zatem nie doszło z powodu przedwczesności powództwa, ponieważ wcześniej sprawa główna zakończyła się prawomocnym unieważnieniem umowy kredytowej.

To bardzo ważny wyrok dla wszystkich pozwanych kredytobiorców w podobnych sporach!

Za nami niesamowity maj! W ubiegłym miesiącu udało nam się uzyskać aż 30 korzystnych dla naszych klientów wyroków, z czego aż 7 jest prawomocnych. Szczegóły wygranych spraw poniżej:

wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie z dnia 6.05.2022 r. (sygn. akt: I C 1482/20), pozwany Santander Consumer Bank S. A., zasądzenie kwoty 105.171,60 zł (unieważnienie całej umowy w oparciu o teorię dwóch kondykcji

Nasi klienci znowu wygrywają! Tym razem udało nam się uzyskać aż 6 zwycięskich wyroków jednego dnia! Szczegóły poniżej.

Pomysł wakacji kredytowych daje nadzieję kredytobiorcom, ale budzi też wątpliwości. Jakich konsekwencji należy się spodziewać? Dlaczego z wakacji kredytowych nie skorzystają Frankowicze?

Zachęcamy do przeczytania artykułu w Gazecie Wyborczej, w którym swój głos na ten temat zabrał Jędrzej Jachira – wspólnik w Kancelarii Sobota Jachira: https://bit.ly/3PsLYoJ.

Po najnowszej uchwale Sądu Najwyższego pojawiła się nadzieja dla przedsiębiorców, którzy zaciągnęli kredyt we frankach. Czy ruszą oni do ofensywy i zaczną walczyć w sądach o unieważnienie swoich kredytów?

Zachęcamy do przeczytania najnowszego artykułu na ten temat, który ukazał się w magazynie Polityka.

Swój głos w tej sprawie zabrał Jędrzej Jachira – wspólnik w Kancelarii Prawnej Sobota Jachira.

Link do materiału: https://bit.ly/3tCStfg

Zbycie przedsiębiorstwa to nic innego, jak przeniesienia własności danej firmy na jej nowego nabywcę. Szczegóły tego procesu reguluje polskie prawo. Co konkretnie przepisy mówią o tej procedurze? O czym należy pamiętać w kontekście zbycia przedsiębiorstwa?

W pierwszej kolejności należy wyjaśnić, że zbycie nie jest równoważne sprzedaży. To pojęcie szersze, które z jednej strony zawiera w sobie sprzedaż w klasycznej formie, ale jednocześnie składają się na nie również zamiana, darowizna czy aport do spółki.

Sprawę zbycia mógłby komplikować fakt, że transakcja ta dotyczy w tym konkretnym przypadku przedsiębiorstwa. Pod wieloma względami to instytucja w polskim prawie dość skomplikowana, niejednolita, nierzadko składająca się z wielu elementów mających ogromną wartość pieniężną. Zbycie przedsiębiorstwa może więc wydawać się skomplikowane, nawet pod względem formalnym. Na szczęście obowiązujące w Polsce przepisy pod wieloma względami uprościły ten proces.

Zbycie przedsiębiorstwa – umowa

Wspomniane uproszczenie polega przede wszystkim na tym, że wszystkie składniki przedsiębiorstwa mogą zostać zbyte w ramach jednej umowy. To bardzo wygodne rozwiązanie, ponieważ za pomocą jednego dokumentu przenosi się na nabywcę firmy zarówno ruchomości, jak i nieruchomości, wszelkie wyroby, towary, materiały, środki pieniężne oraz wierzytelności. Przy niejednolitej, często skomplikowanej i zagmatwanej strukturze przedsiębiorstwa, takie formalnie rozwiązanie sprawy zdecydowanie przyspiesza proces zmiany właścicielskiej.

Sama umowa zbycia przedsiębiorstwa powinna mieć formę pisemną z notarialnie poświadczonymi podpisami. Gdy przedmiotem transakcji jest nieruchomość, transakcję należy sformalizować w akcie notarialnym.

Zbycie przedsiębiorstwa – co to oznacza?

Zbycie przedsiębiorstwa nie jest równoznaczne z przeniesieniem na nabywcę długów związanych z dotychczasowym funkcjonowaniem firmy. To oznacza, że zbywca po przeniesieniu właścicielstwa działalności nie zostaje zwolniony z konieczności uregulowania danych zobowiązań finansowych. W tej sytuacji dochodzi do kumulatywnego przystąpienia przez nabywcę do długów przedsiębiorstwa. Stanowi to swojego rodzaju zabezpieczenie wierzytelności, polegające na powiększeniu liczby podmiotów odpowiedzialnych za dług. W tym przypadku nabywca i zbywający zobowiązują się do solidarnego wzięcia odpowiedzialności za dotąd zaciągnięte pożyczki, niespłacone kredyty czy nieuregulowane faktury. Jeśli przedsiębiorstwo jest zadłużone, należy zadbać o to, by umowa zbycia jasno regulowała, w jaki sposób zobowiązanie to będzie zarządzane przez obie strony transakcji.

Zbycie przedsiębiorstwa a VAT

Zgodnie z art. 6 pkt 1 u.p.t.u. transakcje zbycia przedsiębiorstwa lub zorganizowanej części przedsiębiorstwa są wyłączone z opodatkowania VAT. Nie ma zatem konieczności w takiej sytuacji regulować daniny od towarów lub usług. Trzeba jednak pamiętać, że zasada ta nie dotyczy zbycia poszczególnych części przedsiębiorstwa, które nie mają zdolności do samodzielnego funkcjonowania jako odrębne przedsiębiorstwo – podlegają one podatkowi VAT według właściwej stawki.

Zbycie przedsiębiorstwa to proces wbrew pozorom bardzo skomplikowany, szczególnie jeśli tyczy firm dużych i składających się z wielu elementów. Aby przejęcie przez nowego właściciela przebiegło sprawnie, warto zwrócić się po pomoc do naszej kancelarii, która na każdym etapie transferu służy profesjonalnym wsparciem prawniczym.

Upadłość to specjalna procedura przewidziana przez polskie prawo dla m.in. spółek, które są niewypłacalne. Jej główny cel polega na zapewnieniu wierzycielom ochrony przed dokonywaniem przez dłużnika nieuzasadnionego uszczuplania majątku spółki. Dzięki temu istnieje możliwość spłacenia długów w możliwie największym stopniu przy jednoczesnym uniknięciu przez zarząd odpowiedzialności za doprowadzenie firmy do skrajnie niekorzystnego dla niej stanu.

Podstawą do ogłoszenia przez spółkę upadłości jest utrata przez nią zdolności do regulowania wszelkiego rodzaju zobowiązań finansowych. Zgodnie z art. 11 ust. 1a  ustawy Prawo upadłościowe domniemywa się, że dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące. Ponadto ważna jest też wielkość zgromadzonego przez tego rodzaju typ działalności długów. Aby mówić o niewypłacalności, wysokość zobowiązań finansowych powinna przekraczać wartość całego majątku spółki zgromadzonego przez ostatnie 24 miesiące.

Wszystkie powyższe przesłanki świadczące o niewypłacalności spółki są niezwykle istotne, gdyż to od nich zależeć będzie, czy sąd przychyli się do wniosku o ogłoszenie upadłości.

Jak złożyć wniosek o upadłość spółki?

Wniosek o upadłość spółki z ograniczoną odpowiedzialnością może samodzielnie złożyć każdy z członków zarządu. Dokument ten powinien zawierać podstawowe informacje o firmie, której dotyczy upadłość. Mowa tu o nazwie spółki, jej numerze KRS, adresie siedziby oraz danych wszystkich reprezentantów (ewentualnie likwidatorów). Bardzo istotny element wniosku stanowi jego uzasadnienie. W dokumencie muszą znaleźć się wyjaśnienia, dlaczego spółka ma znaleźć się w stanie upadłości.

O tym, czy ostatecznie upadłość zostanie ogłoszona, decyduje właściwy spółce sąd. Ten bardzo dokładnie sprawdzi m.in. aktualną sytuację finansową przedsiębiorstwa. Aby cały proces przebiegł możliwie najszybciej, warto do wniosku dołączyć odpowiednie załączniki – m.in. wykaz majątku (wraz z szacunkową wyceną składników wchodzących w jego skład), bilans (sporządzony w ciągu ostatnich 30 dni przed dniem złożenia wniosku), spis wierzycieli oraz wykaz wszystkich wydanych przeciwko spółce tytułów  wykonawczych i egzekucyjnych.

Wniosek o upadłość spółki należy złożyć w terminie nieprzekraczającym 30 dni od momentu pojawienia się przesłanek świadczących o niewypłacalności.

Warto wiedzieć, że wniosek o ogłoszenie upadłości spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (będącą jedną z najpopularniejszych form prowadzenia w Polsce działalności gospodarczej) może złożyć kurator rejestrowy powołany na podstawie przepisów o Krajowym Rejestrze Sądowym. Ponadto uprawniony do tego jest sam wierzyciel zadłużonej spółki.

Upadłość a odpowiedzialność zarządu spółki

Jeśli sąd przychyli się do złożonego wniosku i ogłosi upadłość spółki, rodzi to powstanie bardzo konkretnych następstw prawnych. W pierwszej kolejności do postępowania włącza się syndyk, który zajmuje się sprzedażą majątku i rozlicza się na podstawie zdobytych środków z wierzycielami. Syndyk ma też wgląd do całej dokumentacji spółki, sporządza jej bilans i samodzielnie informuje wierzycieli o ogłoszeniu upadłości danego przedsiębiorstwa.

Upadłość ma w teorii uchronić zarząd spółki przed pociągnięciem do odpowiedzialności za jej długi i bankructwo. W rzeczywistości, nawet przy oficjalnie ogłoszonej upadłości, członkowie mogą odpowiedzieć za nierentowną politykę firmy, o ile przyczynią się do zwiększenia zobowiązań spółki. Z tego względu bardzo istotne jest dopilnowanie terminu złożenia wniosku upadłościowego. Przekroczenie ostatecznej daty przedłożenia dokumentu będzie traktowane jako działanie na szkodę firmy.

Kiedy sąd oddali wniosek o ogłoszenie upadłości?

Istnieje kilka przesłanek, które mogą zaważyć o tym, że sąd nie przychyli się do wniosku o uznanie upadłości. Zaliczyć do nich należy chociażby brak posiadanego przez spółkę majątku, majątek spółki nie wystarcza na pokrycie kosztów postępowania lub wystarcza jedynie na pokrycie kosztów postępowania, majątek spółki jest obciążony hipoteką, zastawem, zastawem rejestrowym, zastawem skarbowym lub hipoteką morską w taki sposób, że pozostały jej majątek nie wystarcza na zaspokojenie kosztów postępowania, okres niewypłacalności jest krótszy niż trzy miesiące, a wysokość zobowiązań nie przekracza wartości majątku z ostatnich dwóch lat funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Upadłość spółki – informacje dodatkowe

Postępowania upadłościowe kończy się na decyzję sądu. Spółka ulega likwidacji i zostaje wykreślona z KRS. Wniosek o to składa z kolei syndyk.

Składając wniosek o upadłość, należy uiścić określone przepisami prawa opłaty. Ich łączna wartość wynosi 6 882,99 zł.

W całym procesie upadłościowym spółki bardzo przydatne jest wsparcie doświadczonej kancelarii prawnej. Pomoc ze strony wyspecjalizowanych w prawie gospodarczym prawników zdecydowanie usprawnia proces spłaty należności wierzycielom, poczynając od indywidualnej analizy sytuacji finansowej przedsiębiorstwa, poprzez prawidłowe skonstruowanie wniosku i rozwianie wszelkich wątpliwości związanych z przebiegiem postępowania upadłościowego.

Jeśli potrzebują Państwo takiego wsparcia ze strony naszej kancelarii, zapraszamy do kontaktu.

Kwiecień kończymy z 23 wyrokami unieważniającymi całe umowy frankowe!

Jakie banki przegrywały w sądzie? Jakie kwoty zasądzono? Oto podsumowanie miesiąca na jednej grafice!

Bardzo ważne i dobre wieści usłyszeli dziś polscy przedsiębiorcy. Dzisiejsza uchwała Sądu Najwyższego (III CZP 40/22) powinna zainteresować osoby prowadzące działalność gospodarczą i jednocześnie posiadające kredyt waloryzowany do waluty obcej (franka szwajcarskiego, euro, innej).

Sąd Najwyższy wyraźnie dziś wskazał, że jednostronne i dowolne ustalanie kursów walut przez Banki i narzucanie przez nie swoich tabel kursowych nie tylko narusza prawa konsumenta, ale jest także „Sprzeczne z naturą stosunku prawnego kredytu indeksowanego do waluty obcej”. Powyższe oznacza, że Twoja umowa kredytowa z Bankiem, związana z działalnością gospodarczą, może być nieważna, m.in. jako naruszająca zasadę swobody umów (art. 353(1) k.c.).

Jeśli jesteś przedsiębiorcą z kredytem w obcej walucie, możemy sprawdzić, czy Twoja umowa nadaje się do unieważnienia. Zapraszamy do kontaktu!

Konflikt między frankowiczami a bankami wkracza na zupełnie nowe tory. Sądy spodziewają się napływu sporej liczby pozwów wnioskujących o odfrankowienie kontrowersyjnych kredytów udzielanych w szwajcarskiej walucie. Kredytodawcy nie zamierzają jednak składać broni. W ostatnim czasie zaczęli żądać od swoich klientów zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z udostępnionego kapitału. O co chodzi w tej sprawie? Czy banki mają jakiekolwiek podstawy prawne do wysuwania roszczeń tego rodzaju?

W ostatnim roku zdecydowana większość skierowanych do sądu spraw dotyczących frankowiczów kończyła się całkowitym unieważnieniem kredytów. Wynika to oczywiście z obecności w zawieranych z bankami umowach niedozwolonych przez polskie prawo tzw. klauzul abuzywnych. Średnia łączna korzyść klientów w jednej takiej sprawie oscylowała wokół kwoty około 100 tysięcy złotych. Jak zatem widać, gra jest warta świeczki, nawet jeśli na realizację wyroku trzeba czekać dwa miesiące od momentu jego wydania. Wprost mówi się, że największa fala pozwów składanych przez frankowiczów ma dopiero nadejść. Według różnych szacunków jedynie 20 procent poszkodowanych klientów banków zdecydowało się do tej pory skierować swoje sprawy na drogę sądową. Masowe unieważnianie umów kredytowych z pewnością nakłoni kolejne osoby posiadające zobowiązania udzielone we frankach szwajcarskich do złożenia pozwu i rozpoczęcia walki o uzyskanie korzystniejszych warunków spłaty.

Wynagrodzenie za korzystanie z kapitału – czego oczekują banki?

Banki wiedzą, że zbierają się nad nimi czarne chmury. Dotychczasowe wyroki sądów nie napawają optymizmem i każą sądzić, że liczba frankowiczów, którym uda się unieważnić umowy kredytowe, będzie wzrastać. Dlatego niektórzy kredytodawcy postanowili się bronić. Banki kierują w ostatnim czasie wezwania o zwrot kwot z tytułu tzw. kosztów poniesionych za bezumowne korzystanie z kapitału przez kredytobiorcę. Jako podstawę prawną do tego rodzaju żądań wskazują przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu, w tym art. 405 kodeksu cywilnego. Kwoty dochodzone przez bank są liczone w taki sposób, jakby kredytobiorca od początku zawarł umowę kredytu złotowego i obowiązywało go oprocentowanie według stawek stosowanych w przeszłości dla tego rodzaju zobowiązań finansowych. W gruncie rzeczy banki tworzą w ten sposób zupełnie nową czynność prawną. Żądane kwoty mają stanowić swojego rodzaju rekompensatę za unieważnione umowy kredytowe.

Wynagrodzenie za korzystanie z kapitału – czy banki mają do tego prawo?

Domaganie się przez banki uregulowania wynagrodzeń za korzystanie z kapitału należy ocenić jako próbę obejścia przepisów, które decydują aktualnie o tym, że sądy unieważniają umowy kredytowe zawierające niedozwolone klauzule abuzywne. Kredytodawcy doskonale zdają sobie zresztą z tego sprawę. Nawet pierwsze analizy prawne zlecane przez same banki wykazywały, że żądania o zapłatę wynagrodzenia są sprzeczne z obowiązującym prawem unijnym. W podobny sposób proceder ocenił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, który wyraźnie wykazał, że roszczenia tego rodzaju nie mają żadnych uzasadnień legislacyjnych. Trzeba bowiem zaznaczyć, że idea unieważniania umów niedozwolonych opiera się przede wszystkim na całkowitym uniemożliwieniu bankom uzyskania nielegalnego zarobku. Przyjęcie żądań o zwrot pieniędzy za korzystanie z kapitału stanowiłoby całkowite pozbawienie sensu unieważniania krzywdzących umów kredytowych i utrzymanie statusu quo.

Bezprawne żądania banków oddalają zresztą już pierwsze sądy. W sprawie prowadzonej z powództwa Banku BPH (umowa kredytu we frankach GE Money Bank) Sąd Okręgowy w Świdnicy (sygnatura akt: I C 1920/21) już w czasie pierwszej rozprawy zdecydował się wydać wyrok na korzyść frankowiczów, wskazując że powództwo kredytodawcy jest nieuzasadnione zarówno merytorycznie, jak też czasowo, albowiem zostało wytoczone w trakcie toczącego się sporu o unieważnienie umowy kredytu we frankach szwajcarskich. Do podobnych wniosków doszło już kilka innych sądów w całej Polsce. Frankowiczów w sprawie wsparł również Rzecznik Praw Obywatelskich.

Dlaczego więc banki żądają wynagrodzenia za korzystanie z kapitału?

Zasadne wydawać może się pytanie, po co banki żądają wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, jeśli wiedzą, że z góry są na straconej pozycji i nie wywalczą przed sądem tych pieniędzy. Odpowiedź jest dość prosta – chodzi o odstraszenie frankowiczów i zniechęcenie ich do walki o unieważnienie umowy kredytowej. Jeśli nawet niewielka część klientów zrezygnuje ze złożenia pozwu, bankom uda się ograniczyć rozmiary strat, które instytucje te zanotują w wyniku przegranych przed obliczem sądu spraw. A te mogą być naprawdę duże – szacuje się, że cały sektor bankowy straci na tym nawet 70 miliardów złotych.

Dlatego ważne jest, by po początkowym szoku nie wystraszyć się żądań banku i przystąpić do ofensywy. Jeśli kredytodawca zażądał zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, warto zgłosić się po pomoc do naszej kancelarii. Pod tym linkiem wyjaśniamy, jak żądania banków stoją w sprzeczności chociażby z unijnymi dyrektywami, a także pokrótce przedstawiamy schemat działań mających docelowo doprowadzić do oddalenia powództwa instytucji udzielającej swego czasu pożyczek w szwajcarskiej walucie. Zachęcamy do lektury oraz do kontaktu!

Wymiana dóbr był swego czasu podstawą handlu na całym świecie. Choć dziś w zdecydowanej większości interesy reguluje się w oparciu o zapłaty pieniężne, wciąż można spotkać się z bezgotówkowym regulowaniem należności poprzez wzajemne świadczenie sobie usług czy też przekazywanie określonych towarów. W ten sposób funkcjonuje tzw. barter. W wielu przypadkach jest on jedyną możliwą formą zawarcia współpracy między firmami. Aby był bezpieczny dla obu stron, powinien być zawierany na mocy tzw. umowy barterowej. Co powinna ona zawierać? Jak ją poprawnie skonstruować?

Czym jest barter?

Barterem określa się powszechnie wymianę towarów lub usług między podmiotami bez użycia gotówki. Mówiąc wprost – strony uzgadniają, że zapłatą za towar lub wykonaną czynność będzie inny rodzaj produktu czy usługi. Szczegóły transakcji określa się w specjalnej umowie barterowej. Ta na gruncie prawa cywilnego zaliczana jest do tzw. umów nienazwanych. Oryginalna konstrukcja dokumentu zakłada, że każda ze stron jest zarówno sprzedawcą, jak i nabywcą. Przepisy prawne nie określają jednak sztywnych reguł konstruowania umów barterowych. Pod tym względem są to kontrakty o swobodnej formie, a ich treść zależy przede wszystkich od indywidualnych ustaleń stron biorących udział w wymianie.

Żaden akt prawny nie określa także samej transakcji o znamionach barteru. Przyjmuje się, że wartość wymienianych towarów lub usług powinna być taka sama. Co ważne – możliwie jest dokonanie wymiany mieszanej, tzn. przedmiotu za usługę i na odwrót. Dziś barter znany jest przede wszystkim w przestrzeni internetowej oraz blogosferze. Ten rodzaj transakcji daje m.in. możliwość pozbycia się zaległego towaru lub upłynnieniu go, jeśli z jakiegoś względu nie można za niego przyjąć zapłaty pieniężnej.

Co powinna zawierać umowa barterowa?

Strony biorące udział w barterze nie są zobligowane do sporządzenia umowy w formie pisemnej. Dla bezpieczeństwa własnych interesów warto mimo wszystko taki dokument przygotować. Choć prawo nie wskazuje, jakie elementy umowa barterowa musi posiadać, istnieje kilka elementów, na które należy zwrócić szczególną uwagę przy konstruowaniu tego rodzaju kontraktu. Pod wieloma względami przypomina ona umowę zamiany, przy czym zamiana polega na zobowiązaniu się stron umowy do przeniesienia między sobą własności rzeczy, a przedmiotem barteru mogą być również usługi.

Dokument powinien przede wszystkim zawierać datę i miejsce zawarcia porozumienia między stronami. Ponadto koniecznie trzeba zawrzeć w nim dane osób biorących udział w wymianie, a także szczegółowo określić warunki transakcji. Najważniejsze wydaje się wskazanie, jakie dobra zgadzają się przyjąć i przekazać strony oraz określenie wartości tych dóbr. Jeśli zachodzi potrzeba uszczegółowienia warunków uiszczenia takiej zapłaty (np. ostateczny termin) lub opisania jej formy, to tego rodzaju informacje także powinny znaleźć się w umowie. Zaleca się też wskazanie konsekwencji, jakie będą musiały ponieść podmioty biorące udział w transakcji, jeśli nie wywiążą się one z zawartego kontraktu.

Dokument powinien być sporządzony w dwóch identycznych egzemplarzach oraz własnoręcznie podpisany przez obie strony wymiany.

Rozliczenie umowy barterowej

Choć barter opiera się na wymianie bezgotówkowej, rodzi pewne skutki na gruncie prawa podatkowego. Podlega on podatkowi dochodowemu, ale także podatkowi VAT.

W pierwszym przypadku podatnik za wydanie towaru lub zrealizowanie jakiejś usługi otrzymuje właściwą zapłatę przy pomocy innego towaru lub usługi. Jest to tzw. przychód otrzymany w naturze. Podstawę opodatkowania podatkiem dochodowym stanowi zatem wartość otrzymanych dóbr (udokumentowana umową oraz poświadczona fakturą).

Barter podlega również opodatkowaniu VAT, gdyż uznawane jest za tzw. świadczenie wzajemnie odpłatne. Stawkę VAT zostaje określona na podstawie wartości towarów lub usług będących przedmiotem wymiany, a także od ich rodzajów decydujących o wysokości należnej do zapłaty daniny. Tu istotne jest odwołanie się do obowiązujących przepisów ustawy o podatku od towarów i usług. Zdarza się, że przedmioty barteru objęte są różnymi stawkami VAT, co sprawia, że transakcja nie jest neutralna podatkowo. W takiej sytuacji obowiązek podatkowy powstaje u obu kontrahentów, jednak kwota należnej do uregulowania przez nich daniny może być różna.